fot. Wikipedia

Pisaliśmy o tym na fpg24.pl niejednokrotnie. Na naszej stronie publikowaliśmy list zarządu Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego, dokument został także skierowany do niego osobiście. Niestety, nie doczekał się odpowiedzi. A sprawa jest naprawdę bardzo ważna i wymagająca reakcji.

Na kontach VAT-owskich zimują bowiem kwoty liczone w miliardy złotych, do których polscy przedsiębiorcy nie mają dostępu. Pamiętajmy, że mówimy o sytuacji krytycznej, w której wiele sektorów gospodarki nie działa albo funkcjonuje na pół bądź ćwierć gwizdka. W tych warunkach liczy się każdy grosz. Chodzi przecież o pieniądze, które trafią na pensje dla pracowników, opłaty bieżących i zaległych zobowiązań, przelewy dla kontrahentów. W firmy uderza fala zatorów płatniczych, wiele z nich po prostu nie ma z czego zapłacić swoim partnerom biznesowym. Aby im pomóc, niezwłocznie trzeba zawiesić mechanizm podzielonej płatności.

Kiedy sytuacja zacznie wracać do normy, będzie można go przywrócić, teraz jednak funkcjonujemy w zupełnie niestandardowych warunkach. Wymagają one stosownej odpowiedzi. Szkoda że minister Kościński, który tak chwali się tym, że słucha przedsiębiorców, a podatników traktuje jak klientów, nie odnosi się do tych realiów w sposób adekwatny.

W ogóle warto zadać pytanie: gdzie pan jest, panie ministrze? Można odnieść wrażenie, że pana w ogóle nie ma, że nasz kraj w tak trudnych okolicznościach nie ma szefa resortu finansów. Pierwsze skrzypce gra wicepremier Jadwiga Emilewicz, tymczasem właśnie minister finansów powinien w procesie przygotowywania kluczowych aktów prawnych wspierających gospodarkę odgrywać przynajmniej porównywalną rolę! Przedsiębiorcy czekają na coś więcej niż przesuwanie terminów na rozliczenie tej czy innej daniny, dla nich liczą się pieniądze tu i teraz. Te pieniądze są i trudno zrozumieć, że gospodarka nie może z nich teraz skorzystać.

Podobnie sprawy mają się, jeśli chodzi o przyspieszone zwroty VAT. W dobie JPK i znacznej elektronizacji rozliczeń ze skarbówką trudno uwierzyć, że trzeba na nie czekać aż 60 dni. Proces ten powinien, szczególnie teraz, przebiegać błyskawicznie. Państwo ma narzędzia, aby szybko sprawdzić komu zwrot się należy, a komu nie, czemu zatem w kolejnych wersjach tarczy antykryzysowej nie znalazł się stosowny przepis nowelizujący ustawę o podatku od towarów i usług, nakazujący fiskusowi niezwłoczne przelewy nadpłaconej daniny, maksymalnie w okresie 14 dni?

Jeszcze raz warto i trzeba zaapelować do ministra Kościńskiego: panie ministrze, niech pan coś zrobi! Póki jest jeszcze czas. Potem może już być dla tysięcy polskich przedsiębiorców zwyczajnie za późno.