Kończy się bardzo dziwny, ale też przede wszystkim bardzo trudny rok dla olbrzymiej części polskich przedsiębiorców.

Gdyby 12 miesięcy temu ktoś powiedział nam, że drugą dekadę XXI wieku zamkniemy deficytem zapisanym w ustawie budżetowej na poziomie blisko 110 mld zł (a przypominam, że miał to być budżet zbilansowany), że wiele firm z sektora MŚP stanie na skraju bankructwa, że grozić nam będzie potężna fala bezrobocia (na razie odłożonego w czasie) – pewnie uznalibyśmy go za wyjątkowo czarną kreaturę, która życzy Polsce samego najgorszego.

Któż mógł wtedy przewidzieć, że za chwilę cały świat dotknie panika związana z nową odmianą koronawirusa i rządy różnych krajów wyłączać będą poszczególne branże z życia gospodarczego dokładnie tak, jak wyłącza się światło w pomieszczeniach biurowych przed wyjściem z pracy do domu (jak to się mówi: ostatni gasi światło).

Abstrahując od uzasadnienia tych wszystkich panicznych ruchów, trudno nie dojść do wniosku, że finansowy świat wygląda na taki, który przygotowuje się na gospodarczy reset i nowe rozdanie. Rządy wielu państw zachowują się, jakby kości zostały już rzucone.

Dla Polski gra toczyć się będzie w przyszłym roku o to, czy uda nam się wrócić na tory szybkiego wzrostu gospodarczego, jakim mogliśmy się poszczycić przed pandemią. Będą o tym decydować przede wszystkim decyzje w odniesieniu do polityki gospodarczej, w szczególności zaś te związane z systemem podatkowym i inwestycjami publicznymi.
I jak mantrę po raz kolejny trzeba powtórzyć, że kluczowe w tych okolicznościach są działania, które nie będą się wiązały z nakładaniem nowych obciążeń fiskalnych i administracyjnych ani na przedsiębiorców, ani na konsumentów oraz skutecznie skierują strumień środków wydawanych w ramach systemu zamówień publicznych do polskich firm z polskim kapitałem.
Pod tym względem sami musimy sobie pomóc, nie czekając ani na nowe unijne regulacje, które – jeśli się pojawią – z całą pewnością dobiją naszą konkurencyjność, ani na pieniądze pożyczone od Komisji Europejskiej na koszt wszystkich państw członkowskich.

Dobrze by było, gdyby polski rząd przedstawił dostosowany do aktualnej sytuacji plan ekonomiczny dla naszej gospodarki na najbliższe lata, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb rozwojowych przedsiębiorstw z sektora MŚP, gdzie głównie akumulowany jest i nadal będzie polski kapitał. Pierwszy punkt takiego planu powinien brzmieć tak: „Przedsiębiorcy, by przetrwać ten niesłychanie trudny czas, potrzebują spokoju legislacyjnego”. To jest warunek, od którego odbudowę gospodarki po pandemii należy rozpocząć.