Fot. Pixabay

Jaka wygląda sytuacja polskich średnich i małych firm budowlanych w dobie koronawirusa?

Budowy jeszcze są kontynuowane, głównie te, które zostały rozpoczęte. Mieszkam w Skawinie pod Krakowem i jeżdżąc samochodem, widzę ruch na budowach. To bardzo dobrze, że praca jest kontynuowana. Jako przedsiębiorca biorę też pod uwagę drugi, czarny scenariusz, czyli wstrzymanie robót. To byłaby dla branży budowlanej klęska. Jak przestaniemy lub nie będziemy mogli inwestować, branża na pewno mocno się zredukuje.

Rządowa pomoc takim mikroprzedsiębiorstwom jak Pańskie jest wystarczająca?

Trzeba sobie zdawać sprawę, że polską gospodarkę w dużej mierze tworzą firmy z sektora MŚP. Dlatego zwolnienia z opłat składek ZUS za trzy miesiące na pewno jest bardzo dobrym ruchem i pomoże wielu firmom przetrwać. Z innej pomocy nie korzystam – mam tu na myśli utrzymania miejsc pracy – gdyż moi wszyscy pracownicy wyjechali na Ukrainę. Ja mam jednak swój własny pogląd na dzisiejsza sytuację i tego, jak mogłoby rzeczywiście pomóc państwo. Moim zdaniem państwo nie do końca potrafi pomagać, ale też… nie powinno bezpośrednio wspomagać nikogo. To rynek jest motorem napędowym gospodarki i to rynek, np. poprzez publiczne inwestycje, powinien być przez państwo wspomagany. I to wydaje mi się najbardziej właściwą drogą – tzn. państwowe duże inwestycje, które realizować będą polskie prywatne firmy, pomogą tym firmom, w tym także mikroprzedsiębiorstwom takim jak moje. Obecne rozwiązania to kroplówka, która może podtrzymać życie wielu polskich firm, jednak prawdziwą pomocą mogłyby stać się duże inwestycje.

A od strony prawnej, co można zrobić, by małe przedsiębiorstwa przetrwały?

Państwo może calkowicie zawiesić swoją politykę kontroli skarbowej, zmienić przepisy podatkowe – tym bardziej że nikt nad tym powoli już nie panuje, bo mamy bardzo skomplikowane prawo skarbowe – oraz zawiesić płatność składek na ZUS, przynajmniej na jakiś czas. No i jeszcze raz powtórzę, o ile to możliwe, państwo powinno zwiększyć dotychczasowe i uruchomić nowe wielkie inwestycje. One są z reguły realizowane przez duże firmy budowlane, ale te firmy z kolei wynajmują całą rzeszę podwykonawców, takie małe przedsiębiorstwa jak moje.

Jaka wygląda sytuacja w Pana firmie ?

Tak się składa, że jestem podwykonawcą w inwestycji związanej z kolejnictwem i mam pracę do wykonania, tyle że… zabrakło mi właśnie pracowników. 26 marca ostatni mój pracownik wyjechał na Ukrainę. Od 2016 roku moimi pracownikami byli sami Ukraińcy. Stało się tak dlatego, bo na naszym rodzimym rynku zabrakło budowlańców. Pamiętajmy, że spora część wyjechała do Anglii, Niemiec itp. Na dziś, z tego, co się dowiedziałem, mój pracownik może wjechać na teren Polski, ale z miejsca jestem zobowiązany zapewnić mu dwutygodniową kwarantannę.

W związku z tą sytuacją nie planuje pan zatrudniać Polaków?

Miałem zgraną od kilku lat ekipę. Teraz czekam na rozwój sytuacji. Może się przecież tak stać, że bezrobocie, które z pewnością wzrośnie, wymusi zakaz zatrudniania obcokrajowców. Gospodarka jest siecią naczyń połączonych. Wiem, co się dzieje w branży gastronomicznej i hotelarskiej, i przypuszczam, że osoby, które stracą pracę w jednej branży, będą jej szukały w innej, która się jeszcze kręci siłą rozpędu.

