„Panowie, ten człowiek jest pierwszy w kinematografii, ja jestem drugi” – tak Louis Lumière mówił o Kazimierzu Prószyńskim – konstruktorze pierwszych aparatów kinematograficznych i kamer filmowych, wynalazcy, operatorze filmowym, reżyserze i pionierze światowej kinematografii.

Cztery zachowane kadry z filmu Kazimierza Prószyńskiego "Ślizgawka w Łazienkach"

Kazimierz Prószyński urodził się w Warszawie w 1875 r. Od małego interesowało go majsterkowanie i… fotografia. Na jego zainteresowania z pewnością duży wpływ miał ojciec Konrad Prószyński – twórca pierwszego nowoczesnego elementarza oraz dziadek, który miał w Warszawie zakład fotograficzny. Trzeba nadmienić, że mały Kazek wychowywał się w rodzinie o wielkich tradycjach patriotycznych. Za swoją działalność niepodległościową jego ojciec i dziadek zostali wywiezieni na Syberię, z której na szczęście udało się im wrócić do rodzinnej Warszawy.

Prace nad pleografem

Rodzice, widząc zainteresowanie swojej latorośli fotografią i naukami ścisłymi, wysłali go na studia politechniczne do Liege w Belgii, gdzie Kazimierz zetknął się z pierwszymi – jeszcze przedkinematograficznymi – próbami. Zainteresowały go one na tyle, że postanowił porzucić studia i powrócić do Warszawy, gdzie podjął się próby skonstruowania własnego aparatu filmowego do zdjęć i projekcji. W 1894 roku młody Prószyński przekuł swój pomysł w nowatorską konstrukcję i zbudował pleograf – aparat kinematograficzny służący jednocześnie do rejestracji materiału filmowego i do jego projekcji. Polak opisał swój wynalazek jako „aparat służący do odzwierciedlania ruchu w naturze za pomocą fotografii”.

Co warte podkreślenia – swój wynalazek Prószyński opatentował niecały rok przed podobnym wynalazkiem słynnych braci Lumière, co stawia polskiego konstruktora w pozycji pioniera europejskiej kinematografii. Nawet jeden z braci – August, oddał palmę pierwszeństwa Prószyńskiemu przyznając: „Byłem, wraz z bratem, twórcą filmu francuskiego, ale istniał również pewien Polak, niejaki Kazimierz Prószyński, który nas znacznie wyprzedził”.

Jak się okazało Prószyński nie tylko wyprzedził Francuzów w skonstruowaniu pleografu ale i zadziwił jego parametrami technicznymi. Aparat Prószyńskiego potrafił bowiem wykonać 50 zdjęć na sekundę, podczas gdy kinematograf braci Lumière robił w tym czasie jedynie 16. Taka częstotliwość bardzo zmniejszała – w porównaniu z pierwszymi podobnymi urządzeniami – migotanie obrazu. Pleograf był zarówno kamerą jak i projektorem, a jedną z cech charakterystycznych wynalazku Kazimierza Prószyńskiego był sposób perforacji taśmy, która to perforacja znajdowała się pomiędzy klatkami filmu, a nie po bokach, jak obecnie.

Operator, reżyser i przedsiębiorca

W roku 1901 powstało Towarzystwo Udziałowe Pleograf, które do 1903 r. zajmowało się produkcją filmów zarówno dla odbiorców krajowych, jak i zagranicznych. Firma Prószyńskiego promowała aparaty skonstruowane przez wynalazcę oraz filmy zrealizowane za ich pomocą.

Kazimierz Prószyński był de facto jednym z pierwszych na świecie operatorów i reżyserów. Kręcił wynalezionym przez siebie pleografem krótkie filmy dokumentujące życie codzienne Warszawy. Nie poprzestał jednak na tym – stał się również autorem pierwszych filmów fabularnych z udziałem polskich aktorów, tworząc tym samym podwaliny polskiej kinematografii. Towarzystwo Udziałowe Pleograf uważa się za pierwszą polską wytwórnię filmową. Zrealizowało ono filmy takie jak np. „Ulica Franciszkańska”, „Ślizgawka w Łazienkach”, „Powrót birbanta” czy „Przygoda dorożkarza”.

Jako największą sensację w zastosowaniu pleografu wymienia się użycie go podczas przedstawienia opery „Walkiria” w Teatrze Wielkim w Warszawie w 1903 roku. W tle – na dekoracji – wyświetlone zostały wówczas lecące na koniach walkirie, czyli panny-wojowniczki, które uzbrojone w hełmy, tarcze i włócznie służyły Odynowi na polu bitwy.

Nie masz cwaniaka…

Niestety wynalazek Polaka (jak i braci Lumière) wciąż borykał się z migotaniem światła w trakcie projekcji filmu, powstającym w wyniku zmiany klatek na przesuwającej się filmowej rolce. Migotanie powodowało duży dyskomfort, gdyż wywoływało u widzów bóle głowy i łzawienie oczu. Z tego też powodu maksymalna długość filmu wynosiła w tamtym czasie zaledwie 15 minut. Zdarzało się też tak, że projekcje bywały przerywane na życzenie widzów, którym doskwierał ból głowy.

