Przez 40 lat zajmowałem się polityką, bo chciałem, by w Polsce żyło się trochę normalniej. Włożyłem w nią w gotówce przez te kilkanaście lat lekko licząc z półtora miliona złotych, bo miałem nadzieję, że coś dla Polski zrobię. Tymczasem rację chyba miał śp. ks. Otton von Bismarck (co potem powtarzał Piłsudski): „Dla Polaków można czasem coś zrobić; z Polakami – nigdy!”. Więc po tych wyborach prezydenckich wycofuję się z polityki – i koniec – napisał z goryczą po kolejnych przegranych wyborach w 2005 r. Janusz Korwin-Mikke (Cezary Zawalski, Tomasz Cukiernik, Korwin. Ojciec polskich wolnościowców, B&T Press, 2023).
Uwierzą w największy kit
Niestety poziom intelektualny polskiego społeczeństwa – głosującego na różnej maści lewicowych oszustów – nie tylko w kontekście wyborów jest skrajnie niski. Można się przerazić, wychodząc latem na plażę. Trudno znaleźć osobę, które nie oszpeciła sobie tatuażem własnej skóry (szczególnie paskudnie to wygląda w przypadku kobiet). Kiedyś to było nie do pomyślenia. Tatuaże robili sobie tylko lokatorzy zakładów karnych, czyli społeczna patologia. Czy teraz patologia stała się normalnością? Jak pluskałem się w morzu jako kilkuletni chłopak, czegoś takiego w ogóle nie było. Czy przez ten czas ludzie totalnie zgłupieli? To jest poważne zachowanie dorosłego człowieka? To takie samo wynaturzenie jak w przypadku uznawania tych przysłowiowych już 77 płci. To się nadaje do psychiatryka. Tacy ludzie rzeczywiście nie powinni decydować o sobie samych, nie wspominając o kierowaniu innymi.
W jednym ze sklepów odzieżowych poprosiłem sprzedawczynię, by pomogła mi wybrać spodnie. Najpierw okazało się, że nogawki spodni nominalnie w tym samym rozmiarze mają długość różniąca się o jakieś… 10 cm. Potem ekspedientka zaproponowała mi spodnie… z dziurami. Pytam, dlaczego sprzedają używane spodnie i to z dziurami. A ona mi mówi, że one nie są używane, tylko nowe z dziurami. Że ludzie takie kupują i w takich chodzą. Zrobiłem dziwną minę i grzecznie pani podziękowałem za taką ofertę. Jak można kupować i chodzić w podziurawionych spodniach, uważając to za najnowszy krzyk mody? Komuś takiemu można wcisnąć największy kit.
To ta sama mentalność, jak tych, którzy zamiast kupować świeże owoce i warzywa od polskiego rolnika na targu u polskiego handlowca, by w ten sposób wspomagać polskich przedsiębiorców, wolą wzbogacić właścicieli niemieckiego czy portugalskiego marketu. To paściarze, którzy kupują w nich odmrażany chleb i udka po 3,99 zł, myśląc, że to prawdziwe jedzenie. To ci, którzy wolą kupić okna duńskiego potentata Velux, zamiast polskiej firmy Fakro, by tym samym wzmacniać polską wspólnotę narodową. To ci, którzy za drobiazg w kiosku czy na targowisku za 3,5 zł płacą kartą bankową, tym samym kosztem polskich drobnych przedsiębiorców wzbogacając międzynarodową banksterkę. Skoro muszą co miesiąc wydać w ten sposób określoną sumę, bo takie zachowanie wymusza na nich ich bank, to dlaczego nie zapłacą kartą na przykład na stacji benzynowej, gdzie od większej sumy przedsiębiorca traci mniej?
