Zaiste dziwne rzeczy dzieją się z fakturami – zaczynają znikać. Aż jedna trzecia firm z sektora MŚP wystawia ich miesięcznie zdecydowanie mniej niż przed pandemią. Coraz częściej też przedsiębiorcy zgadzają się na absurdalnie wydłużone terminy płatności.

Przeszło 13,5 procent najmniejszych i średnich biznesów każdego miesiąca wystawia aż sto płatności mniej niż przed pandemią – wynika z bardzo interesującego raportu Krajowego Rejestru Długów. Ten raport KRD, jak żaden wcześniejszy, pokazuje prawdziwą sytuację małych i średnich przedsiębiorstw.

Pokłosie lockdownu

Co przedsiębiorcy wskazali za powód „znikających faktur”? Niewątpliwie jest to przede wszystkim słabszy popyt na ich produkty i usługi (ponad 55 proc. wskazań firm) i ograniczenia w działalności kontrahentów na skutek wprowadzonych obostrzeń epidemicznych (53,5 proc.). Blisko połowa otwarcie już mówi o problemach finansowych swoich klientów (ok. 45 proc).
Mniej płatności bierze się więc z niższego popytu na produkty i usługi lub z zamrożenia sprzedaży przez lockdowny.

Wydłużone terminy

Ponad połowa firm MŚP wystawia w pandemii faktury z dłuższym terminem płatności. Co należy odnotować, aż w 57 proc. firm wystawia je z terminami płatności absurdalnie wydłużonymi, w niektórych przypadkach nawet o kilkadziesiąt dni w stosunku do terminów stosowanych przed ogłoszeniem pandemii.

Co prawda dotyczy to najczęściej przedsiębiorstw średnich i małych, rzadziej mikrofirm, ale pokazuje, że przedsiębiorcy godzą się nawet na bardzo odległe terminy uregulowania należności przez kontrahentów. Byle tylko zapłacili.
Z raportu „European Payment Report 2020” firmy Intrum wynika, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy aż 76 proc. firm z sektora MŚP i 59 proc. dużych przedsiębiorstw zostało poproszonych o zaakceptowanie dłuższego terminu płatności, niż to wynikało z pierwotnych ustaleń. I prawie co szósta mała i średnia firma się na to zgodziła.

Ucieczka do szarej strefy

Aż 82 proc. respondentów badania Intrum przyznaje też, że zaakceptowało dłuższy termin płatności niż ten, z którym czują się komfortowo, aby nie popsuć sobie relacji z klientem czy kontrahentem. W najgorszej sytuacji są firmy z branży turystycznej, gastronomicznej oraz szeroko rozumianej branży rozrywkowej. Tu faktury potrafią w ogóle „znikać” – i to na dobre.

Można przypuszczać, że część firm działających w obrębie tych branż została zepchnięta lockdownami do szarej strefy. Stamtąd fiskus i ZUS nie mają już co się spodziewać napływu należności podatkowych i parapodatkowych.


Źródło: badanie Keralla Research dla BIG InfoMonitor