Fot. Pixabay

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w związku z wybuchem pandemii koronawirusa, uruchomiło kampanię „Kupuj świadomie – Produkt polski”, która ma na celu obudzenie w Polakach patriotyzmu konsumenckiego. Decyzje zakupowe naszych rodaków są dziś szczególnie ważne i mają kluczowy wpływ na utrzymanie stabilności krajowej gospodarki. Kupowanie polskich produktów ma wpływ nie tylko na przychody przedsiębiorstw rolnych, ale także na utrzymanie znaczącego rynku pracy sektora rolnego, wpływy budżetowe z tytułu podatków pośrednich i bezpośrednich, a – finalnie – także na stabilność całej polskiej gospodarki. Do kampanii dołączyły wszystkie podległe resortowi rolnictwa instytucje oraz wiele najistotniejszych dla sektora mediów.

Jak rozpoznać polskie produkty?

Od lat popularną praktyką – z którą mozolną walkę podejmują Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta oraz Instytut Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych – jest wykorzystywanie luk prawnych do wprowadzania konsumentów w błąd i oznaczania jako produkty polskie artykułów faktycznie obcego pochodzenia. Dziś proceder ten, także dzięki staraniom wspomnianych służb, ma nieco mniejszy zasięg niż jeszcze kilka lat temu, ale nie oznacza to, że nasz kraj jest od tych praktyk wolny. Nic bardziej mylnego.

Kwestia ustalenia tego, czy produkt faktycznie pochodzi z naszego kraju nie jest jednak taka prosta. Podstawową metodą, która z całą pewnością okaże się pomocna, jest wybieranie tych artykułów, których kod kreskowy rozpoczyna się od liczby: 590. Jest to jednak metoda zawodna o tyle, że daje konsumentowi informację dotyczącą wyłącznie kraju, w którym producent jest zarejestrowany. Stwarza to możliwość sprzedawania przez funkcjonujące na gruncie polskiego prawodawstwa przedsiębiorstwa produktów pochodzących z importu. Liczba 590 może również odnosić się do producentów będących firmami-córkami największych zagranicznych koncernów. Kierując się wyłącznie kodem kresowym, nie możemy też mieć pewności, że firma funkcjonuje w polskim reżimie podatkowym.

Aplikacja Pola

Sensownym wyjście z matni niewiedzy wydaje się korzystanie z aplikacji Pola stworzonej kilka lat temu przez ekspertów Klubu Jagiellońskiego i którą za darmo pobrać można na urządzenia elektroniczne. Istotą programu jest informacja na temat udziału polskiego kapitału w odniesieniu do konkretnego producenta. Dane podawane są tu w procentach i dają nam wiedze na temat takich zagadnień jak: kraj zarejestrowania firmy, miejsca uiszczania podatków, umiejscowienia centrów badawczych oraz czy interesujące nasz przedsiębiorstwo nie jest częścią innego zagranicznego przedsiębiorstwa. Aplikacja odpowie także na pytania, skąd pochodzą użyte w produkcie artykuły, czy te dotyczące struktury zatrudnienia.

Model bułgarski

Rząd Bułgarii, celem ratowania krajowych producentów przed skutkami pandemii koronawirusa i związanym z nią ograniczeniem możliwości produkcji rolnej, zobowiązał tamtejsze sieci handlowe do eksponowania właśnie bułgarskich artykułów rolno-spożywczych. Nowe regulacje dotyczą mleka i jego przetworów, mięsa, jaj, miodu owoców i warzyw. Początkowo rząd Bułgarii nalegał, aby krajowe artykuły stanowiły aż 50% asortymentu, ale spotkało się to z twardym sprzeciwem sklepów wielkopowierzchniowych. Niemniej odsetek bułgarskich produktów na półkach sklepowych znacznie wzrósł. Istotną zmianą jest także fakt dokładnego umiejscowienia produkcji. Otóż asortyment pochodzić musi z regionu, w którym położony jest sklep lub – w szczególnych przypadkach – z regionów bezpośrednio przylegających

*autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej