Z Tadeuszem Płużańskim – historykiem, publicystą i redaktorem naczelnym miesięcznika „Nasza Historia” rozmawiamy o planach odbudowy Pałacu Saskiego.

W ostatnim czasie często na pierwszych stronach gazet pojawia się temat prezydenckiego projektu odbudowy Pałacu Saskiego. Jak się okazuje ma on bardzo wielu przeciwników.

Odbudowa Pałacu Saskiego, który ma być docelowo (przynajmniej według zapowiedzi) Pałacem Rzeczpospolitej, jest jedną z kwestii priorytetowych dla polskiej pamięci. Niestety – spór o to, czy odbudowywać Pałac, czy nie, toczy się w dużej mierze po linii politycznej. Premier, prezydent, najważniejsze osoby w państwie i środowiska związane ze Zjednoczoną Prawicą chcą go odbudować. Z drugiej strony środowiska, nazwijmy je lewicowo-liberalne, uważają ten pomysł za zły, a Pałac za zbędny. Tym głosem mówią m.in. Agnieszka Holland czy Anda Rottenberg. Podkreślmy zatem – to nie jest zwykły pałac, tylko miejsce szczególne dla historii Polski. Miejsce łączące polskie tradycje cywilne i wojskowe – tam mieścił się Sztab Generalny Wojska Polskiego, tam znajdowało się też słynne biuro szyfrów, w którym w 1933 roku Polacy – pierwsi na świecie – złamali słynną Enigmę. Na Placu Saskim (od 1928 r. Plac marszałka Józefa Piłsudskiego) odbywały się parady wojskowe, a w kawiarniach i restauracjach kwitło życie towarzyskie Warszawy.

Jednym z argumentów przeciwników odbudowy Pałacu Saskiego jest to, iż jego odbudowa odbędzie się ze szkodą dla Grobu Nieznanego Żołnierza.

Jest to absurdalny argument, gdyż nie jest przecież tak, że Grób Nieznanego Żołnierza powstał dopiero po wojnie. On tam już był przed wojną, w tym samym miejscu. Jedyne, co się zmieni to kontekst historyczny – zamiast pustej przestrzeni wokół Grobu Nieznanego Żołnierza (jak jest do tej pory) będzie odbudowany Pałac Saski.

Kolejnym argumentem przeciwników odbudowy Pałacu Saskiego jest fakt, że będzie to niezwykle drogie przedsięwzięcie, ale warto w tym momencie podać niemiecki przykład odbudowy – w zeszłym roku w Berlinie oddano, po siedmiu latach prac, Prussiche Schloss, którego odbudowa kosztowała ponad 700 mln. euro.

Ten przykład pokazuje, że można. Skoro Niemcy mogą, to dlaczego nie mogą Polacy – chyba że przyjmujemy rozumowanie typu: skoro lotnisko jest w Berlinie, to po co w Polsce pod Warszawą. Proszę sobie wyobrazić, czym by była Warszawa bez odbudowanego Starego Miasta – trudno oczyma wyobraźni zobaczyć dziurę w ziemi (Amerykanie w miejsce dwóch wież WTC postawili jedną) lub nowoczesną zabudowę.
W odbudowanym Pałacu Saskim mają się znaleźć miejsca ważne dla współczesności: urzędy państwowe, muzea, a w Pałacu Brühla – Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Ale Pałac Saski jest ważny głównie ze względów historycznych, symbolicznych. Został wysadzony przez Niemców już po zakończeniu Powstania Warszawskiego w grudniu 1944 roku. Do dziś Plac marsz. Józefa Piłsudskiego jest niepełny, czy nawet oszpecony przez Niemców. Skoro teraz jest wola, żeby Pałac odbudować, to jestem zdecydowanie „za” i sądzę, że wszyscy powinni przyklasnąć tej idei.
Niektórzy obawiają się, że będzie to symbol władzy „pisowskiej”. Rozumiem, że w tym kontekście odbudowany Pałac może być niewygodny, gdyż może być też postrzegany jako symbol nieudolności poprzednich władz czy też warszawskich rajców, bo wcześniej się nie dało, a teraz się da. Myślę, że lepiej jednak kierować się tym, co dobre dla Warszawy i dla polskiej racji stanu.

