77. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau przypada w cieniu oskarżenia austriackiego pisarza Martina Pollacka o współodpowiedzialność Polaków za holokaust.

Fot. PAP/DPA/Guenter Schindler

W Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu na portalu Onet w eseju austriackiego pisarza i tłumacza literatury polskiej Martina Pollacka pt. „Oficjalnie tolerowany i jawnie podsycany antysemityzm znów się pleni” możemy przeczytać m.in., że w czasie II wojny światowej „w Polsce faktycznie nie kolaborowano z hitlerowskimi Niemcami, mimo to Zagładę Żydów pochwalało otwarcie wielu, być może nawet większość Polaków”.

Austriacki pisarz powołał się przy tym na „ostrożne szacunki” Jana Grabowskiego, wedle których „do końca wojny co najmniej 200 tys. Żydów straciło życie wskutek donosów lub bezpośrednio z ręki polskich sąsiadów”. Antysemityzm – zdaniem Pollacka – miał się także szerzyć w Polsce po 1945 roku, gdzie „Żydowscy Ocaleni nadal byli zastraszani, w wielu przypadkach także mordowani. Tragiczne apogeum antyżydowskiej przemocy stanowił wywołany plotką o rytualnym morderstwie(!) pogrom kielecki w 1946 r., podczas którego zginęło czterdziestu dwóch Żydów”.

Do publikacji Martina Pollacka odniósł się już rzecznik prasowy IPN dr Rafał Leśkiewicz, który w oświadczeniu przesłanym do PAP napisał m.in. „Z ubolewaniem przyjęliśmy informację o publikacji tego artykułu w serwisie Onet, w tak ważnym dla nas wszystkich dniu – Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu .(…) Należy wyraźnie podkreślić, że oprócz Żydów europejskich, obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, Polacy także byli ofiarami niemieckiej machiny zła”.

Dr Rafał Leśkiewicz przypomniał, że „Polacy ginęli w obozach koncentracyjnych i obozach zagłady, ginęli również za pomoc niesioną Żydom”. „ (…) tylko na ziemiach polskich w okresie II wojny światowej obowiązywała kara śmierci za pomoc i ukrywanie Żydów. To pokazuje, jak wielką odwagą musieli się wykazywać ci, którzy świadczyli pomoc ludności żydowskiej. Należy się im głęboki szacunek i upamiętnienie”.

Rzecznik prasowy IPN odniósł się do tej części eseju austriackiego pisarza, która wskazuje na… współodpowiedzialność Polaków za holokaust. „ (…) co jest nie tylko skandaliczne, ale także niezgodne z prawdą. Odpowiedzialność za eksterminację Żydów w okresie II wojny światowej ponoszą nazistowskie Niemcy, tworząc machinę nienawiści, terroru i w konsekwencji zagłady”.

Martin Pollack w swoim eseju płynnie przechodzi do czasów nam współczesnych, kiedy w Polsce „znowu pleni się, oficjalnie tolerowany i w wielu przypadkach jawnie podsycany, antysemityzm, który swymi rozmiarami przypomina nieszczęsne międzywojenne czasy”.

Rzecznik IPN-u odniósł się do tych oskarżeń słowami: „Należy z całą stanowczością podkreślić, iż działania instytucji państwa polskiego, takich jak Instytut Pamięci Narodowej, mają na celu zwrócenie uwagi świata zarówno na heroizm wielu Polaków, którzy ponieśli śmierć z rąk Niemców, jak również mają na celu walkę z kłamliwymi i nie popartym rzetelnymi badaniami stwierdzeniami o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust”.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż esej Martina Pollacka został opublikowany celowo dokładnie w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Oczywiście podczas II wojny światowej wśród Polaków byli szmalcownicy, volksdojcze i zdrajcy, z którymi rozprawiali się egzekutorzy z Armii Krajowej. W Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu warto przypomnieć o tym, że np. według obliczeń Teresy Prekerowej (odznaczonej medalem „Sprawiedliwej wśród Narodów Świata”) od 30 do 60 tys. Żydów przeżyło wojnę dzięki bezpośredniej pomocy Polaków. Wedle jej rachunków, w pomoc obywatelom żydowskim zaangażowanych było 360 tys. Polaków. Ilu z nich zapłaciło za pomoc polskim obywatelom żydowskiego pochodzenia życiem? Dokładnej liczby zapewne nigdy nie poznamy.

W czasie gdy premier rządu polskiego gen. Władysław Sikorski w przemówieniu radiowym z maja 1943 r. wzywał rodaków w kraju do tego, by pomagali współobywatelom żydowskiego pochodzenia, setki tysięcy Austriaków służyło w szeregach armii niemieckiej, „spełniając swój żołnierski obowiązek”, jak chociażby znany austriacki polityk Kurt Waldheim, który piastował nie tylko stanowisko ministra spraw zagranicznych Austrii, ale także został nawet sekretarzem generalnym ONZ. W swojej biografii znany Austriak zapomniał wspomnieć, iż… brał udział w deportacji ludności żydowskiej w Grecji w 1942 roku. Warto dodać, że po Anschlussie Austrii w 1938 roku, Hitler wyruszył w podróż po alpejskim kraju, i w wielu miejscach był radośnie witany przez Austriaków. Wiemy też, jak Polacy witali „wkraczających” do naszego kraju Niemców we wrześniu 1939 r.

Zamiast puenty, przypomnijmy fragment przemówienia radiowego generała Sikorskiego, które wygłosił dwa miesiące przed tragiczną śmiercią w katastrofie lotniczej w Giblartarze. „Dokonuje się największa zbrodnia w historii ludzkości. (…) Wiem, że udzielacie pomocy prześladowanym Żydom w stopniu, w jakim możecie. Dziękuję Wam, obywatele, we własnym imieniu i w imieniu rządu polskiego. Zwracam się do was z prośbą, byście udzielali wszelkiej możliwej pomocy Żydom w Polsce i starali się przeciwstawiać temu strasznemu okrucieństwu”.

Poprzedni artykułDlaczego rosną ceny papieru?
Następny artykułPonad połowa Polaków przeciw kontroli certyfikatów covidowych w sklepach