Koronawirus uderzył najbardziej w małe i średnie przedsiębiorstwa. Tak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie BGK dotyczącego sektora MŚP. Ograniczenie skali działalności dotyczy aż 60 proc. firm, i tylko w co szóstej nie spadły przychody. Muszą więc szukać na gwałt oszczędności, co przekłada się na liczbę zwolnień wśród pracowników.

Mateusz Walewski, główny ekonomista BGK ,szacuje, że do 22 maja pracę w MŚP straciło już ok. 600 tys. osób. Bezrobocie dotknęło jedną na dziesięć osób. Ekspert przyznał jednak, że prawdopodobne jest, iż „w miarę znoszenia ograniczeń i wzrostu wykorzystywania narzędzi tarczy antykryzysowej, małe i średnie firmy będą dalej ograniczały tempo zwolnień”.

Badanie zostało przeprowadzone w trzech terminach: 14-24 kwietnia, 27 kwietnia-8 maja oraz 11-22 maja. Zmniejszenie zatrudnienia wynosiło w tych okresach odpowiednio: 17,3, 35,2 i 30,3 proc. ankietowanych. Jeśli w najbliższym czasie sytuacja nie ulegnie zmianie, w ostatniej fali badania zamiar dalszych zwolnień deklarowało 16,3 proc. badanych. Większość przedsiębiorców (82 proc.) korzysta lub planuje korzystać z tarczy antykryzysowej – najczęściej ze zwolnienia ze składek ZUS na okres 3 miesięcy oraz dofinansowania części wynagrodzeń pracowników.

Branża kosmetyczna: najwyżej co dziesiąty

Jak podaje „Forbes”, ponad połowa firm z sektora kosmetycznego w okresie pandemii była zmuszona ograniczyć produkcję. 66 proc. nie zwolniło pracowników, jednak spośród producentów jedynie 7 proc. nie obcięło zatrudnienia. Firmy obawiają się jednak, że długo nie przywrócą produkcji i sprzedaży do poziomu sprzed obostrzeń.

Jednak badanie „Branża kosmetyczna vs. Covid-19”, przeprowadzone na początku maja przez Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, pokazuje, że co trzecia firma kosmetyczna ucierpiała poważnie na skutek wprowadzonych obostrzeń. Tylko 20 proc. z przedsiębiorstw mających obroty powyżej 50 mln euro nie ograniczyło w ogóle działalności, a spośród mikrofirm 40 proc. Zwolnienia pracowników nie dotyczą jedna większej grupy niż 10 proc. zatrudnionych w danym przedsiębiorstwie. I to starano się jak najmniej szkodzić, bo rozstawano się przede wszystkim z pracującymi dorywczo i osobami w wieku emerytalnym Niestety, aż 75 proc. badanych nie potrafi przewidzieć, czy nie zostaną zmuszeni do redukcji zatrudnienia w kolejnych miesiącach a 18 proc. wręcz planuje je przeprowadzić.

Turystyka: tu może być pogrom

Sektor turystyczny to jeden z najbardziej przegranych. Skutki obostrzeń będą ciągnąć się latami. Według szacunków Światowej Organizacji Turystyki (UNWTO), spadek liczby podróży turystycznych na świecie w 2020 r. wyniesie 60-80 proc. więc zagrożone są miliony miejsc pracy. Według wstępnych szacunków UNWTO, nawet 100-120 mln osób rozstanie się z zatrudniającą ich firmą. Obecnie gigant turystyczny na skalę Europy – niemiecka TUI, planuje zwolnienia 8 tys. osób.

Przed pandemią branża turystyczna w Polsce zapewniała pracę ponad 700 tys. osób. Jednak utrzymanie takiego stanu rzeczy było niemożliwe. Tylko do końca marca organizatorzy turystyki i agenci turystyczni odnotowali spadek przychodów o 95-98 proc. Firmy z branży MICE, czyli te organizujące eventy, konferencje, wyjazdy B2B, do końca III kwartału nie mają absolutnie żadnych zleceń, a większość klientów przekłada zamówienia na jesień 2021 roku. W tym czasie biura podróży zwolniły nawet do 40 proc. pracowników, podobny odsetek stracił pracę w branży hotelarskiej i noclegowej. Duża część tych, którzy miejsce pracy zachowali musieli się liczyć z odchudzeniem własnego portfela nawet o połowę.

Bez dochodów są targi. Sytuacja tej branży jest wręcz tragiczna, bo od lutego straciła ona 100 proc. przychodów. 500 firm mikro-, małych, średnich oraz dużych ponosi 150 mln zł strat miesięcznie. Ogromnie ucierpiały też hale widowiskowe, koncertowe, obiekty konferencyjne i organizatorzy koncertów, festiwali i widowisk. Jak długo potrwa zakaz zgromadzeń uniemożliwiający im czerpanie jakichkolwiek dochodów, czy uda się im przetrwać, nie wiadomo.

– Pierwsze działania rządu powstrzymały ogromną falę potencjalnych zwolnień oraz ewentualnych upadłości, ale powstrzymały w średnim horyzoncie, mam na myśli, 3-4 miesiące – mówi Łukasz Adamowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel SOIT, współzałożyciel sztabu branży MICE TUgether, członek sztabu kryzysowego turystyki i przemysłu spotkań. Docelowo prace może tracić nawet 80 proc. pracowników sektora turystycznego.

Gastronomia: odzyskano część miejsc pracy

Wykonane na zlecenie BIG InfoMonitor, badanie Maison&Partners, pokazuje, że wizyta w restauracji jest dopiero na siódmym miejscu aktywności, do których tęsknią, zamknięci w domach, Polacy.

Przed pandemią, wg danych GUS, w Polsce działało około 70 tys. placówek gastronomicznych stałych i sezonowych. Branża, jako jedna z pierwszych, odczuła negatywny wpływ COVID-19. Według danych BIG InfoMonitor w okresie lock downu 67 proc. firm i lokali z branży gastronomicznej było całkowicie zamkniętych. Reszta próbowała ratować się jedzeniem sprzedawanym na wynos, czy dostarczanym na zamówienie do biur i domów.

W wyniku zamknięcia, niektóre z restauracji musiały zwolnić nawet 70 proc. pracowników, a dziś tylko część z nich odzyskała miejsce pracy. By się ratować, kawiarnie i restauracje będą musiały renegocjować opłaty za najem powierzchni. W lepszej sytuacji są punkty gastronomiczne w galeriach handlowych, które w okresie zawieszenia działalności zostały objęte ochroną rządową, więc nie musiały płacić czynszu ale i one będą szukały oszczędności. Zwłaszcza, że nie nadrobią tego, co stracili na skutek zamrożenia gospodarki.

Redukcje hamują?

Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że 1,25 mld pracowników, czyli niemal 38 proc. zatrudnionych na świecie, pracuje w sektorach szczególnie zagrożonych pandemią, które dotyka poważny spadek produkcji. To handel detaliczny, sektor hotelarski i usługi gastronomiczne oraz przemysł wytwórczy. Jak przyznaje organizacja, to od skuteczności działań osłonowych podjętych przez rządy poszczególnych krajów zależy, ile firm i ile miejsc pracy przetrwa okres pandemii.

Rządy musza więc zrobić wszystko, co możliwe, by ludzie mieli gdzie zarabiać gdy COVID-19, stanie się tylko przykrym wspomnieniem.