W maju pożegnaliśmy inżyniera Jana Michała Małka. Był osiadłym w Kalifornii przedsiębiorcą (miał dom w Palos Verdes koło Los Angeles), fundatorem wielu inicjatyw propagujących wolny rynek, filantropem, antysocjalistą. Uważał, że naturalnym fundamentem ładu gospodarczo-społecznego jest poszanowanie i ochrona własności prywatnej. Dlatego w jego światopoglądzie ważna była też religia chrześcijańska, która potępia kradzież jako grzech. Jan Michał Małek dożył 93 lat.

Jan Michał Małek (fot. archiwum Fundacji PAFERE)

Jan Michał Małek urodził się 18 maja 1928 r. w Piotrkowie Trybunalskim. Jego ojcem był Polak, a matką – Francuzka. W Piotrkowie został ochrzczony, spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Był absolwentem I Liceum im. Bolesława Chrobrego w tym mieście (tam podczas niemieckiej okupacji uczęszczał na tajne komplety) oraz Wydziału Chemicznego Politechniki Warszawskiej.

Antysocjalista

Po studiach najpierw pracował w Biurze Projektów Przemysłu Chemicznego, a potem w przemyśle farmaceutycznym. Po godzinach pracy dokonał ulepszenia technologicznego na jednym z wydziałów produkcyjnych. Zostało ono wdrożone i przynosiło fabryce olbrzymie oszczędności. Zgodnie z przepisami należała mu się wysoka premia. Tymczasem, gdy zgłosił się po nagrodę, został przez dyrektora… wyśmiany.

„W końcu dostałem 200 zł, ale dyrektor zaczął się do mnie odnosić bardzo nieprzyjaźnie. Jak się później pośrednio dowiedziałem, otrzymał on z centrali ostrą naganę za to, że wcześniej ani on, ani żaden inny inżynier w fabryce tego udoskonalenia nie dokonał w ramach obowiązków służbowych. To i inne moje doświadczenia z ulepszaniem produkcji pogłębiły moją nieufność do socjalistycznej gospodarki i moje poczucie zniewolenia wynikające z panującego w Polsce Ludowej wszechobecnego zakłamania, politycznego terroru i prześladowania przedsiębiorczości” – wspominał Małek, tłumacząc swoją decyzję o wyjeździe z PRL.

Po wielu próbach uzyskania paszportu w końcu mu się to udało i pod koniec 1958 r. wyemigrował do Francji. Tam pracował jako inżynier. Następnie w 1967 r. wyjechał do USA, gdzie początkowo zatrudnił się w przemyśle naftowym. Jako wynalazca uzyskał kilka amerykańskich patentów. Zaczął oszczędzać, dzięki czemu mógł zainwestować pieniądze w branżę nieruchomości. Był to początek jego drogi do dużych pieniędzy. Jako przedsiębiorca osiągnął wielki sukces. Na rynku nieruchomości dorobił się sporego majątku.

Filantrop

Zatroskany losem Polski nie szczędził pieniędzy na cele społeczne i edukacyjne. Finansował inicjatywy i organizacje, które promowały wolny rynek, własność prywatną, chrześcijańską myśl ekonomiczną, a potępiały lewicowe ideologie: marksizm, komunizm i socjalizm.

„Jeśli chcemy polepszenia materialnej jakości życia, a więc osiągania dobrobytu, bądźmy świadomi tego podstawowego imperatywu ekonomicznego, jakim jest szeroko pojmowane przykazanie: „nie kradnij!” i stosujmy się do niego. Na intelektualistach i inteligentach, jako na predysponowanych głównych liderach i elitach kraju, leży obowiązek rozpowszechniania powyższej prawdy wśród społeczeństwa” – pisał Jan Małek.

– Pan Jan był gorącym zwolennikiem wolności gospodarczej, ponieważ – jako katolik – był przekonany, że nie tylko nie ma żadnej sprzeczności między gospodarką rynkową a chrześcijaństwem, ale przeciwnie – wolny rynek wynika z chrześcijaństwa, będąc praktyczną realizacją wolnej woli – mówi redaktor Stanisław Michalkiewicz, który współpracował z Janem Małkiem przez wiele lat.

