Fot. Pixabay

To, co dotąd robili policjanci pilnujący osób skierowanych na kwarantannę w związku z podejrzeniem lub stwierdzeniem koronawirusa, załatwi teraz rządowa aplikacja mobilna „Kwarantanna domowa”. W tym czasie funkcjonariusze zadbają np. o bezpieczeństwo firm, zamkniętych na czas kryzysu.

– Nasza aplikacja jest bezpłatna i bezpieczna – zapewnia Marek Zagórski, minister cyfryzacji. –Stworzyliśmy ją we współpracy z ekspertami w tej dziedzinie. Można ją znaleźć w sklepach Google Play lub App Store – dodaje.

Aktywuje się ją za pomocą numeru telefonu. Konto zostanie zweryfikowane po wprowadzeniu kodu, który przychodzi do nieszczęśnika objętego przymusową kwarantanną via SMS. Nie ma możliwości, by z aplikacji korzystały inne osoby, jest dedykowana tylko objętym kwarantanną. Cały system został połączony z bazą numerów telefonów osób, które zostały zobowiązane do przejścia kwarantanny.

Będą wiedzieć, gdzie jesteś

Dzięki znanej metodzie geolokalizacji oraz nowoczesnemu systemowi porównywania twarzy będzie wiadomo, czy ktoś znajduje się w miejscu zadeklarowanym w formularzu lokalizacyjnym, czy też uciekł, jak np. pewna pani, która oddaliła się z kwarantanny, bo nie chciała jeść kiełbasy. Pomoże w tym tzw. zdjęcie referencyjne, czyli selfie, które „kwarantonowicz” musi wysłać ze smartfona do bazy danych. Codziennie trzeba będzie zrobić sobie jedno lub nawet kilka takich zdjęć. Prośby o ich wykonanie będą wysyłane z zaskoczenia.

– Idea jest dokładnie taka sama jak przy niezapowiedzianych wizytach funkcjonariuszy policji – przekonuje Zagórski. – Dane osób „meldujących się” na kwarantannie są bezpieczne. Nie będą niepotrzebnie gromadzone ani przechowywane – zapewnia.

Od otrzymania SMS-a w tej sprawie na zrobienie selfie jest 20 minut. Potem „kwarantonowicz” dostanie wiadomość przypominającą. Jeżeli nie zrobi sobie nowego zdjęcia i go nie wyśle, ściągnie sobie na głowę policję.

Dodatkowe korzyści

Ministerstwo Cyfryzacji zapewnia, że dzięki aplikacji zyskuje się szybki dostęp do niezbędnych, pomocnych w czasie kwarantanny informacji. Do dyspozycji jest infolinia, oczywiście pandemiczna. Aplikacja daje też m.in. możliwość zgłoszenia się do lokalnych ośrodków pomocy społecznej, które w uzasadnionych sytuacjach dostarczą izolowanemu leki, czy artykuły spożywcze. Można też skontaktować się z pracownikiem socjalnym, a wkrótce dodane zostaną do niej nowe funkcjonalności.

System monitoringu elektronicznego to znane rozwiązanie prawne obecne w wielu państwach, umożliwiające odbycie kary pozbawienia lub ograniczenia wolności poza zakładem karnym. Konieczność odbywania jej w bezwzględnej izolacji więziennej i wszystkie wynikające stąd dolegliwości zastąpione zostały możliwością przeniesienia jej wykonywania do domu. Przynosi to korzyści także całej gospodarce. Dzięki elektronicznemu nadzorowi koszty dozoru nad skazanymi spadają więźniów niemal pięciokrotnie.

Chiński sposób na handel i usługi

Polskę czeka, oczywiście po opanowaniu pandemii, najszybsze otwarcie wszystkich zamkniętych obiektów, by umożliwić powrót normalnego życia społecznego i gospodarczego. Zobaczmy, jak uporali się z tym Chińczycy. Wchodząc do jakiegoś obiektu, Chińczyk pokazuje zielony kod i w specjalnym urządzeniu weryfikuje się jako osoba nieryzykowna. Ta funkcjonalność została dodana do bardzo popularnego w Chinach WeChata, który łączy w jednym funkcje Facebooka, Linkedina, Istagrama, Google i Amazona itp. Za pomocą WeChat można zamówić taksówkę, jedzenie, zapłacić rachunki itd. Do WeChata wprowadzono teraz nową opcję – to system indywidualnych, kolorowych kodów QR (随申办 czyli sui shen ban). Na razie działa tylko Szanghaju, ale jest dostępny także na AliPay. Każdy dostaje indywidualny, kolorowy kod. Kolor zielony to przepustka do obiektu. Pomarańczowy – sygnał dla właścicieli knajp czy kontrolerów metra, że powinno się siedzieć na kwarantannie. Czerwony – to bezwzględna izolacja. Posiadanie QR kodu nie jest obowiązkowe, ale jak się go nie ma, pojawiają się problemy. Można np. nie zostać wpuszczonym do sieciowej restauracji, urzędu, muzeum, a nawet do środka komunikacji miejskiej.

Ceną za bezpieczeństwo własne i innych jest ograniczenie wolności i dobrowolne poddanie się nadzorowi, nazywanemu przez sceptyków tego rodzaju rozwiązań – inwigilacją. Dodatkową i trudną do przecenienia korzyścią – przywrócenie funkcjonowania biznesu oraz przyspieszenie rozwoju przedsiębiorstw i gospodarki. Według szacunków ekspertów MacKinsey&Company, dalsze przyśpieszenie cyfryzacji może przynieść Polsce dodatkowe 64 mld euro do 2025 roku. Pozwoliłoby na to osiągnięcie poziomu cyfryzacji najbardziej zaawansowanych pod tym względem gospodarek Europy Północnej, czyli tzw. Cyfrowych Liderów (ang. Digital Frontrunners): Belgii, Danii, Estonii, Finlandii, Holandii, Irlandii, Luksemburga oraz Norwegii.