Kazimierz Prószyński latami pracował nad wyeliminowaniem wady migotania i nad udoskonaleniem swojego urządzenia. Po latach starań jego praca przyniosła oczekiwany skutek w postaci skonstruowania (jeszcze w 1899 r.) biopleografu, który zostawił kinematograficzną konkurencję daleko w tyle. W tej konstrukcji polski wynalazca zastosował dwie taśmy filmowe i dwa obiektywy rzucające na przemian obraz na ekran co sprawiło, że przerwy w świetle oraz drgania zostały znacząco zniwelowane. Zainteresowanie wynalazkiem rosło z biegiem czasu dzięki licznym pokazom publicznym w szkołach, muzeach i na wystawach oraz dzięki publikacjom prasowym. Biopleograf skonstruowany został z myślą o komercyjnych projekcjach filmowych.

Zrekonstruowany biopleograf – zdjęcie promujące poświęconą Kazimierzowi Prószyńskiemu wystawę w NCKF

W 1902 r. Prószyński jeszcze udoskonalił swój biopleograf dodając do niego wynaleziony przez siebie prototyp obturatora – specjalną przesłonę, która (zwiększając i regulując częstotliwość migotań) dawała zupełne złudzenie płynności obrazu, ponieważ oko widza przestawało rejestrować przesuwanie klatek w czasie projekcji. To rozwiązanie, które bezpośrednio przyczyniło się do powstania filmów długometrażowych, było banalnie proste, ale (jak to zwykle bywa), ktoś musiał na nie wpaść. Polak wymyślił je zupełnie przypadkiem, siedząc na ławce w warszawskim parku i obserwując obracające się szprychy w kole przewróconego roweru. Zjawisko to postanowił wykorzystać w swoim nowym wynalazku.

Publiczna prezentacja obturatora odbyła się w 1909 r. i został on niezwykle wysoko oceniony przez Francuską Akademią Nauk, a francuski koncern filmowy Gaumont zaczął go produkować na masową skalę. Urządzenie według projektu Prószyńskiego stało się standardowym wyposażeniem projektorów i szybko zyskało popularność w całej Europie.

Pierwsza przenośna kamera

Kazimierz Prószyński zwracał na siebie uwagę niezwykłą żywiołowością. Emanowała z niego radość życia, a gdy mówił o swoich pasjach potrafił zapalić do swojego pomysłu niemal każdego. Łatwość w nawiązywaniu kontaktów bardzo mu w życiu pomagała. Był przy tym przedsiębiorczy i  łatwo się nie poddawał. Im więcej czasu poświęcał na rozwiązanie nurtującego go problemu, tym bardziej był usatysfakcjonowany wynikami.

Gdy pracował, zdawał się być inną osobą. Lubił spokój i samotność. Stawał się bardzo nerwowy, gdy zaprzątano mu głowę błahymi sprawami w czasie, gdy głowił się nad problemami technicznymi. W pracowni z osoby towarzyskiej stawał się pustelnikiem-pasjonatem. To w znaczący sposób pokazuje, jak bardzo pasjonował go film. Cechy jego charakteru z pewnością przyczyniły się do powstania kolejnego wynalazku, który przyniósł mu największy rozgłos.

W grudniu 1910 r. na posiedzeniu Francuskiej Akademii Nauk Prószyński po raz pierwszy zaprezentował ręczną kamerę filmową, którą nazwał aeroskop.

Kazimierz Prószyński z aeroskopem w Paryżu, 1909 r.

Był to wynalazek, który bez wątpienia zrewolucjonizował światową kinematografię. Od tego momentu można było kręcić filmy wszędzie i o każdej porze. Operator mógł przenieść kamerę absolutnie w każde wybrane przez siebie miejsce. Dla demonstracji skuteczności aeroskopu wynalazca filmował ulice Paryża z jadącej dorożki. Efekty były tak imponujące, że już rok później zaczęto masową produkcję tej kamery w Anglii.

22 czerwca 1911 r. Kazimierz Prószyński zrealizował aeroskopem w Londynie reportaż z uroczystości koronacyjnych króla Jerzego V. Przy tej okazji zademonstrował operatorom londyńskim zalety swojej ręcznej kamery zdjęciowej. W tym samym roku powstało w Londynie towarzystwo pod nazwą „The Aeroscope Company Limited, Proszynski’s Patent Camera”. Wydało ono prospekt reklamowy, w którym polecało aeroskop jako najlepszą ze wszystkich kamerę filmową.

