Bez dostępu do kapitału dla przedsiębiorstw polski wzrost gospodarczy szybko zderzy się ze szklanym sufitem. To bardzo niebezpieczna pułapka – mówi Piotr Hofman, prezes Grupy Inwest.

Piotr Hofman podczas debiutu firmy HM Inwest S.A. na parkiecie głównym Giełdy Papierów Wartościowych.

Jaką rolę odgrywa finansowanie zewnętrzne w rozwoju przedsiębiorstwa?

Zacząłbym od zdefiniowania tego, czym jest finansowanie zewnętrzne. Są to środki, których firma nie zarobiła, tylko zostały oddane do jej dyspozycji bądź przez udziałowców, bądź przez kredytodawców. Jeśli mówimy o spółkach kapitałowych, to dla nich finansowaniem zewnętrznym będzie emisja nowych akcji lub udziałów, ale też kredyt albo emisja obligacji. Tyle że akcje lub udziały to tak zwane finansowanie własne, gdyż nie podlegają one zwrotowi. Natomiast obligacje lub kredyt to finansowanie obce – podlega ono oprocentowaniu i należy je oddać.
Są także inne narzędzia finansowania firmy, takie jak dotacje, leasing czy faktoring, ale na potrzeby naszej rozmowy skupię się na kapitale, który można uzyskać na rynku finansowym. Nie ulega wątpliwości, że każda firma, która będzie się chciała rozwijać, prędzej czy później stanie przed koniecznością sięgnięcia po zewnętrzne źródła finansowania. Wspomniane przeze mnie spółki kapitałowe mogą poszukiwać nowych inwestorów. Niekiedy dotychczasowi właściciele nie chcą rozwadniać kapitału i szukają innych sposobów na pozyskanie środków. Mogą wtedy pójść w stronę finansowania dłużnego. Są różne możliwości, ale jeśli chce się płynnie przechodzić kolejne etapy budowania biznesu, należy liczyć się z tym, że bez pieniędzy nie będzie to możliwe.
Bardzo często powtarzam, że kapitał to paliwo dla biznesu. Jeśli firma nie będzie się rozwijać poprzez inwestycje i nowe projekty, stanie w miejscu. A w wypadku działalności gospodarczej kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Nie ma drogi pośredniej.

To jak według Pana wygląda to zasilanie w kapitał, jeśli chodzi o firmy z sektora MŚP? Banki, rynek kapitałowy, czy inne źródło jest tutaj kluczowe?

Polskie firmy z sektora MŚP, jak pokazują statystyki, w zdecydowanej większości finansują się środkami własnymi. Robi tak ponad trzy czwarte podmiotów. To oznacza, że budując firmę, korzystają najczęściej ze swoich oszczędności lub z tego, co prowadzonemu przez nich przedsiębiorstwu uda się zarobić. Na dłuższą metę to jednak poważna bariera rozwojowa. Pamiętajmy, że jesteśmy w trakcie czwartej rewolucji przemysłowej. Brakuje także rąk do pracy i w wielu branżach zwyczajnie nie ma komu pracować. I w efekcie pojawiają się pytania, co w takiej sytuacji zrobić. Rozwiązaniem mogą być inwestycje np. w automatyzację czy robotyzację, w nowe technologie. Tylko że na to potrzebne są pieniądze i tu koło się zamyka. Jeśli pojawia się problem z dostępem do kapitału – a widać wyraźnie, że w Polsce wiele firm taki problem ma – to tak naprawdę cierpi na tym cała gospodarka.

Dlaczego?

Bo bariery w wymiarze mikro przekładają się na poziom makroekonomiczny. Od lat mówi się o tym, że mamy w Polsce zbyt niski poziom inwestycji. Pod tym względem jesteśmy w ogonie Unii Europejskiej. A przecież w długim okresie to inwestycje decydują o poziomie naszej gospodarki, o tym, jakie miejsca pracy są w niej oferowane i jakie wynagrodzenia się z nimi wiążą. Rosnący popyt musi spotkać się z reakcją po stronie podaży. To jednak wymaga inwestycji, nakładów na środki trwałe i nowe technologie, tak aby podnosić jakość i efektywność oraz oferować coraz nowocześniejsze produkty z wysoką wartością dodaną. Jeśli zatem firmy nie mogą finansować własnego rozwoju, problem – tak naprawdę – mamy wszyscy. Bez dostępu do kapitału dla przedsiębiorstw polski wzrost gospodarczy szybko zderzy się ze szklanym sufitem. To bardzo niebezpieczna pułapka, która może wyhamować tempo doganiania bogatych państw zachodniej Europy, a to powinien być jeden z naszych celów.

Dlaczego od lat nie udaje się udrożnić kanałów finansowania mniejszych przedsiębiorstw i są one zmuszone finansować swój rozwój własnymi środkami?

Powodów jest kilka. Mamy sektor bankowy, który jest bardzo asekuracyjny, jeśli chodzi o kredytowanie mniejszych firm. To z jednej strony dobrze wygląda, jeśli chodzi o międzynarodowe rankingi odporności naszych banków, ale z drugiej sprawia, że sporo firm odchodzi stamtąd z kwitkiem. Wiele pewnie nawet nie pójdzie do bankowego okienka prosić o kredyt, bo wiedzą, że nie spełnią wyśrubowanych wymogów stawianych przez banki w Polsce. Rynek kapitałowy się rozwija, ale to wciąż miejsce trudno dostępne dla mniejszych podmiotów. Regulacje sprawiają, że koszt obecności na giełdzie wciąż jest zbyt wysoki dla znacznej części MŚP. Miejmy nadzieję, że wdrażanie Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego coś w tej materii zmieni.
Coraz lepiej sytuacja wygląda, jeśli chodzi o finansowanie przez fundusze typu venture capital. Ten rynek rośnie jak na drożdżach i oby ten kierunek się utrzymał, bo to finansowanie dla firm często na dosyć wczesnym etapie rozwoju, ale z bardzo dużym potencjałem wzrostowym.

Czy sądzi Pan, że przyjdzie taki moment, w którym polskie firmy będą się finansować głównie przez rynek kapitałowy?

Rynek kapitałowy zapewnia środki dla projektów, w których oczekiwana stopa zwrotu jest często wyższa niż w wypadku tego, co gotów jest sfinansować bank. To przekłada się na większą wartość dodaną i daje szansę na skok, jeśli chodzi o innowacyjność polskiej gospodarki. Mam zatem nadzieję, że rola tego rynku będzie w Polsce rosła.

Rozmawiał Kamil Goral

Poprzedni artykułJuż od 2023 przedsiębiorcy pod pełną kontrolą państwa
Następny artykułTa branża skorzystała na pandemii