Strajk w wielkopolskich zakładach spółki Solaris Bus & Coach trwa już prawie od dwóch tygodni i na razie nie widać możliwości jego szybkiego zakończenia.

Protest rozpoczął się 24 stycznia po referendum przygotowanym przez działające w firmie związki zawodowe: Solidarność i OPZZ „Konfederacja Pracy”. Strajkujących wsparli swoją obecnością tacy politycy lewicy jak Adrian Zandberg, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Maciej Konieczny czy później Włodzimierz Czarzasty. Ten ostatni zapowiedział, iż zamierza rozmawiać na temat sytuacji w Solarisie z premierem Hiszpanii, z którym się zna ze zjazdów Partii Europejskich Socjalistów. Firma od 2018 roku należy do pochodzącego z tego kraju przedsiębiorstwa CAF.

W strajku bierze udział 26 proc. wszystkich pracowników i 39 proc. osób zatrudnionych przy produkcji. W Solarisie pracuje łącznie ok. 2600 osób w czterech zakładach w Wielkopolsce.

Związkowcy domagają się wzrostu wynagrodzenia dla każdego z pracowników o 800 złotych brutto – ze skutkiem od 1 października 2021 roku.

Władze spółki utrzymują, że są to żądania nierealne ekonomicznie, ponieważ zwiększyłyby budżet płacony o 40 milionów złotych rocznie. Jednocześnie zwracają uwagę, iż wraz z nowym rokiem wszyscy pracownicy otrzymali podwyżki o 5 proc., ale nie mniej niż 270 złotych brutto, a z uwzględnieniem premii – 340 złotych brutto, co oznacza, że firma przeznaczy w tym roku na wynagrodzenia o 17 milionów złotych więcej niż w roku poprzednim.

PAP

Poprzedni artykułUnijne kontrowersje wokół nowej taksonomii
Następny artykułZielona filozofia oczami konserwatysty