Nominacja do pokojowego Nobla dla prezydenta Rosji, który anektując Krym i wspierając donieckich separatystów, przyczynił się raczej do wzrostu międzynarodowego napięcia niż do pokoju na świecie, wydaje się być chichotem historii lub też, parafrazując słynną frazę Fukuyamy,  „końcem historii”.

Fot. Pixabay

– Jeśli Nobel zostanie przyznany Władimirowi Putinowi, to wspaniale. Jeśli nie, to żaden dla nas problem – oświadczył rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. – Zapewniam, że to nie Kreml nominował prezydenta – podkreślił, dodając: – Wiemy wszyscy, że różne osoby są zgłaszane do nagrody, to inicjatywy tych, którzy dokonują zgłoszenia. W tym przypadku mówimy o pisarzu.

Tym pisarzem jest Siergiej Komkow. To on zgłosił kandydaturę Władimira Putina do Pokojowej Nagrody Nobla.

Nominacja dla prezydenta Rosji, który anektując Krym i wspierając donieckich separatystów, przyczynił się raczej do wzrostu międzynarodowego napięcia niż do pokoju na świecie, wydaje się być chichotem historii lub też, parafrazując słynną frazę Fukuyamy: „końcem historii”. Warto też pamiętać, że Władimir Putin uprawia politykę historyczną, której symbolem może być chociażby zdjęcie (w maju 2020 roku) tablic w Twerze z budynku dawnego NKWD, w którym mordowano polskich jeńców wojennych z Ostaszkowa. Swoją drogą, ciekawe, co na temat nominacji rosyjskiego prezydenta powiedziałby sam Alfred Nobel…

Na początek warto odnotować najświeższe informacje na temat samej Nagrody Nobla. Otóż od 2020 roku jej laureaci otrzymają po 10 mln koron (95 tys. euro) – poinformowała w czwartek Fundacja Noblowska. Oznacza to wzrost nagrody pieniężnej w stosunku do roku 2019 o 1 mln koron. Wzrost ten uzasadniono poprawą stanu finansów fundacji oraz chęcią utrzymania prestiżu Nagrody Nobla, której wartość „powinna podążać za rzeczywistym wzrostem płac w społeczeństwie”.

Od początku 2012 roku kapitał, którym zarządza Fundacja Noblowska w Sztokholmie, wzrósł z prawie 3 mld do 4,6 mld koron. W tym okresie zwrot z inwestycji był bliski 9 proc. rocznie. Nagroda Nobla przyznawana jest w sześciu kategoriach. Od 1968 r. Bank Szwecji przyznaje także nagrodę w dziedzinie ekonomii im. Alfreda Nobla.

Kiedy w grudniu 1896 roku oficjalnie otworzono testament Alfreda Nobla, komisja nie posiadała się ze zdumienia. Z ogólnej sumy 31 mln koron szwedzkich najbliższym spadkobiercom Nobel zapisał jedynie 1 mln. Pozostałą sumę przekazał na poczet funduszu, z którego procentów miała być wypłacana coroczna nagroda w dziedzinie fizyki, chemii, fizjologii lub medycyny, literatury i… pokoju „ (…) tym, którzy w roku poprzedzającym przynieśli ludzkości największe korzyści (…)”. Takie były początki najbardziej prestiżowej nagrody świata.

Czym skorupka za młodu…

Ojciec Alfreda, Immanuel Nobel był znanym w Sztokholmie inżynierem i wynalazcą. W 1837 r. w Sankt Petersburgu otworzył warsztat mechaniczny produkujący sprzęt wojskowy dla carskiej armii. Sukces przedsięwzięcia pozwolił mu w 1842 r. na ściągnięcie do rosyjskiej stolicy całej rodziny, tj. żony i czterech synów, dla których Immanuel miał już gotową receptę na przyszłość. Synowie mieli dołączyć do rodzinnego interesu jako wykształceni inżynierowie. Nad ich wszechstronnym wykształceniem czuwali prywatni korepetytorzy.

Immanuel z niepokojem przyglądał się zainteresowaniom swojego trzeciego z kolei syna Alfreda. Uwielbiający samotność młodzieniec na równi z chemią i fizyką interesował się literaturą angielską i… poezją. Aby usamodzielnić syna, poszerzyć jego horyzonty i, co najważniejsze, rozwinąć zamiłowanie do nauk ścisłych, ojciec wysłał Alfreda na zagraniczne studia inżynierii chemicznej. Posunięcie to okazało się wyjątkowo trafne. Młodzieniec był bardzo zdolny. Już w wieku 17 lat władał pięcioma językami: szwedzkim, rosyjskim, niemieckim, francuskim i angielskim. Podczas dwóch lat intensywnych studiów młody Alfred pracował w laboratoriach chemicznych w Szwecji, USA, Niemczech i Francji. W Paryżu poznał włoskiego chemika Ascanio Sobrero, który wynalazł substancję wybuchową zwaną nitrogliceryną. Właściwości tej wybuchowej cieczy bardzo zaciekawiły Nobla. Jak się okaże, to zainteresowanie młodego Alfreda bardzo zaważy na jego późniejszym życiu.

