W 2018 r. amerykańskie miasto Seattle wprowadziło podatek od gazowanych napojów słodzonych, którego celem była poprawa stanu zdrowia mieszkańców. Jednak nowe badanie pokazuje, że podatek przyniósł odwrotny skutek od zamierzonego.

Badanie wykazało, że konsumenci w reakcji na podatek kupowali mniej napojów gazowanych, a zastępowali je piwem. Raport podaje, że 2 lata po wprowadzeniu podatku sprzedaż piwa w Seattle wzrosła o 7 proc. w stosunku do pobliskiego Portland, które nie wprowadziło takiego podatku.

– Istnieją dowody na to, że po wprowadzeniu podatku [od napojów słodzonych] w Seattle zastępowano je piwem – podsumowali badacze Lisa M. Powell i Julien Lader.

Czy więc nowy podatek przyczynił się do polepszenia zdrowia mieszkańców Seattle? Wiadomo, że spożywanie alkoholu niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji zdrowotnych. A piwo bogate w kalorie może przyczynić się do otyłości, czyli właśnie tego problemu, który nowy podatek miał rozwiązać.

– Ludzie reagują na każdą zasadę, regulację i porządek narzucony przez rządy, a ich reakcje skutkują wynikami, które mogą być zupełnie inne niż te, które zamierzyli ustawodawcy – komentują ekonomista Antony Davies i politolog James Harrigan.

– Wielkie rządowe plany zarządzania naszym życiem niezawodnie zawodzą. Ile razy musi to nastąpić, zanim wybrani urzędnicy zdadzą sobie sprawę z tej rzeczywistości? – zastanawia się Brad Polumbo, dziennikarz i korespondent Foundation for Economic Education, autor artykułu w serwisie fee.org.

Poprzedni artykułHuawei wspiera rozwój polskiego rynku fotowoltaiki wielkopowierzchniowej. Co to oznacza dla klientów?
Następny artykułUjemne i dodatnie plusy wojny