Czy w branży budowlanej, w jakimkolwiek stopniu możliwy jest patriotyzm gospodarczy?

Jest możliwy i ku mojej radości ludzie coraz częściej się nim kierują i kupują świadomie. Sam tak robię. Problem w tym, że pewne artykuły w branży budowlanej nie są wytwarzane w Polsce, a nawet w Europie. Ale te, które są wytwarzane w Polsce, powinny być w pierwszym rzędzie preferowane podczas zakupów. Ja jednak zacząłbym od banków, które są motorem napędowym branży budowlanej. To one udzielają kredytów. Dlatego radziłbym przede wszystkim korzystać tylko z tych banków, które są naszą, polską własnością.

Pracuje Pan w branży od lat. Jak przez ostatni czas zmieniał się rynek budowlany w Polsce?

Od małych polskich firm, które stały się dużymi, po korporacje budowlane. Te pierwsze upadają i powstają, czasami jak przysłowiowy Feniks z popiołów, a korporacje mają na etatach dobrych prawników, którzy są niezwykle pomocni, chociażby w rozgrywkach o duże kontrakty. Na naszych oczach zmienili się też ludzie z branży. Od budujących wielkie piece w hutach i rzemieślników stawiających domy, po dzisiejszych, już wykształconych inżynierów drogowych, specjalistów od hal czy też od transportu kolejowego. Pojawiło się też sporo firm wyspecjalizowanych pod działania deweloperów. Część polskich firm działa już nawet na bogatych rynkach europejskich. Moim zdaniem w branży zostało o wiele mniej ludzi, młodych nie ciągnie już to takiej pracy… Myślę oczywiście o pracownikach fizycznych. Dlatego dużym ratunkiem dla branży budowlanej są, czy też byli, pracownicy z Ukrainy.

W ostatnim roku ceny mieszkań w Polsce bardzo wzrosły. Jak czas pandemii wpłynie na rynek mieszkaniowy?

Większe ceny mieszkań to skutek bardzo dużego wzrostu cen samych gruntów. Niestety, sporo dołożyli się do tego pośrednicy. Moje prywatne zdanie jest takie, że ceny mieszkań będą spadać, najbardziej istotne jest oczywiście, w jakim stopniu. Z tego, co słyszę od znajomych z branży, banki powoli zastanawiają się nad wstrzymywaniem kredytów, co może mocno spowolnić koło zamachowe w branży budowlanej. I tutaj bardzo pomocne mogą się okazać właśnie banki polskie. Każdy bank zagraniczny najpierw pomyśli o swoim ojczystym rynku – w kategorii łagodniejszych warunków czy nawet pomocy. Rynek zagraniczny traktuje się już w kategorii zerojedynkowej. Myśląc o naszym rynku budowlanym, trzeba rozglądać się po sąsiadach, np. w Hiszpanii jest mnóstwo pustych mieszkań, bo ludzie nie mają pieniędzy, żeby je wykupić. Starajmy się pomyśleć globalnie. Gospodarka USA zwalnia. Kołem zamachowym naszej gospodarki są w dużej mierze Niemcy, które też ostro hamują. Jeżeli będzie malał nasz eksport, a wiele polskich firm jest sprofilowanych stricte na Niemcy, to Polacy będą mieli mniej pieniędzy. A to odbije się na rynku budowlanym.

Jaka przyszłość czeka polski rynek budowlany i firmy z sektora MŚP w tej branży?

Duże i bardzo duże firmy nadal będą działać. Gorzej z małymi działalnościami gospodarczymi, takimi jak moja. Sam w niedalekiej przyszłości raczej będę zawieszał działalność gospodarczą licząc na to, że sytuacja w miarę szybko pozwoli odbudować straty. Oczywiście wszystko zależy od decyzji rządu i naszych możliwości. Jeśli rząd podejmie decyzję o zatrzymaniu dużych inwestycji, to cała branża stanie. Mam jednak nadzieję, że duże inwestycje nie tylko nie zostaną wstrzymane, ale że rząd uruchomi kolejne.

Rozmawiał Jarosław Mańka