Fot. Pixabay

Huawei to symbol Chin w drodze do stania się potęgą technologiczną. Ten proces od lat budzi amerykańskie obawy, również w kwestii bezpieczeństwa. Zresztą Pekin postrzega sprawę aresztowania Meng jako próbę powstrzymania wzrostu potęgi Chin. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin skarżyło się w poniedziałek, że Stany Zjednoczone i Kanada łamią prawa Meng, po czym wezwało do jej całkowitego uwolnienia. – Aresztowanie Meng to poważny incydent polityczny – powiedział rzecznik ministerstwa Geng Shuang. Wezwał Kanadę, by „poprawiła błędy za pomocą konkretnych działań, uwolniła Meng Wanzhou i pozwoliła jej bezpiecznie wrócić tak szybko, jak to możliwe”.

Waszyngton oskarża Huawei o wykorzystanie firmy z Hongkongu do sprzedaży sprzętu do Iranu z naruszeniem amerykańskich sankcji. Mówi, że 47-letnia Meng popełniła oszustwo, wprowadzając w błąd bank HSBC w sprawie transakcji biznesowych firmy w Iranie. Meng została zwolniona za kaucją i mieszka obecnie w jednej ze swoich dwóch posiadłości w Vancouver. Oskarżona zaprzecza stawianym jej zarzutom. Jej obrońcy twierdzą, że komentarze prezydenta Donalda Trumpa sugerują, że sprawa przeciwko niej ma podtekst polityczny.

Córka legendarnego założyciela Huawei została zatrzymana w grudniu 2018 r. w Vancouver, tego samego dnia, kiedy Donald Trump i prezydent Chin Xi Jinping spotkali się na rozmowach handlowych.
Prokuratorzy podkreślili, że na sprawę aresztowania Meng nie wpływa szeroko rozumiana polityka handlowa Chin i USA. Jednakże prezydent Trump niejako zaprzeczył tym zapewnieniom po tym, jak kilka tygodni po aresztowaniu Meng powiedział, że rozważy interwencję w jej sprawie, jeśli pomoże to w "sfinalizowaniu umowy handlowej z Pekinem".

Chiny i Stany Zjednoczone osiągnęły w zeszłym tygodniu porozumienie handlowe „Faza 1”. Trump zauważył możliwość wykorzystania losu Huawei jako karty przetargowej w rozmowach handlowych, ale umowa ogłoszona w środę nie wspomniała nic o tej firmie.

Huawei jest największym światowym dostawcą sprzętu sieciowego dla firm telefonicznych i internetowych. Waszyngton naciska na inne kraje, aby ograniczyły korzystanie z jego technologii, ostrzegając, że może to otworzyć drogę inwigilacji i kradzieży ze strony chińskiego dostawcy.

– Myślę, że to początek wojny technologicznej podsyconej ideologią – powiedziała prof. Lynette Ong z Uniwersytetu w Toronto. – Będziemy mogli obserwować świat podzielony na dwie części. Jedna część używająca chińskich firm, a druga mówiąca „nie” chińskim firmom z powodu politycznych konsekwencji korzystania z chińskich platform.

Pierwszy etap przesłuchania Meng w sprawie ekstradycji skupi się na tym, czy domniemane przestępstwa są przestępstwami popełnionymi zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Kanadzie. Jej prawnicy złożyli wniosek, argumentując, że sprawa Meng dotyczy amerykańskich sankcji wobec Iranu, a nie sprawy o oszustwo, argumentując, że Kanada nie ma podobnych sankcji wobec Iranu. Drugi etap, zaplanowany na czerwiec, będzie dotyczył zarzutów dotyczących kanadyjskich służb granicznych Royal Canadian Mounted Police i FBI jakoby rzekomo naruszyły jej prawa, zbierając dowody przed faktycznym aresztowaniem. Sprawa ekstradycji może się ciągnąć latami. Prawie 90 procent osób aresztowanych w Kanadzie przekazano władzom USA w latach 2008-2018.

W ramach odwetu za aresztowanie Meng, Chiny zatrzymały byłego kanadyjskiego dyplomatę Michaela Kovriga i kanadyjskiego przedsiębiorcę Michaela Spavor. Obu mężczyznom odmówiono dostępu do prawników. Są przetrzymywani w ciemnych celach więziennych. Chiny nałożyły również ograniczenia na kanadyjski eksport, w tym na nasiona rzepaku i mięso. Co więcej, w styczniu ubiegłego roku Chiny wydały wyrok śmierci skazanemu kanadyjskiemu przemytnikowi narkotyków.

– Kanada spełnia warunki umowy o ekstradycję, ale płaci za to ogromną cenę – powiedział Roland Paris, były doradca kanadyjskiego premiera Justina Trudeau. – Świat w którym żyjemy, narażony jest na udział w wyścigu o władzę – dodał.

DL/Breitbart