Wybuchowa kariera

W roku 1852 ojciec poprosił Alfreda o powrót do Petersburga. Rodzinna fabryka przeżywała prawdziwy boom dzięki dostawom dla carskiej armii. Wybuch wojny Rosji z Anglią i Francją w roku 1853 spowodował rozkwit rodzinnego interesu. To właśnie podczas trwania wojny krymskiej Immanuel Nobel przypomniał o swoich wynalazczych zdolnościach. Miny morskie według jego pomysłu, w postaci pływających beczek z prochem, skutecznie odstraszyły angielską flotę przed blokadą Petersburga.

Alfred też chciał być wynalazcą. Po przybyciu do Rosji eksperymentował nad ulepszeniem nitrogliceryny, która łatwo wybuchała od wstrząsów podczas transportu. Swoim pomysłem zaraził ojca. Razem starali się opracować metodę, zgodnie z którą nitrogliceryna stałaby się „bardziej bezpieczna” w użytkowaniu. Eksperymenty Noblów przerwane zostały jakiś czas po zakończeniu wojny krymskiej. Brak carskich zamówień spowodował plajtę Immanuela Nobla, zmuszając go do wyjazdu z Petersburga do Szwecji, razem z dwoma synami – Emilem i Alfredem.

Pozostali w Petersburgu dwaj najstarsi bracia (Ludwig i Robert) zajęli się wydobyciem nafty w należącym do Rosji Baku, co wkrótce uczyniło ich bogatymi obywatelami Imperium. Alfred pozostał jednak wierny swojej pasji.

W Szwecji Nobel uparcie pracował nad udoskonaleniem nitrogliceryny. Eksperymenty trwały już wiele lat. Jeden z nich przeprowadzany pod nieobecność Alfreda, w fabryce ojca w Heleneborgu, doprowadził w roku 1864 do olbrzymiego wybuchu. Wśród kilku ofiar był także brat Alfreda, Emil Oskar. Wydawało się, że po takim ciosie uczony zaprzestanie ryzykownych prób z udoskonaleniem nitrogliceryny. Tak się jednak nie stało. Wobec zakazu władz szwedzkich dokonywania eksperymentów w obrębie Sztokholmu, kolejne próby z niebezpieczną cieczą, odbywały się już na… barce zakotwiczonej na jeziorze Melar. Upór się opłacił. Eksperymenty Alfreda zakończyły się w końcu sukcesem. Jeszcze w 1864 roku fabryka Noblów zaczęła produkować udoskonaloną nitroglicerynę na skalę masową.

Dynamit

W 1867 roku Alfred Nobel przypatrywał się w swoim laboratorium, jak z jednego z naczyń przeciekała nitrogliceryna kapiąc na ziemię okrzemkową (wykorzystywaną wówczas m.in. do uszczelniania naczyń metalowych). Nie dochodziło do wybuchu, co więcej substancja porowata, jaką była ziemia okrzemkowa, zdawała się pochłaniać nitroglicerynę jak gąbka. Nasączona nitrogliceryną ziemia okrzemkowa stawała się ciastowatą substancją, którą można było rolować w laski bez ryzyka wybuchu.

Nową substancję Alfred Nobel opatentował pod nazwą dynamit. Wybuch dynamitu odbywał się za pomocą zapalnika i detonatora – kolejnych patentów wynalazcy. Jak się wkrótce okazało, kariera dynamitu była wręcz zawrotna.  Ze względu na bezpieczeństwo i łatwość użycia, dynamit stał się towarem masowym. Natychmiast został wykorzystany m.in. do kruszenia skał podczas drążenia tuneli. W pierwszym roku produkcji fabryki Nobla wyprodukowały 11 ton dynamitu. Pięć lat później jego produkcja zwiększyła się ponad stukrotnie, do 1350 ton. Popyt na wynalazek Alfreda zdawał się być wręcz nieograniczony.

Szwedzki uczony w krótkim czasie stał się bogaczem. Jego fabryki i laboratoria znajdowały się w 90-ciu lokalizacjach, w 20-stu różnych krajach. Nie mając najbliższej rodziny, mnóstwo czasu spędzał w laboratoriach, dokonując kolejnych odkryć. Na swojej liście patentowej mógł zapisać 355 różnych wynalazków. Żaden z nich nie przebił jednak sławą dynamitu.

Sprzedawca śmierci jest martwy

Niestety, szybko się okazało, że dynamit jest w historii ludzkości wynalazkiem, który można było porównać do… noża. W zależności od intencji użytkownika mógł on przynosić człowiekowi niewymierne korzyści lub siać śmierć. I to na niespotykaną dotąd skalę.

