Kobiety nieraz udowodniły, że w biznesie radzą sobie bardzo dobrze, skutecznie stawiając też czoła trudnościom i wyzwaniom codziennego dnia. W Polsce, w porównaniu do Europy, sytuacja zawodowa kobiet rysuje się całkiem nieźle. Jednak w koronakryzysie dały o sobie znać dodatkowe i specyficzne problemy, z którymi borykają się kobiety na rynku pracy.

Tym się już cieszyliśmy, ale nie szkodzi ucieszyć się raz jeszcze: Polska znalazła się w ścisłej czołówce 58 państw w rankingu krajów, w których warunki dla prowadzenia biznesu przez kobiety są najlepsze. Taki był wynik zeszłorocznego badania Mastercard Index of Women Enterpreneurs (MIWE), gdzie osobnej ocenie poddano także wkład przedsiębiorczyń z całego świata w życie społeczne i gospodarcze.

Eurostat, podając dane o pracy z listopada ubiegłego roku, dokonał rozróżnienia na stopę bezrobocia mężczyzn i kobiet. W przypadku mężczyzn znaleźliśmy się za czeskimi sąsiadami (bezrobocie rejestrowane wyniosło w Czechach 2,3 procent, a w Polsce – 3,1 procent). Natomiast stopa bezrobocia wśród kobiet i w Polsce, i u naszych południowych sąsiadów wyrównała się na poziomie 3,6 procent. Wcześniej bezrobocie kobiet było w Czechach niższe niż w Polsce.
Oba kraje mogą pochwalić się najniższym bezrobociem kobiet w całej Europie! Cieszy fakt, że polskie kobiety całkiem dobrze radzą sobie na rynku pracy. Tym bardziej, że w tych skomplikowanych, koronakryzysowych czasach, nierzadko muszą stawiać czoła życiowym wyzwaniom w podwójnej roli – zawodowej i na „etacie” prywatnym.

Nie ma róży bez kolców

Nie zapominajmy jednak, że w krajach UE nadal istnieje różnica między zarobkami kobiet i mężczyzn. Wynosi ona średnio 14 procent, co zależy przede wszystkim od miejsca, stanowiska i stażu pracy. Co prawda Polska może poszczycić się „tylko” 8,5-procentową różnicą, ale w okresie pełzającej inflacji może ona nabierać newralgicznego znaczenia dla coraz mocniej obciążonego domowego budżetu.

Napływają też pewne niepokojące sygnały dotyczące sytuacji zawodowej kobiet w okresie pandemii. Z raportu MIWE wynika bowiem, że aż 87 procent firm prowadzonych przez kobiety odczuło negatywne skutki kryzysu. Badacze twierdzą, że zidentyfikowali źródła problemu. Według nich są nimi: nadreprezentacja kobiet w sektorach, w które kryzys spowodowany epidemią uderzył najmocniej oraz właśnie konieczność sprostania nowym, dodatkowym obowiązkom związanym z opieką nad dziećmi i prowadzeniem domu.

Ale nie tylko. Badanie wykazało jeszcze coś innego: brak umiejętności prowadzenia biznesu online przez kobiety. Okazuje się, że nawet w tak rozwiniętym gospodarczo kraju jak Stany Zjednoczone, tylko 42 procent kobiet zajmujących się biznesem przeszło na cyfrowy model działania przedsiębiorstwa. Kobiety, co ciekawe, w ogóle niezbyt chętnie podchodzą do tej formy prowadzenia działalności biznesowej.

Osobna pula dla kobiet

Być może przynajmniej w Polsce sytuacja nieco zmieni się na lepsze dzięki programowi  Rozwój przedsiębiorczości i innowacje, stworzonemu z Funduszy Norweskich, a mającemu wspierać pozycję konkurencyjną polskich MŚP na rynku. Z tego programu 90 małych i średnich przedsiębiorstw dostanie łącznie 60 mln euro dofinansowania, z przeznaczeniem na wdrażanie innowacji. Osobne pieniądze zarezerwowano dla kobiet na realizację ich projektów biznesowych. Będą mogły je dostać te firmy, których właścicielkami – lub co najmniej współwłaścicielkami – są kobiety albo w których jedynie uczestniczą w podejmowaniu decyzji zarządczych. Jest to jednak nie tyle konstrukcja mająca za zadanie wyrównywanie szans zawodowych mężczyzn i kobiet w koronakryzysie, ile mająca promować małą przedsiębiorczość w ogóle. W tym, jak najbardziej, wspierać firmy prowadzone przez kobiety.