Nie tylko gaz czy ropa – w ekonomicznej zimnej wojnie, którą wywołała inwazja na Ukrainę, Rosja ma też inną potężną broń, za pomocą której może szantażować Zachód. Teraz, gdy prezydent Władimir Putin wyłożył karty na stół i ogłosił wstrzymanie dostaw gazu do Europy, wiele krajów rozważa przejście na energię jądrową, jako najbardziej opłacalną alternatywę dla rosyjskich surowców. Problem jednak w tym, że na tym polu nie tylko Europa, ale i spora część światowej gospodarki zależy od Rosji.

slightly_different/Pixabay

Jak zauważa w swoim raporcie „Oddzielenie od Rosji: luki w europejskich zaawansowanych technologiach (ang. Russia Decoupling: European High-Tech Vulnerabilities)” Bruegel Institute – brukselski think tank zajmujący się zagadnieniami ekonomicznymi – import zaawansowanych technologicznie towarów z Unii Europejskiej do Rosji nie ma większego wpływu na rosyjską gospodarkę. W drugą stronę zależność jest znacznie większa. Rosja jest „głównym dostawcą materiałów i technologii jądrowych; aż 30 proc. wzbogaconego uranu, reaktorów jądrowych i części do reaktorów pochodzi z Rosji”.
Tylko w ostatniej dekadzie (jak wynika z danych Bruegla) wartość eksportu tych materiałów do krajów Unii Europejskiej wyniosła 8 mld dolarów. Innymi słowy – w obszarze technologii jądrowej Unia Europejska jest zależna od Putina.

Rosja jest – jak wyjaśnia Bruegel Institute – głównym eksporterem technologii jądrowej na całym świecie. W 2019 r. rosyjski eksport produktów nuklearnych wyniósł około 3 000 mln dolarów, z czego 60 proc. stanowił wzbogacony uran i pluton (nadające się również jako paliwo jądrowe). W przypadku Niemiec, Francji, Holandii i Szwecji eksport osiągnął wartość 640 mln dolarów. Innym ważnym klientem są Stany Zjednoczone, którym Rosja sprzedała produkty nuklearne o wartości 580 mln dolarów. Euratom – europejski organ publiczny odpowiedzialny za koordynację programów badawczych w dziedzinie energii jądrowej poinformował, że w 2020 r. do zakładów użyteczności publicznej w Unii dostarczono 12 592 ton uranu, z czego 20 proc. stanowiły pierwiastki z Nigerii i Rosji, następnie Kazachstanu (19 proc.), Kanady (18 proc.), Australii (13 proc.) i Namibii (8 proc.). Jak podaje Światowe Stowarzyszenie Jądrowe znaczna część procesu wzbogacania uranu w UE odbywa się w Rosji. Ogólnie rzecz biorąc Rosja odpowiada za 33 proc. światowego eksportu uranu do reaktorów, co czyni ją światowym liderem z dużą przewagą nad następną na liście Holandią.

W raporcie czytamy, że Światowe Stowarzyszenie Jądrowe wielokrotnie wskazywało na uzależnienie wielu krajów w Europie Środkowo-Wschodniej od rosyjskiej technologii jądrowej. Europejska strategia bezpieczeństwa energetycznego nie zakłada jakiejkolwiek dywersyfikacji w przypadku wstrząsów podażowych. Jak wskazuje think tank do tej pory „niewiele zrobiono, aby zdywersyfikować źródła dostaw wzbogaconego uranu”. Istniejące inicjatywy, takie jak np. unijny program badań i innowacji „Horyzont 2020” w 2015 r. rozpoczął finansowanie programu badawczo-szkoleniowego Euratomu, aby znaleźć alternatywne źródła paliwa jądrowego dla zaprojektowanych przez Rosję reaktorów w UE. Bruegel ostrzega jednak, że „biorąc pod uwagę specyfikę i związane z nimi standardy bezpieczeństwa, przejście z paliwa jądrowego pochodzenia rosyjskiego na inne będzie poważnym wyzwaniem”.

Jeśli chodzi o reaktory, to obecnie w krajach Unii Europejskiej jest 18 reaktorów pochodzenia rosyjskiego: dwa w Bułgarii, sześć w Czechach, dwa w Finlandii, cztery na Węgrzech i cztery na Słowacji. Co gorsza, kolejne kolejne są w budowie: dwa na Słowacji oraz dwa są na Węgrzech. Finlandia również zamierzała zainstalować reaktor jądrowy w swojej nowej elektrowni Hanhikivi 1, położonej w Pyhajoki na skraju Morza Bałtyckiego, na zachodnim wybrzeżu kraju. Jednak w maju fiński koncern energetyczny Fennovoima ogłosił, że wypowiada umowę zawartą z rosyjskim państwowym koncernem Rosatom.

Poprzedni artykułPłaca minimalna wzrośnie powyżej oczekiwań
Następny artykułNagroda im. Ignacego Łukasiewicza dla Ministra Energetyki Republiki Litewskiej i dla prezesa Gaz Systemu