Wielkim promotorem aeroskopu był amerykański podróżnik Cherry Kearton, który sfilmował wynalazkiem Prószyńskiego swoje podróże po Afryce, a sam aeroskop uznał wręcz za niezawodny. Wykonywanie zdjęć w ruchu było możliwe dzięki zastosowaniu żyroskopu, który do minimum redukował drgania rąk operatora kamery. Urządzenie Prószyńskiego było tak dobre, że Kearton spróbował nawet wykonać nim pierwsze na świecie zdjęcia pod… wodą. Niestety z powodu złych warunków pogodowych zdjęcia nie wyszły najlepiej. Pokazuje to jednak, jak wielkie możliwości miał aparat Prószyńskiego. Sam konstruktor pisał o swojej pracy: „Przeciętny ogół, a sądzę, że i większość wynalazców, nie rozumie, że same zdolności i sam pomysł nie stanowią wynalazcy […]. Aby stworzyć coś wartościowego, trzeba pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Potrzeba przygotowania, wykształcenia specjalnego, głębszego, niż się je zwykle pojmuje. Mówią, że Edison nie ma żadnego dyplomu naukowego. Tak, ale Edison, nim wydał z siebie na świat telegraf swój, fonograf itd., posiadł tajniki fizyki i nauk inżynierskich stokroć gruntowniej od studiujących na dyplom.”

Taśma filmowa Prószyńskiego miała w rzędach klatki 5×7 mm – na 1 m mieściło się tyle obrazów, co na 150 m zwykłej taśmy 35 mm

Wynalazek Prószyńskiego odbił się niezwykle szerokim echem na całym świecie i stał się bardzo popularny. Został też nagrodzony złotym medalem na Międzynarodowej Wystawie Kinematograficznej w Londynie w 1913 r. Warto dodać, że to filmy nakręcone właśnie aeroskopem są jedynymi pokazującymi działania zbrojne podczas I wojny światowej. Wojskowi operatorzy, korzystając z wynalazku Kazimierza Prószyńskiego, dokumentowali przebieg walk na pierwszych liniach frontu.

Ukoronowaniem pracy aeroskopu były zdjęcia lotnicze wykonane w czasie lotu dookoła świata podjętego w 1920 r. przez angielskich pilotów. Urządzenie służyło europejskim reporterom aż do… 1935 r., kiedy to pierwsze triumfy zaczął odnosić film dźwiękowy.

Kamera OKO

Kamera OKO/fot. kinomuzeum.pl

Sam Prószyński w czasie I wojny światowej wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął pracę nad nową kamerą ręczną o nazwie OKO. Po wojnie wrócił do odrodzonej Polski, by kontynuować prace nad tym urządzeniem. Niestety wielki kryzys zniweczył jego plany. Wówczas to pierwsze sto egzemplarzy, które nie zdążyły trafić na rynek, Kazimierz Prószyński własnoręcznie rozbił młotkiem, by nikt nie skopiował jego pomysłów.

Prószyński był ideowym ludowcem i wielkim patriotą, a jego życiowym celem było stworzenie polskiego przemysłu kinematograficznego. Pragnął założyć w Polsce fabrykę swoich urządzeń, aby stąd mogły one dotrzeć na rynki zagraniczne i „aby mogła Warszawa rzucić na rynki tyle aparatów kinematograficznych, by przodownicze w tej gałęzi zdobyła stanowisko w Europie”. Chciał w niej zatrudnić przede wszystkim Polaków, gdyż – jak twierdził – „mechanik Polak jest inteligentniejszy […], brak mu jedynie śmiałości, odwagi, a właściwie czynu, który by w nim te przymioty rozwijał”.

Niestety wiele z jego wynalazków nie znalazło się na rynku ponieważ polski konstruktor często wchodził w spór z potencjalnymi inwestorami, którzy narzucali wysokie ceny za jego wynalazki. Dla Prószyńskiego najważniejszy nie był jednak zysk ale to, by jego dzieła były dostępne dla jak najszerszego grona odbiorców.

Ostatnie lata

Podczas okupacji Prószyński podjął działalność konspiracyjną. Został aresztowany w trakcie powstania warszawskiego w 1944 r. Trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a później do KL Mauthausen-Gusen. Niestety zmarł z wycieńczenia w wieku 70 lat – na kilka dni przed wyzwoleniem obozu przez Amerykanów w 1945 r. Jego kamienica została przez Niemców zburzona, a większość wynalazków i dokumentów, które posiadał w swojej pracowni zostało zniszczonych i przepadło na zawsze.

Kazimierz Prószyński był człowiekiem obdarzonym nieprzeciętnymi zdolnościami, wyjątkową pomysłowością i błyskotliwością. Nazywany jest niekiedy polskim Edisonem kinematografii. Amerykański profesor fizyki Edward W. Morley nazwał go nawet „Kolumbem kinematografii”. Posiadał bardzo specyficzny charakter – bardzo głęboko zakorzeniona była w nim idea pracy dla narodu. To, co możemy zrobić, to uświadomić światu, kto był rzeczywistym pionierem europejskiej kinematografii. To jest wręcz nasz obowiązek.

Materiały zdjęciowe: Wikipedia (domena publiczna)

Poprzedni artykułZaskakujące dane o umowach o dzieło
Następny artykułDebata o inflacji. Już niebawem!