fbpx
sobota, 22 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonPodatek od zdemolowania Giełdy Papierów Wartościowych

Podatek od zdemolowania Giełdy Papierów Wartościowych

Podatek od zysków nadmiarowych, oczywiście w taki sposób policzonych, aby dały odpowiedni wpływ do budżetu, mało kogo złości, czy choćby zniesmacza. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do złych wiadomości. Ta jest jednak zła na kilku poziomach. Wiadomości o tym podatku zwiastują też bardzo poważne problemy w przyszłości – dotkną one nas wszystkich.

Po pierwsze, poraża ignorancki sposób informowania opinii publicznej i biznesu o tak ważnej ingerencji w rynek. Polityka gospodarcza musi obejmować także mówienie o proponowanych nowych obciążeniach w taki sposób, aby były one zrozumiałe oraz aby mogła ich dotyczyć normalna debata, angażująca ekspertów, ale także samych zainteresowanych czyli tych, którzy poniosą koszty. To się nie dzieje, o podatku od zysków nadmiarowych dowiadujemy się w weekend, później z przecieków, następnie z komentarzy, niekiedy wręcz z domysłów. Początkowo, weekendowa jeszcze narracja jako na opodatkowane podmioty wskazywała na spółki energetyczne i banki, ale nowsze publikacje mówią już po prostu o wszystkich spółkach zatrudniających ponad 250 osób i wykazujących odpowiednio wysoki obrót. Niepotrzebna konfuzja. Ciekawe, na czym stoimy, kiedy zostanie opublikowany ten tekst.

Po drugie, nie zaskakuje (choć w sumie to powinno) wykorzystywanie spółek skarbu państwa jako swoistego magazynu czy baterii do kumulowania „energii finansowej” później zamienianej na polityczną aktywność. Słyszałem już różne uzasadnienia tego, że państwo ma mieć swoje firmy, oczywiście wielkie i narodowe. Jednym z nich jest założenie, że w sytuacjach podnoszenia cen przez podmioty posiadane prywatnie czy jakichś zawirowań, takie spółki będą mogły świadczyć swoje usługi dla ludności lub dostarczać jej produkty po niższych niż rynkowe cenach, nawet notując stratę. Od zysku ma być bowiem ważniejsza służebność. To się jednak nie dzieje w sytuacji, w której najpierw spółki skarbu państwa sprzedające nam paliwa i energię stosują gigantyczne marże, aby następnie przy użyciu podatku redystrybuować tak zebrane środki. Dużo prościej byłoby po prostu obniżać ceny, ale przecież wtedy nie można by było mówić o pomocy dla polskich rodzin (hasło – klucz, za którym może czaić się wszystko) czy o dzieleniu się z najsłabszymi, którzy wcale nie byliby tacy słabi, gdyby nie musieli przepłacać.

Po trzecie, ten podatek jest też podatkiem od zdemolowania Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Konkurencyjność naszej giełdy spadnie, ma to ogromne znaczenie w zglobalizowanym świecie inwestycji, gdzie kapitał można przesuwać względnie łatwo i on-line. Miejsce, w którym i tak wśród największych notowanych spółek jest – w porównaniu do innych państw OECD – nadreprezentacja spółek skarbu państwa i gdzie rząd podejmuje tak nie tylko brutalne, ale też niejasno zakomunikowane ingerencje w wolność gospodarczą, staje się nieprzyjazne biznesowi, który chciałby tu produkować i mieć z tego zysk. I to nas będzie kosztować, bo kamyczków do ogródka Polski jako miejsca, które inwestorzy powinni omijać, zbiera się i zbiera.

I żeby była jasność: podatki skądś się muszą brać, bo nie ma państwa bez podatków. Tyle że inne kraje, o stabilniejszym prawie, lepiej komunikujące się z rynkami, stawiające na prywatny, a nie państwowy przemysł, mają jakąś przestrzeń na opodatkowanie w modelu doraźnym i szukaniu zaskórniaków u tych, którzy ostatnio zarobili. Polska nie jest takim krajem. To dodatkowe kilogramy, które wrzucamy na już i tak słabo ciągniony wóz.

Po co to wszystko? Aby polityka po raz kolejny mogła realizować swoje cele kosztem alternatywnej dla siebie przestrzeni, jaką jest wolny rynek, suma dobrowolnych wymian i miejsce, gdzie handlując ludzie wymieniają się szacunkiem do pracy bliźniego. Podatek od zysków nadmiarowych ma w zamierzeniu pomóc tym, którzy ucierpią na obecnych zawirowaniach międzynarodowych, będą płacić za rosnące ceny surowców. W praktyce pomoże tym, którzy rządzą w Polsce, bo da napęd pod kolejny plusik, przeciwko któremu mało kto będzie protestował. To będzie jednak wsparcie tylko na krótki dystans, bo ekonomia w końcu i tak upomni się o swoje. Tyle że za jakiś czas zrobi to jeszcze bardziej dosadnie.

Marcin Chmielowski
* autor jest wiceprezesem Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Politolog, doktor filozofii, autor książek, scenarzysta filmów dokumentalnych.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

Pluszowy krzyż polskich liberałów i libertarian

Rozmowa z innym pozwala docenić to, co mamy. Szczególnie wtedy, kiedy ten inny jest tak naprawdę bardzo do nas podobny. Na przykład jest libertarianinem z Białorusi.
5 MIN CZYTANIA

Można rywalizować z populistami w polityce, ale najlepiej po prostu ograniczyć rolę państwa

Możemy już przeczytać tegoroczny Indeks Autorytarnego Populizmu. Jest to dobrze napisany, pełen informacji raport. Umiejętnie identyfikuje problem, jaki mamy. Ale tu potrzeba więcej. Przede wszystkim takiego działania, które naprawdę rozwiązuje problemy, jakie dostrzegają wyborcy populistycznych partii.
4 MIN CZYTANIA