Potomkowie chłopów pańszczyźnianych
To ludzie, którzy oglądając TVP i TVN, wierzą we wszystko, co tam powiedzą. W pandemii kowidowej karnie nosili maseczki i pierwsi ustawiali się w kolejkach do szczepień. Globalne ocieplenie uważają za pewnik i nową religię. No bo tak orzekła większość badaczy. Nie wiedzą, że naukowcy chcący prowadzić badania z przeciwną tezą, zwyczajnie nie otrzymają żadnych grantów. Dlatego takich badań się nie prowadzi. Popierają politykę Unii Europejskiej w zakresie walki ze zmianami klimatu. To nic, że doprowadzi ich samych do skrajnego ubóstwa. To ludzie, którzy podziwiają bohomazy sztuki nowoczesnej i twierdzą, że to jest coś wartościowego. Bo tak wypada w towarzystwie. Tak jak nie wypada wypowiadać słowa „Murzyn”, a należy bredzić o kilkudziesięciu płciach i o tym, że jak pedofilia, to tylko wśród księży w Kościele katolickim.
Skąd się to wzięło? Zdecydowana większość współczesnego społeczeństwa polskiego jest potomkami nie szlachty, ludzi wysoko urodzonych i inteligentnych, oczytanych, o szerokich horyzontach umysłowych, tylko niepiśmiennych, zawistnych chłopów pańszczyźnianych bez ogłady i kultury. Teraz co prawda umieją już czytać, ale nie czytają ani gazet, ani tym bardziej książek. Potomków szlachty nie ma, bo zostali wymordowani w Oświęcimiu, Katyniu, na Syberii, w powstaniu warszawskim i w katowniach UB, a garstka pozostała na emigracji. To jest właśnie to Ziemkiewiczowskie polactwo.
Nie czytają książek
To się nie mieści w głowie, ale nawet ludzie na wysokich czy społecznie odpowiedzialnych stanowiskach nie czytają książek. Zamiast półki z książkami wolą mieć na ścianie atrapy równych książek, żeby ładnie wyglądało, jak się nagrywa w kamerce internetowej. Jak czytamy w „Rzeczpospolitej”, to wnętrzarski trend, który zyskuje popularność.
Dlaczego Polacy nie czytają książek? Zdaniem wydawcy Stanisława Pisarka w dużej mierze spowodowane jest to potworną wyrwą, jaką zrobiły: II wojna światowa, która ZABIŁA nam 90 proc. polskiej inteligencji; komuna, która zepsuła edukację i teraz nieudolne rządy. Wystarczająca warstwa inteligencji, której w społeczeństwie powinno być choć 15 proc., jeszcze się w Polsce nie odbudowała. A nie pomagają w tym kolejne fale emigracji, za co możemy podziękować członkostwu w Unii Europejskiej. W XIX w. wyjeżdżali z Polski odważni i sprytni prostacy. Po II wojnie światowej głównie inteligenci i tak jest do dziś. W efekcie z braku innych mamy magistrów, a nawet doktorów prostaków.
Jeden z internautów napisał, że ludzie nie czytają książek m.in. z powodu łatwości dostępu do banalnej, głupkowatej rozrywki, dostępnej na wyciągnięcie ręki: „To tak jak z dietą: najszybszy, najgorszy fast food – na już (szkoda czasu, trzeba zaoszczędzony czas spędzać na oglądaniu tv), zamiast samemu coś upichcić”. Problemy z czytaniem są efektem edukacji pod linijkę, a do tego dochodzi brak świadomości, że rzeczywistość medialna jest dokładnie odwrotna od faktycznej. Ludzie wykształceni w większości to takie same ameby psedointelektualne jak większość polityków i celebrytów.
Czy z takim społeczeństwem można coś zrobić? Czy warto dla niego się poświęcać? Czy lepiej pozostać obojętnym na to, że pracują za grosze u zagranicznego inwestora, wynagrodzenia im nie rosną, a wzrastają tylko podatki i ceny wszystkiego? No i zadłużenie publiczne, które dla nich jest totalną abstrakcją. Małym pocieszeniem jest fakt, iż zachodnie społeczeństwa są jeszcze bardziej zmanipulowane, otępiałe i otumanione. Wykazał to chociażby Janusz Korwin-Mikke w swoich kontrowersyjnych dla co poniektórych wystąpieniach na forum Parlamentu Europejskiego, do którego kandydował wbrew własnej obietnicy z 2005 r.
Tomasz Cukiernik
Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie