Na terenie Polski działa ponad 300 browarów, a w ostatnich latach co roku przybywało kilkadziesiąt nowych. Czasy, kiedy Polacy rozróżniali dwa gatunki piwa: jasne i ciemne, dawno już za nami. Teraz amatorzy chmielowego trunku cieszą się bogactwem smaków i stylów – rokrocznie na rynku pojawia się ponad 2000 piwnych premier.

Wraz z rozwojem gospodarki odrodziło się w Polsce browarnictwo, a nasz kraj z roczną produkcją piwa na poziomie 40 mln hektolitrów stał się jednym z trzech największych producentów złotego trunku w Europie. Ten wzrost popularności piwa pociąga za sobą nowy trend – biroturystykę, czyli podróżowanie piwnym szlakiem.

A o tym, że jest co zwiedzać, z łatwością przekona się każdy, kto poświęci choć chwilę na spojrzenie na piwną mapę Polski. Spora część browarów zajmuje stare, historyczne budynki, które można zwiedzać, a wycieczkę połączyć z degustacją piwa na miejscu oraz posiłkiem skomponowanym w taki sposób, by jeszcze lepiej uwypuklić walory smakowe piwa. Połączenie jedzenia z degustacją piw warzonych na miejscu to specjalność cieszących się coraz większą popularnością browarów restauracyjnych, również nierzadko umiejscowionych w zabytkowych budynkach i historycznych centrach znanych miast i miasteczek całej Polski. Z oferowanego przez siebie piwa, w wielu przypadkach warzonego w oparciu o tradycyjne, stare receptury, czynią atrakcję turystyczną.

Promowanie kultury

Birofile w ciągu roku mogą wziąć udział w licznych wydarzeniach, które promują kulturę piwną i umożliwiają skosztowanie intrygujących nowości. W Polsce najstarszą tego typu imprezą są Chmielaki Krasnostawskie. O jej popularności świadczy imponująca liczba odwiedzających – ponad 60 tys. osób z Polski i zagranicy. W tym roku to wielkie święto chmielarzy i piwowarów miało się odbyć po raz 50., ale ze względu na pandemię zostało przełożone.

Coraz większą rzeszą odwiedzających cieszą się także muzea znanych browarów, w których można poznać historię lubianych przez konsumentów marek. I tak na przykład Muzeum Browaru Żywiec przybliża 160-letnią historię browaru oraz produkowanego w nim piwa. Browarium to z kolei kolebka piwa Tyskie. Jest to jedyne miejsce w Polsce, gdzie oprócz historii piwowarstwa można zobaczyć na żywo, jak warzone jest piwo. Cierpliwi podróżnicy mogą zapisać się na dni otwarte organizowane przez Browar Dojlidy z 250-letnią tradycją warzenia piwa, czy Browar Okocim, który w tym roku obchodzi jubileusz 175-lecia działalności.

– Fakt, że Polacy tak bardzo polubili piwo, przekłada się na wzrost zainteresowania tym, jak, gdzie i z czego jest warzone. Wycieczki do browarów czy muzeów piwnych to dziś punkt obowiązkowy na mapie wielu polskich i zagranicznych turystów. Myślimy, że po zakończeniu pandemii zjawisko biroturystyki będzie się rozwijać, a miasta, w których są zlokalizowane browary, będą czerpały dodatkowe korzyści z tytułu, że warzy się u nich piwo – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny ZPPP Browary Polskie. – Już teraz są takie miejsca na mapie kraju, które jednoznacznie kojarzymy z piwem, choćby poprzez zbieżność nazwy miejscowości ze znaną piwną marką. Często ta sława wykracza poza granice kraju. Mamy nadzieję, że z czasem tak jak Francja czy Włochy kojarzone są z winem, tak Polska, obok Czech czy Niemiec, będzie kojarzona z chmielowym trunkiem – dodaje.

Browary zasilają regiony

Ten specyficzny rozwój turystyki jest dodatkowym zastrzykiem dla miejscowości i regionów, w których warzy się piwo. Przybywający z tego powodu turyści nie tylko zostawiają swoje pieniądze korzystając z miejscowych usług, ale też napędzają zainteresowanie innych odwiedzających. Potencjał ten zauważyły już niektóre samorządy, które z dumą przyznają się do piwowarskiego dziedzictwa i chętnie się z nim identyfikują. Ale branża piwna nie tylko poprzez biroturystykę wspiera rozwój regionów. Browary działające poza dużymi miastami są kluczowymi pracodawcami w danej gminie, u których zatrudnienie znajdują kolejne pokolenia piwowarów. Cała branża browarnicza zatrudnia dzisiaj ok. 10 tysięcy pracowników w każdym przedziale wiekowym, w tym osoby o najniższych kwalifikacjach i starsze, najbardziej zagrożone bezrobociem strukturalnym.

– Wiele dużych browarów zlokalizowanych jest we wschodniej części Polski (np. browary w Braniewie, Rakszawie, Lublinie, Leżajsku, Łomży, Jędrzejowie czy Białymstoku), która jest mniej uprzemysłowiona i z tego tytułu bardziej narażona na wykluczenie społeczne i ekonomiczne. Południowo-wschodnia część Polski to także region z plantacjami chmielu, wykorzystywanego przez polskie browary i eksportowanego do wielu piwnych krajów ceniących nasze rodzime odmiany – mówi Bartłomiej Morzycki. 

Rozwój lokalnych społeczności

Co roku budżety lokalne są zasilane kwotą ok. pół miliarda złotych. Tyle trafia do jednostek samorządu terytorialnego z tytułu podatków dochodowych, składek ZUS i podatków lokalnych generowanych przez sektor piwowarski i branże powiązane. Dla wielu małych gmin, gdzie znajdują się browary, to bardzo istotne źródło dochodów do lokalnego budżetu, z którego realizowane są liczne inwestycje poprawiające jakość życia mieszkańców.

Jednocześnie wiele browarów jest mocno zaangażowanych w rozwój lokalnych społeczności poprzez wspieranie polskiej kultury, sportu i edukacji. Tylko w roku 2017 największe firmy piwowarskie przeznaczyły na te cele 38,5 mln zł. W większości przypadków lokalne wydarzenia są wspierane przez lokalne marki, co pogłębia związek browaru z tamtejszą społecznością.

MATERIAŁ PRZYGOTOWANY WE WSPÓŁPRACY Z RADĄ GOSPODARCZĄ STREFY WOLNEGO SŁOWA