Małek tłumaczył i wydawał książki, wspierał i współpracował z wieloma organizacjami (np. Instytutem Liberalno-Konserwatywnym z Lublina, Fundacją „Najwyższy Czas!” czy Fundacją Wolności i Przedsiębiorczości), finansował międzynarodowe konferencje (jedna z nich – z udziałem tak wybitnych ekonomistów i historyków, jak prof. Alejandro Chafuen – odbyła się na płynącym na Alaskę wycieczkowcu). Fundował także nagrody – wraz ze Zbigniewem Zarywskim ufundował na przykład Literacką Nagrodę im. Józefa Mackiewicza.

„Każdy kto zetknął się z takimi książkami jak „Mentalność antykapitalistyczna” Ludwiga von Misesa (sam ją przetłumaczył), książkami wydanymi pod szyldem lubelskiego Instytutu Liberalno-Konserwatywnego, wydawnictwa ARWIL, krakowskich Arcan, czy również niektórymi publikacjami naszej oficyny (m.in. „Moralna wyższość wolnej gospodarki”, „Dzieła zebrane” Frederica Bastiata), musi mieć świadomość, że było to w dużej mierze zasługą Pana Małka. Literacka Nagroda im. Józefa Mackiewicza była współfinansowana przez niego od ponad 20 lat. To tylko niewielka część jego pomocy dla niezliczonej liczby inicjatyw i przedsięwzięć związanych z polskością, tradycją i wolną gospodarką po obu stronach oceanu” – napisał współpracujący z Janem Małkiem Paweł Toboła, właściciel wydawnictwa Prohibita.

Małek był członkiem prestiżowego Stowarzyszenia Mont Pèlerin. W 2000 r. w USA założył Polish-American Foundation for Economic Research and Education (PAFERE), a w 2007 r. jej polski odpowiednik: Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego, która zajmuje się edukacją ekonomiczną, propagowaniem wolności gospodarczej i związkami etyki z ekonomią. W jej ramach m.in. wydawano pozycje książkowe propagujące wolnorynkowe rozwiązania w gospodarce oraz organizowano konferencje. Na przykład w 2003 r. w Krakowie odbyła się polsko-amerykańska konferencja na temat znaczenia własności prywatnej i etyki dla dobrej gospodarki, w której wzięło udział m.in. czterech profesorów ekonomii z USA. Z kolei dwa lata później PAFERE przygotowała w Warszawie konferencję pt. „Kradzież a ekonomia i rozwój gospodarczy”. Jeszcze półtora miesiąca przed śmiercią Małek sfinansował w Łodzi konferencję „Media zależne czy niezależne”, w której miałem przyjemność wziąć udział jako prelegent.

Skromny człowiek

W 2018 r. został laureatem Nagrody im. Fryderyka Bastiata, przyznawanej przez Akademię Patriotów, którą honorowane są osoby zasłużone dla szerzenia idei konserwatywnych i wolnościowych. Otrzymał statuetkę z popiersiem Bastiata oraz złoty medal.

– Nie można mówić o sprawiedliwości społecznej, bo doprowadzi to zaraz do wniosku, że ta sprawiedliwość społeczna ma być realizowana pod przymusem. Możemy mówić o sprawiedliwości społecznej, byle zaznaczać, że nie może to być organizowane pod przymusem, groźbą, siłą… – mówił podczas przemówienia z okazji odebrania Nagrody Bastiata.

Ubolewał też nad faktem, że mimo iż większość Polaków jest ochrzczonych i uczęszcza do kościoła, stale mamy do czynienia z ideami marksistowskimi, z socjalistycznym podejściem do gospodarki. – To powoduje frustrację. Nasz cel, żeby był wolny rynek, wolność gospodarcza, nie zostanie osiągnięty. Jeżeli katolicy nie będą wpływać na ustawodawców, na rządy w kierunku pozbywania się tych naleciałości marksistowskich, to Polska zawsze będzie słaba – mówił Małek.

