W przyszłym roku ma nastąpić kolejna – rekordowa – podwyżka ZUS, co uderzy szczególnie w sektor MŚP, który i tak boryka się dziś z wieloma przerastającymi go problemami. Dlatego jak najszybciej należałoby wprowadzić całkowitą dobrowolność w płaceniu przez mniejszych przedsiębiorców składek ZUS. Na wszystko, oprócz składki na zdrowie.

TimaMiroshnichenko/Pexels

W obecnej, trudnej sytuacji gospodarczej tak zwany Mały ZUS Plus dla przedsiębiorców, pozwalający czasowo zmniejszyć ich obciążenia, stanowczo już nie wystarczy. Wobec dramatycznie, wręcz „w oczach” rosnących kosztów działalności firm, obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne powinny zostać jak najszybciej zlikwidowane. Traktujmy przedsiębiorców jako osoby mądre, które same zadbają o swoją przyszłą emeryturę.

Przypomnieć należy, że podwyżka ZUS dla mniejszych firm w przyszłym roku ma być jeszcze większa niż pierwotnie planowano, bo wyniesie aż 17,1 procent! Tak wysokiej dawno nie widziano. Dotyczy to nawet miliona mikro, małych i średnich przedsiębiorców dla których „haracz” na przyszłą, na dodatek i tak niepewną emeryturę, wzrośnie do 1418,48 zł (nie licząc składki zdrowotnej). To przeszło 200 zł więcej, a już obecna stawka to dla wielu ogromna danina.

Obciążenia są zbyt duże

Jest powszechnie znaną sprawą, że jedną z głównych barier rozwijania działalności gospodarczej jest dotkliwa wysokość składek społecznych, które zbyt dociążają MŚP. Każda podwyżka oznacza zwiększenie kosztów pracy o daninę, która zasila ZUS, a i tak na sam koniec – zwłaszcza w warunkach stale rosnącej inflacji – może nie znaleźć znaczącego odbicia w wysokości przyszłej emerytury pracownika. System naliczania składek na ubezpieczenie społeczne przy działalności gospodarczej jest tu pewnego rodzaju automatem, bo dla firm już działających opiera się go na prognozie przeciętnego wynagrodzenia wyliczanej przez resort finansów. To ona decyduje, czy składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, chorobowe, wypadkowe i Fundusz Pracy rosną. Na dodatek od nowego, 2023 roku, ma nie być możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku.

Mniej – ale także – ma wzrosnąć składka tzw. preferencyjnego ZUS dla nowych firm, bo w tym przypadku naliczana jest od spodziewanego wzrostu minimalnego wynagrodzenia, które także rośnie. Coraz wyższe daniny na ZUS to – cytując zespół rockowy Pink Floyd – „jeszcze jedna cegła w murze” i tak już bardzo trudnych warunków prowadzenia biznesów.

Z badań Instytutu IPC, przygotowanych na zlecenie Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców wynika, że dla aż dwóch trzecich firm wysokość należnych składek na ubezpieczenia społeczne jest zbyt wysoka. Ponad 45 procent badanych przedsiębiorców chciałoby mieć możliwość nieopłacania składek na ubezpieczenie społeczne. „Możliwość” oznacza danie wyboru przedsiębiorcy. Ten powinien – biorąc pod uwagę swoją sytuację, zasoby własne i prawdopodobieństwo tego, co będzie w przyszłości – sam móc zdecydować „płacę czy nie płacę składek na ZUS”. Niech wybierze sam, a nie wybiera za niego państwo.

Od choroby i wypadku zostawić

Dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców lub znaczne obniżenie stawek ubezpieczeń to inicjatywa Adama Abramowicza, Rzecznika MŚP. Ma ona już niemal trzy lata, wraca jak bumerang i trudno się temu dziwić. Przypomnijmy, że aż 351 organizacji przedsiębiorców podpisało się pod tzw. Dziesiątką Rzecznika MŚP – zestawem bardzo racjonalnych postulatów do premiera Mateusza Morawieckiego zawierającym różne propozycje przyjaznych zmian dla prowadzących działalność gospodarczą, w tym dotyczące ulżenia im w tzw. małym ZUS-ie.

Zwłaszcza samozatrudniony powinien mieć prawo decydowania, czy chce pozostać w systemie powszechnym i odprowadzać składki na ubezpieczenia społeczne do ZUS, czy też chce skorzystać z innej, komercyjnej formy zabezpieczenia pieniędzy na swoją przyszłą emeryturę. Zrozumiałą rzeczą, którą należy poprzeć, jest jednak zachowanie obowiązku płacenia przez przedsiębiorcę składki zdrowotnej. Skutki rezygnacji z jej opłacania najwyraźniej widać w Stanach Zjednoczonych, gdzie miliony Amerykanów ma ogromny problem nie tylko z leczeniem i ratowaniem życia, ale i z dostępem do podstawowych usług zdrowotnych.

Zmiana jest niezbędna

We wrześniu br. Adam Abramowicz powtórnie zaproponował rozszerzenie tzw. małego ZUS-u na wszystkich przedsiębiorców (wprowadzenie i późniejsze w nim zmiany w dużym stopniu są zasługą Abramowicza) oraz całkowite zniesienie limitu przychodów w wysokości 120 tys. zł. uprawniających do opłacania niższych składek. Naszym zdaniem także okres działania tego już ulepszonego Małego ZUS Plus powinien zostać jeszcze wydłużony. W dalszym kroku zarówno rzecznik, jak i wiele organizacji przedsiębiorców oraz miliony właścicieli firm oczekują całkowitej dobrowolności składek ZUS. To byłoby najprostsze i najwłaściwsze rozwiązanie nie tylko ratunkowe dla wielu przedsiębiorców, ale także i jak najbardziej prorozwojowe. Na czym obecnemu rządowi podobno bardzo zależy.

Poprzedni artykułHuawei wdraża system Nature Guardian w Puszczy Białowieskiej, aby chronić jej bioróżnorodność
Następny artykułCzy polscy studenci są pracowici?