W czasach koronakryzysu firmy tracą rynki zbytu, albo przymuszone sanitarnymi obostrzeniami muszą na jakiś czas zamknąć swoje punkty sprzedaży. W tej sytuacji każdy nowy, umówiony przez sieć odbiorca, to sukces. Należy jednak uważać, by nie paść łupem ostatnio bardzo aktywnych, międzynarodowych oszustów.

Sposób działania hochsztaplerów jest zwykle podobny: nie podejrzewająca niczego złego firma odbiera drogą mailową zamówienie o wartości kilkukrotnie przewyższającej jej średnie miesięczne obroty. Wydaje się, że to przysłowiowa gwiazdka z nieba. Może się tak wydawać tym bardziej, że zamówienie jest wystawione przez dużą i znaną międzynarodową sieć handlową, np. Leclerc, Auchan, Argos z grupy Sainsbury’s Supermarkets Limited, Carrefour, czy dom handlowy Harrods. Tymczasem, po dokładniejszej weryfikacji odbiorcy okazuje się, że spreparowali je oszuści podszywający się pod znane marki handlowe.

Cyfrowo nie znaczy bezpiecznie

Pandemia koronawirusa przyspieszyła rozwój cyfrowych kanałów kontaktu i to jest dobre. Niestety, uaktywnili się też oszuści, którzy coraz śmielej atakują użytkowników bankowości elektronicznej oraz bezpośrednio same firmy. Oszuści działają również w handlu międzynarodowym. Na cel biorą teraz małe i średnie przedsiębiorstwa z Polski oraz z innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Liczą na to, że ucieszeni dużym zamówieniem od znanej sieci handlowej przedsiębiorcy nie będą zbyt dokładnie weryfikować nowego partnera i od razu wyślą mu towar.

Łupem oszustów padają więc zarówno firmy produkcyjne, jak i dystrybutorzy z różnych branż. Ostatnio takie nieprzyjemne doświadczenie mieli: producent sztucznych choinek, firma handlowa z branży oświetleniowej oraz producent odzieży BHP.

– Do firmy przychodzi mailem zamówienie na dużą kwotę, przewyższającą standardową skalę działalności; przykładowo opiewa na 300 tys. zł, a roczne obroty firmy wynoszą milion złotych – opowiada Jolanta Nowakowska, dyrektor sprzedaży na region południowy w Bibby Financial Services.
Odbiorca przedstawia się jako znana sieć handlowa i chociaż wcześniej firmy nie miały kontaktu, nawet nie prosi o partię próbną towaru. Proponuje wydłużony termin płatności (standardowo 30-45 dni, co akurat nie wzbudza podejrzeń). W mailu podpisuje się osoba, którą łatwo można znaleźć na stronie internetowej danej sieci handlowej, np. sam prezes. Zdarza się, że dołączane są wyniki finansowe firmy, czy nawet skan dowodu osobistego prezesa – dokumenty, które zazwyczaj nie występują w korespondencji handlowej, ale nie każdy zwróci na to uwagę.

Zamówienie pochodzące rzekomo od dużej sieci trafia do niewielkiej firmy handlowej i dotyczy jednego typu produktów. Z pewnością jednak prawdziwa sieć zamówiłaby je bezpośrednio u producenta, licząc na lepsze warunki.

Jak sprawdzić nowego partnera

Do realizacji tak dużych zamówień małe i średnie przedsiębiorstwa potrzebują często finansowania zewnętrznego. Dlatego zwracają się np. do firmy faktoringowej, która przed przyznaniem limitu przeprowadza weryfikację odbiorcy. To standardowa procedura przed udzieleniem finansowania w formie faktoringu. Na tym etapie faktor bada wszystkie powiązania potencjalnego odbiorcy, także jego sytuację finansową. Wszelkie nietypowe transakcje, np. wyjątkowo duże zamówienia złożone bez wcześniejszych spotkań czy negocjacji, wzbudzają od razu czujność. Sprawdzane są przede wszystkim domeny, z których zostały wysłane maile z zamówieniem. Można do tego celu wykorzystać narzędzie https://who.is/, które pokazuje datę rejestracji domeny. Jeśli okaże się, że stało się to stosunkowo niedawno; trzy czy cztery miesiące temu, należy podjąć dalsze działania weryfikacyjne. Duże firmy handlowe, zwłaszcza znane marki, działają na swoich domenach z reguły dłużej niż rok.

Kolejny krok, to sprawdzenie prawdziwości zamówienia bezpośrednio w firmie, której nazwą posługuje się rzekomy odbiorca. Można to zrobić także samodzielnie, dzwoniąc na infolinię albo korzystając z formularza kontaktowego na stronie internetowej. Powinna to być strona znaleziona przez wyszukiwarkę internetową. Nie należy w żadnym razie „klikać” w linki podane w mailu z zamówienia, bo mogą prowadzić na fałszywą stronę stworzoną tylko po to, by uprawdopodobnić całą transakcję. Warto też potwierdzić zamówienie korzystając z kontaktów w poszczególnych sieciach handlowych.
Przede wszystkim zaś warto zachować czujność, której nie powinny uśpić emocje.