– Mieszkając w Polsce za czasów PRL-u, źle znosiłem wszechobecną atmosferę kłamstwa. Powodowało to u mnie przygnębienie i było jednym z powodów mojej emigracji na Zachód: najpierw do Francji, a potem do USA. Obecnie, gdy przyjeżdżam do Polski i zapoznaję się z dzisiejszą sytuacją, odczuwam z kolei wszechobecną atmosferę złodziejstwa, dokonującego się w najróżniejszych formach. Spotykam się przede wszystkim ze złodziejstwem w stosunku do obywateli ze strony państwa. Państwo stało się największym złodziejem. Sytuacja ta skłania mnie niekiedy do pesymizmu i przygnębienia. Jest ona główną przeszkodą do polepszenia dobrobytu, do poprawy sytuacji materialnej Polski. Bez Polski silnej materialnie trudno jest mówić o prawdziwej niepodległości – powiedział Małek w rozmowie z Pawłem Sztąberkiem w 1996 r. – Coraz częściej występuje zjawisko okradania obywateli przez państwo. Państwo wydaje nowe prawa, nowe regulacje, ograniczając w ten sposób działalność gospodarczą jednostek. Wpływa to bardzo negatywnie na sytuację ekonomiczną (…) Uważam, że przed polską inteligencją, a przede wszystkim przed prawdziwymi ekonomistami stoi olbrzymie zadanie uświadamiania społeczeństwa, mówienie, że podstawową rzeczą jest przestrzeganie poszanowania własności prywatnej. Akceptowanie i podejmowanie kradzieży jest główną przeszkodą w budowaniu materialnie silnej Polski, w dochodzeniu do dobrobytu, a tym samym w polepszaniu bytu każdego człowieka – wyjaśniał.

Mimo swojego bogactwa w życiu prywatnym ten niepozornej postury człowiek był bardzo skromny i oszczędny. Jeździł metrem i autobusem, choć jako milionera stać go było nie tylko na taksówki. Jak wspomina Michalkiewicz: „prowadził niemal ascetyczny tryb życia, prawie wszystkie zarobione pieniądze przeznaczając na krzewienie idei wolnorynkowych”. Na siebie wydawał tylko tyle, ile było to konieczne – a nawet mniej.

„W przeciwieństwie do możnych tego świata, którzy w świetle blasków przekazują pomoc na różnego rodzaju inicjatywy, Pan Małek zawsze działał „po cichu” i bez żadnego splendoru. Dość napisać, że początkowe wsparcia niektórych wydawnictw były obwarowane jednym warunkiem: aby nie ujawniać jego nazwiska, jako sponsora czy darczyńcy” – pisał Paweł Toboła.
– Robił wiele rzeczy, ale zachowywał to w dyskrecji – potwierdza Marcin Janowski, członek Rady Programowej PAFERE.

Zatroskany losem Ojczyzny

Był też aktywnym działaczem Polonii amerykańskiej. Po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego włączył się w ruch na rzecz „obalenia Jałty” i w działalność organizacji „Pomost”, której celem było pośredniczenie między Polonią amerykańską a „Solidarnością”. Był członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej, a także Studium Spraw Polskich – organizacji skupiającej głównie profesorów polskiego pochodzenia w USA i Kanadzie. W 2015 r. wraz z dwoma innymi działaczami założył Polonia Institute, którego misją jest krzewienie prawdy o Polsce i Polakach oraz obrona interesów Polski w USA i na świecie.

W 2016 r. za całokształt działalności dla dobra Polonii i Polski został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

– To był człowiek spełniony życiowo, człowiek sukcesu, który już nic nie musiał. Chciał zmieniać świat na lepsze. Kochał Polskę i chciał ją naprawiać – uważa Janowski. – Sprawiało mu satysfakcję to, że może coś wesprzeć, rozwinąć. Dużo uwagi i pieniędzy poświęcał dla sprawy polskiej, chociaż nie musiał tego robić. Ludzi tego formatu jest bardzo niewielu – podkreśla.

Wolą Jana Małka było, aby pochowano go w Polsce. Pogrzeb odbył się 10 maja 2022 r. w Piotrkowie Trybunalskim. Spoczął w grobie rodziców znajdującym się na piotrkowskim Starym Cmentarzu. „Uśmiechnięty, w realizacji projektów pozytywnie uparty, zawsze miły, uprzejmy i taktowny, człowiek wysokiej kultury osobistej i ciągle zatroskany sprawami naszej Ojczyzny i tym, co można i należy czynić, by żyło się w niej lepiej. Takim go zapamiętamy” – napisał Jan Kubań, prezes PAFERE.

Miał żonę Krystynę, córkę Babett i dwoje wnucząt. Niech spoczywa w pokoju.

Fot. Marcin Janowski

 

 

Poprzedni artykułOto najlepsze miejsca pracy w Polsce
Następny artykułDlaczego rządzącym nie zależy na tym, by podatki były sprawiedliwe?