Skoro polscy piłkarze mają się izolować od otoczenia przed EURO, to po co zostali zaszczepieni?

Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Przez moment powiało wreszcie normalnością. Jeszcze nie taką pełną, bo oznaczałoby to za dużo szczęścia na raz, a jak wiadomo, z nadmiaru euforii można umrzeć tak samo jak na złowrogiego koronawirusa, więc szczęście dozowane jest nam na razie w małych dawkach. Jedną z takich dawek było wpuszczenie „pewnej części” kibiców na mecz Polska – Rosja we Wrocławiu, by ci na żywo przekonali się, jak radzą się nasze Orły dwa tygodnie przed pierwszym meczem na EURO 2020. Mecz się odbył, kibice pokrzyczeli, padły dwa gole, nikt nie odniósł kontuzji – można więc spuentować: powiało normalnością. Niestety, nazajutrz normalność wywiało. Do gry wkroczyły bowiem ofiary pandemii, ale takiej, co to obiera ludzi z rozumu.

Otóż ktoś, kto chciał poczytać sobie o meczu Polaków z Rosjanami, bardzo możliwe, że natknął się na udostępniony przez „Przegląd Sportowy” artykuł Onetu, który grzmi, że tuż po końcowym gwizdku miało dojść do skandalicznego incydentu z udziałem polskich kibiców. Pobili się z Ruskimi? Odpalili race? Zdewastowali trybuny? Puścili stadion z dymem? A może pół Wrocławia? Nic z tego. To może poszły w eter jakieś obraźliwe epitety pod adresem drużyny przyjezdnej? Albo chociaż ktoś wywiesił jakiś transparent antyelgiebetowy? Też nie.

„Skandaliczny incydent z udziałem polskich kibiców” dotyczył tego, że dwóch z nich wbiegło na murawę, by przybić piątkę z piłkarzami, zamienić dwa słowa i poprosić o autograf. To jest ta zdemolowana tłuszcza, który nic sobie nie robi ze złowrogiego koronawirusa i niczym „siewcy śmierci” naraża życie naszych piłkarskich bohaterów. Przez tych „siewców śmierci” cały misterny plan wygrania EURO już na dziesięć dni przed inauguracją turnieju mógł lec w gruzach. Cóż za wyjątkowa podłość, nieodpowiedzialność, ignorancja, niedopatrzenie etc.

Przerażające, że coraz więcej w naszym świecie takich czubków poprzebieranych za dziennikarzy, którzy w podobnym tonie rozkręcają histerię i obrzydzają nam normalność. Kwarantanna, bezpieczeństwo sanitarne, bardzo restrykcyjne przepisy… Czego tam w tym artykule nie było… Było nawet o tym, że drużyna jechała na mecz dwoma autobusami zamiast jednym, byle tylko oszukać złowrogiego koronawirusa i się nie zarazić.

Świat oszalał, to oczywiste. Tego typu przekazy jeszcze bardziej utwierdzają mnie w tym przekonaniu, bo autorzy podobnych wypocin zapewne szczerze wierzą w to, co piszą. Nikt nie zadał sobie trudu, by chociaż napomknąć w tym artykule, że skoro zawodnicy mają się izolować od otoczenia przed turniejem, to po jaką cholerę zostali zaszczepieni? Zresztą UEFA opracowała wytyczne, według których wszyscy członkowie reprezentacji biorący udział w EURO powinni być zaszczepieni. Nikt się nie zastanowił, jakie jest logiczne uzasadnienie tego, że ci wszyscy chłopi zaszczepienie przecież przed złowrogim koronawirusem i spędzający ze sobą na zgrupowaniu niemal każdą chwilę, na mecz muszą jechać dwoma autobusami w celu zachowania „dystansu społecznego”? Przecież to jest kompletnie idiotyczne.

Pandemia poczyniła poważne szkody na całym świecie. Zgadza się. Ale najgorsze jest to, że te szkody w największej mierze nie dotyczą wcale upadających na skutek lockdownów gospodarek ani tzw. ponadnormatywnych zgonów, choć to niewątpliwie są wielkie dramaty dotyczące wielu ludzi. Najgorsze spustoszenie poczyniła w ludzkich mózgach. Ludzie przestali myśleć, przestali szukać logicznych odpowiedzi i rozwiązań. Ślepo podążają za tym, co usłyszą w telewizji, czy radiu i na hasła „koronawirus”, czy „COVID” reagują jak psy Pawłowa, wyłączając rozum. Nie liczą się żadne argumenty, nikt nie dopomina się o wyniki badań, jest tylko jazda po bandzie i jeden słuszny przekaz. Im radykalniejszy w swojej głupocie, tym lepiej.

Szybko się z tego nie otrząśniemy. O ile w ogóle… I to jest najbardziej przerażające w tej całej historii.