Asertywna polityka chińskiej administracji chroniąca rynek wewnętrzny przy jednoczesnym wspieraniu rodzimego eksportu jest jedną z przyczyn utrzymujących się chronicznych deficytów w handlu państw Zachodu z ChRL. A Nowy Jedwabny Szlak to nie tylko szansa. To również poważne zagrożenie, o którym trzeba wiedzieć i któremu odpowiednio wcześniej powinno się zaradzić.

Fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Rynek polski był przez wiele lat wyjątkowo otwarty na azjatyckich eksporterów. Chińczycy, mając duże problemy z lokowaniem produkcji na rynku USA, większą uwagę skupiają na rozwijaniu sprzedaży z krajami UE, w tym także z Polską.

Wobec dużego nasycenia produktami pochodzenia chińskiego rynku polskiego, trudno jednak o spektakularne zwiększenie wolumenu i wartości eksportu. Ostatnio można zatem zaobserwować zwiększoną aktywność chińskich eksporterów usiłujących zwiększać rentowność eksportu poprzez różne praktyki przejmowania marży detalicznej.

Patrząc na nasz rynek, już nie tylko polscy wytwórcy są pod zwiększoną presją chińskiej konkurencji. Chińscy eksporterzy od pewnego czasu sami zaczęli docierać do indywidualnych polskich konsumentów. Znaleźli lukę w przepisach ułatwiającą ograniczenie roli polskich importerów i firm dystrybucyjnych.

Okazuje się że można na dużą skalę z powodzeniem wchodzić w europejski obszar celny z pominięciem cła i VAT.

Jak to robią?

Wysyłają poprzez firmy kurierskie i pocztę tysiące przesyłek o wartości nominalnej niższej niż 22 euro (docierają do klientów indywidualnych, wykorzystując chińskie platformy sprzedaży internetowej takie jak niezwykle u nas popularny Aliexpress a także coraz częściej i polskie, jak chociażby Allegro). Nie gardzą także większymi dostawami jednorazowymi. Przesyłki do 150 euro są zwolnione z ceł. To pozwala na oferowanie konkurencyjnych cen polskim odbiorcom .

Mając zamówienia po parę kontenerów zbiorczych miesięcznie płacą za usługę tylko nieco więcej niż polski importer, ale zarabiają na opłacaniu cła i podatku VAT.

Skutki dla rynku

Można powiedzieć: co w tym złego? Polscy konsumenci dostają tańsze produkty. Ale to tylko część prawdy. Tworzy się bowiem precedens, który zaburza wolność gospodarczą. Część firm bowiem musi płacić podatki i cła w Polsce, utrzymując swoje państwo, a inne firmy wprowadzają konkurencyjne produkty, nie będąc tymi daninami obciążone. Taki stan rzeczy działa demoralizująco na polskich przedsiębiorców. I może prowadzić do rozszerzania się szarej strefy.

Według Komisji Europejskiej (szacunki z 2019 r) w ten sposób nie wpływa w skali całej UE 1,2 mld euro z tytułu podatków. Ile przypada z tej kwoty na Polskę?

Pandemia przyspieszyła rozwój sprzedaży internetowej nie tylko u nas, ale i na całym świecie. Co ciekawe, tylko od 10 proc. paczek chińskich dostawców pobierany jest w Polsce VAT. A to najczęściej 23 proc. wartości produktu.

Platforma Aliexpress wyprzedziła polskie Allegro w wartości sprzedaży internetowej. Chińscy eksporterzy pojawiali się także i na polskich platformach sprzedażowych budując relacje z polskimi odbiorcami detalicznymi.

Swój do swego po swoje

Firmy azjatyckie, w tym chińskie, znakomicie realizują w praktyce marzenia polskich działaczy narodowych o wytworzeniu patriotyzmu gospodarczego wśród Polaków. Potrafią znakomicie wydłużać łańcuchy wartości, operując na obcych rynkach.

Doskonale zjawisko to można prześledzić, obserwując strukturę przykładowego chińskiego przedsiębiorstwa w Polsce. Jedną z pierwszych sztandarowych inwestycji chińskich w Polsce było centrum handlu hurtowego w Wólce Kosowskiej. Media szeroko opisywały, jakie to korzyści odniesie Polska z wejścia kapitałowego Chińczyków do naszego kraju.

Okazuje się, że firmy azjatyckie tam funkcjonujące w minimalnym stopniu zatrudniają Polaków. Średnia wypłacających pensji oscyluje wobec minimalnej krajowej. Łańcuchy wartości doskonale omijają polskie firmy. Poczynając od właściciela centrum po firmy tam działające.

Podobny schemat funkcjonuje w obszarze usług i gastronomii. Zdarzało się, iż dochodziło do nieprawidłowości związanych z przestępczym omijaniem płacenia danin publicznych, a dokładnie o zaniżanie faktur importowych i wytransferowaniu olbrzymich sum „zaoszczędzonych” przy okazji tego procederu.

W Kanadzie zauważono zwiększone zainteresowanie nieruchomościami przez chińskich inwestorów nie potrafiących wskazać pochodzenia środków. Należy także przyglądać się transakcjom na rynku nieruchomości. Mogą one bowiem służyć praniu pieniędzy zarobionych z omijaniem podatków i w naszym kraju.

Jeśli rząd szybko nie doprowadzi do równouprawnienia podmiotów, staniemy się świadkami prawdziwej „rzezi” nie tylko polskich wytwórców, ale i importerów. Nowy Jedwabny Szlak to nie tylko szansa, ale jak widać, również poważne zagrożenie, o którym trzeba wiedzieć i któremu odpowiednio wcześniej trzeba zaradzić.

*autor jest członkiem Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa