– Chcemy, by w ciągu dekady w Polsce mogło być produkowane cztery miliardy metrów sześciennych biometanu rocznie. To mniej więcej tyle, ile wynosi w tej chwili roczne krajowe wydobycie gazu – przyznaje Robert Perkowski, Wiceprezes ds. Operacyjnych Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Fot. Jacek Sasin

O energii rozproszonej opierającej się na wykorzystywaniu lokalnie dostępnych zasobów i źródeł (zwłaszcza OZE) oraz rozwijaniu lokalnych rynków energii rozmawiali w Karpaczu goście panelu „Energetyka rozproszona. Szanse i bariery rozwoju”. W dyskusji udział wzięli: Jan Krzysztof Ardanowski – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Robert Perkowski – Wiceprezes ds. Operacyjnych Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, Marcin Roszkowski – prezes Instytutu Jagiellońskiego, Ireneusz Zyska – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Klimatu, Pełnomocnik Rządu ds. OZE, Albert Gryszczuk – Prezes Zgorzeleckiego Klastra Energii.

Minister Ardanowski podkreślił, że resort rolnictwa zamierza uczestniczyć w pracach nad zmianami przepisów, by wzmocnić inwestycje energetyczne. Chodzi o biogazownie z instalacjami oczyszczania gazu, wytwarzające biometan na potrzeby sieci gazowniczych, a nie – jak ma to miejsce obecnie – jedynie do produkcji prądu i ciepła.

– Przetwarzając biomasę w biogazowniach, wieś i rolnictwo mogą wpisać się w plan budowy w Polsce tzw. energetyki rozproszonej na szeroką skalę. Przetworzenie dostępnej na polskiej wsi biomasy rolniczej pozwoliłoby na wytworzenie prawie ośmiu miliardów metrów sześciennych biogazu rocznie – ocenił minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Fot. Jacek Sasin

Najprawdopodobniej jeszcze w tym roku powstaną przepisy, dzięki którym energia odnawialna wytworzona w ramach klastrów energii będzie tańsza od konwencjonalnej. Założenie jest takie, że klastry mają odpowiadać za zarządzanie lokalną siecią i w ten sposób odciążą operatorów sieci dystrybucyjnej i przesyłowej. Według rządowego Pełnomocnika ds. OZE powinny one wziąć na siebie rozbudowę infrastruktury niskiego napięcia z zastosowaniem technologii smart grid, a także mogą rozwijać modele biznesowe uwzględniające rozliczanie taryf z zastosowaniem blockchainu.

– Projekt Polityki Energetycznej Polski 2040 zakłada odejście od ogrzewnictwa opartego na paliwach stałych w miastach do roku 2030, a na terenach wiejskich do roku 2040 – powiedział wiceminister klimatu Ireneusz Zyska. – W tym czasie powinniśmy zbudować energetykę rozproszoną, energetykę prosumencką, opartą o odnawialne źródła energii, uzupełnioną magazynami energii, które zapewnią stabilność tych odnawialnych źródeł – dodał.

Jak przyznał Zyska, odejście od paliw stałych w ogrzewnictwie to również część programu poprawy jakości powietrza, będącego jednym z filarów polityki energetycznej, a wspieranego rozpisanym na ponad 10 lat programem „Czyste powietrze”. W jego ocenie, rozwój energetyki rozproszonej to istota planowanej transformacji energetycznej. – Bez energetyki prosumenckiej nie uda się uzyskać sukcesu – stwierdził wiceminister, wskazując m.in. na sukces rządowego programu „Mój prąd”, wspierającego rozwój fotowoltaiki.

Ten program spowodował prawdziwy boom inwestycyjny w fotowoltaice. Łącznie w ciągu ostatnich lat przekroczyliśmy – w połowie tego roku – ponad 2,5 gigawata mocy zainstalowanej w fotowoltaice i 10 gigawatów mocy wszystkich źródeł odnawialnych w Polsce. To jest moc przekraczająca wartość mocy Elektrowni Bełchatów, dwóch bloków Elektrowni Opole i Elektrowni Turów.

Światowa dynamika wzrostu generacji OZE wskazuje, że jest to najszybciej rozwijające się w ciągu ostatniej dekady źródło pozyskiwania energii. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej istnieje duży potencjał do rozwoju energetyki odnawialnej. Niestety, nie jest on objęty systemową transformacją energetyczną. Kraje regionu prowadzą raczej bierną politykę w zakresie tzw. energetyki obywatelskiej, niechętnie oddając energię odnawialną w ręce lokalnych społeczności, które powinny być właścicielami infrastruktury oraz zarządzać nią. – Na Dolnym Śląsku możemy pochwalić się budową największej farmy fotowoltaicznej w Polsce. Mamy nadzieję, że nasze projekty będą przykładem dla innych regionów, nie tylko w Polsce, ale i w Europie – mówił podczas panelu Albert Gryszczuk ze Zgorzeleckiego Klastra Energii.

Biometanem na potrzeby sieci oraz transportu zainteresowany jest koncern PGNiG. Spółka jest obecnie na ostatnim etapie opracowywania założeń dotyczących udziału grupy w krajowym rynku biometanu. Będzie on jednym z podstawowych elementów tzw. zielonego zwrotu w działalności koncernu, określonych w aktualizowanej właśnie strategii. Ta ma być opublikowana w IV kwartale tego roku. Już dziś pewne jej elementy zostały jednak określone.

Fot. Jacek Sasin

– Zakładamy, że w 2026 r. będziemy produkować ponad miliard metrów sześciennych biometanu, co oznacza współpracę z ponad 250 biometanowniami. W przypadku dystrybucji wolumen będzie jeszcze większy: sieciami należącymi do Polskiej Spółki Gazownictwa może do tego czasu płynąć ponad półtora miliarda metrów sześciennych biometanu rocznie – poinformował Robert Perkowski, Wiceprezes ds. Operacyjnych PGNiG.

Perkowski zapowiedział też, że na przełomie tego i przyszłego roku PGNiG zamierza uruchomić pierwszą biometanownię, gdzie powstawać będzie biogaz zatłaczany do sieci gazowej. – W ciągu dekady chcemy, by w Polsce mogło być produkowane cztery miliardy metrów sześciennych biometanu rocznie. To mniej więcej tyle, ile wynosi w tej chwili roczne krajowe wydobycie gazu – przypomniał. Dodał, że rozwijając produkcję biometanu, PGNIG chce też wspierać segment drobnych farm fotowoltaicznych i wiatrowych, będących naturalnym uzupełnieniem dla biometanowni. Spółka zabiega, by program biometanowy, w ramach którego biogaz będzie wykorzystywany w sieciach gazowych i transporcie, miał wymiar europejski, czyli był na unijnym forum traktowany podobnie jak np. inicjatywa na rzecz wodoru czy na rzecz baterii służących do magazynowania energii.

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z PGNIG S.A.