Wspomniał pan o wysadzeniu Pałacu Saskiego przez Niemców w grudniu 1944 roku. Czy w takim razie Niemcy nie powinni współuczestniczyć w odbudowie gmachu, który zniszczyły?

Jeżeli chodzi o środki, to moim zdaniem Niemcy powinni co najmniej współuczestniczyć w odbudowie. Słyszałem nawet o takich głosach po stronie niemieckiej opinii publicznej – że przyglądają się pomysłowi przywrócenia Pałacu Saskiego. Byłby to realny, a nie udawany, znak pojednania.
Pałac Saski był jednym z symboli Rzeczypospolitej – dla Niemców może to być trudne, bo nie po to burzyli, żeby teraz odbudowywać. Zakładając jednak, że kolejne pokolenia Niemców wyleczyły się z choroby nazizmu, byłoby na miejscu, żeby tak bogate państwo, szczycące się wysoką kulturą i pragnące wieść prym w Europie, pokazało prawdziwą siłę przezwyciężając swoje kompleksy i problemy i współuczestniczyło w odbudowie Pałacu Saskiego.

Czy odbudowany Pałac mógłby się stać jednym z symboli Warszawy?

Dokładnie tak. Pałac Saski mógłby być jednym z symboli Warszawy, czego osobiście bardzo bym sobie życzył. Po odbudowie Warszawy ze zniszczeń wojennych przez dziesięciolecia jednym z głównych symboli Warszawy był Pałac Stalina, czyli Pałac Kultury i Nauki, a jest to – de facto – symbol komunistycznego zniewolenia Polski; zresztą do tej pory turyści fotografują się na jego tle – to jakieś nieporozumienie. Na szczęście jednym z symboli Warszawy jest też Syrenka i odbudowany w latach 70. Zamek Królewski, który – warto zauważyć – też wrócił do nas. Pałac mógłby się stać kolejnym, a nawet głównym symbolem Warszawy i cieszyłbym się bardzo, gdyby za kilka lat wyjeżdżający z Warszawy koreański turysta fotografował się właśnie na tle odbudowanego Pałacu Saskiego.

Siłą rzeczy ciśnie mi się na usta pytanie o niemieckie reparacje wojenne. W tym roku Niemcy zobowiązały się wypłacić Namibii ponad miliard euro „zadośćuczynienia” za zbrodnie ludobójstwa ludów Herero i Nama, które popełniły ponad sto lat temu. Co ciekawe, Niemcy zapewne nieprzypadkowo podkreślają, iż ten 1,1 mld euro nie są reparacjami. Trudno nie mieć wrażenia, że nasi zachodni sąsiedzi obawiają się państw, które ucierpiały z powodu ich agresji podczas II wojny światowej. A wiadomo, że najbardziej ucierpiała Polska.

Niestety jest to znamienne, że niektóre „postępowe” środowiska w Polsce wręcz nie dopuszczają myśli o tym, że moglibyśmy się skutecznie domagać od Niemiec odszkodowań, które nam się po prostu należą. To polska racja stanu i tym powinniśmy się kierować, a nie interesami partii politycznych. Niezależnie od wyniku naszych starań powinniśmy podnosić tę kwestię także na forum międzynarodowym. Szczególnie wobec próby odbierania nam funduszy europejskich, możemy podnieść argument reparacji – nie odbierajcie nam funduszy, ale raczej powiększcie o odszkodowania za II wojnę światową, gdyż rachunki krzywd nie są wyrównane. Odbudowując Pałac Saski możemy jednocześnie pokazać, co straciliśmy.

Dziękuję za rozmowę.

zdjęcia: commons.wikimedia.org/ domena publiczna