Alfred Nobel doskonale o tym wiedział. W przerwach między intensywną pracą oddawał się swojej drugiej pasji, to jest samotnym podróżom. „Najbogatszy wagabunda naszych czasów” – jak pisał o nim Victor Hugo, z pewnością widział, jaki skok cywilizacyjny dokonywał świat w drugiej połowie XIX wieku. Budowa kanałów, tuneli i dróg dzięki dynamitowi stała się o wiele prostsza i dokonywała się na masową skalę. Z drugiej strony dynamit okazał się śmiercionośną bronią. Póki co europejskie mocarstwa mogły wykorzystywać go w militarnych celach głównie poza Europą. Były jednak osoby, które już wtedy dostrzegały, do czego może doprowadzić bezustanne ulepszanie metod zabijania. Taką osobą okazała się być… sekretarka Alfreda Nobla.

W odpowiedzi na ogłoszenie: „Bogaty, wykształcony starszy dżentelmen szuka pani w dojrzałym wieku, biegłej w językach jako sekretarki i gospodyni domu”  do paryskiej rezydencji uczonego zgłosiła się w 1876 roku Bertha Kinsky von Chinic und Tettau. Jako sekretarka przepracowała zaledwie tydzień, po czym wróciła do rodzinnej Austrii. Ale to właśnie Bertha (po wyjściu za mąż nazywała się von Suttner), pozostająca z uczonym w stałym kontakcie, napisała w 1889 r. słynną powieść „ Precz z orężem” ( Die Waffen nieder), w której skrytykowała światowy wyścig zbrojeń. Rok wcześniej (w 1888 r.) doszło do niemiłego dla Alfreda incydentu: po śmierci jego brata (Ludwiga) w Cannes, francuska gazeta omyłkowo zamieściła nekrolog Alfreda. Prasowy nagłówek będący zarazem osądem: „Le Marchand de la mort es mort” (Sprzedawca śmierci jest martwy) dał uczonemu wiele do myślenia. Wiedział, że dla wielu ludzi dynamit stał się niszczącym wynalazkiem…

Nagroda Nobla

Z wiekiem Nobel coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Był samotny. Tym chętniej pozostawał w kontakcie z hrabiną von Suttner, która zdążyła zyskać  światową sławę jako redaktorka międzynarodowego miesięcznika pacyfistycznego „Precz z orężem”. Szwedzki uczony doskonale znał poglądy i dzieła swojej dawnej sekretarki. Korespondował z nią aż do swojej śmierci 10 grudnia 1896 roku. Uważa się, że to właśnie Bertha von Suttner zainspirowała sławnego uczonego do spożytkowania zgromadzonego bogactwa na ustanowienie funduszu dającego finansowe podstawy Nagrodzie Nobla. Być może tak było. Jednak należy podkreślić, że decyzję o napisaniu takiego a nie innego testamentu podjął sam uczony. Wszystko wskazuje na to, że Alfred Nobel po prostu chciał, aby świat stawał się lepszy.

„Ja niżej podpisany, Alfred Nobel, oświadczam niniejszym, po długiej rozwadze, iż moja ostatnia wola odnośnie majątku, jest następująca. Wszystkie pozostałe po mnie, możliwe do zrealizowania aktywa, mają być rozdysponowane w sposób następujący: kapitał zostanie przez egzekutorów ulokowany bezpiecznie w papierach, tworzących fundusz, którego procenty każdego roku mają być rozdzielone w formie nagród tym, którzy w roku poprzedzającym przynieśli ludzkości największe korzyści (….)”

Alfred Nobel przekazał na fundację 30 mln koron szwedzkich. Na egzekutorów swojego testamentu uczony wyznaczył swojego bratanka Emanuela Nobla oraz zaufanego współpracownika Regnara Sohlmana. Nie wszyscy chcieli się jednak z decyzją Nobla zgodzić. Testament został zakwestionowany przez prawników reprezentujących spadkobierców Nobla. Starano się go podważyć na wszelkie możliwe sposoby. Po czterech latach rozpraw sądowych egzekutorom testamentu udało się uczynić zadość ostatniej woli Nobla. W 1900 roku oficjalnie zarejestrowano Fundację Nobla. Pierwsze nagrody fundacja przyznała już w 1901 roku (w ciągu roku można przyznać nagrodę jedynie trzem laureatom.).

Nagrody przyznawane są corocznie w dziedzinach: fizyka, chemia, medycyna, literatura oraz jako Pokojowa Nagroda Nobla. Od 1968 r. Bank Szwecji przyznaje także nagrodę w dziedzinie ekonomii im. Alfreda Nobla. W roku 2012 aktywa Fundacji Nobla wynosiły 336 mln euro. Na cześć Alfreda jeden z pierwiastków chemicznych, aktynowiec, został w 1958 roku nazwany nazwiskiem słynnego szwedzkiego uczonego, Nobel (No).

Pierwszym laureatem Pokojowej Nagrody Nobla był założyciel Czerwonego Krzyża i inicjator Konwencji Genewskiej Jean Henri Dunant. W 1905 roku  nagrodę tą przyznano Bercie von Suttner. Pierwszym polskim laureatem Pokojowej Nagrody Nobla został w 1983 roku Lech Wałęsa. Czy teraz czas na to, by został nim Władimir Putin ? Komentarz w tym miejscu wydaje się zbyteczny…