Pandemia koronawirusa zachwiała kondycją w zasadzie wszystkich gospodarek na świecie. Obserwując najistotniejsze wskaźniki makroekonomiczne, nie można dojść do innego wniosku jak ten, że był to potężny szok, którego skutki możemy odczuwać latami. Nie oznacza to, że przed nami rysują się tylko czarne perspektywy.

W przypadku Polski nie doszło do uszkodzenia tkanki ekonomicznej, wiele branż doznało potężnych strat, ale w dalszym ciągu nasza gospodarka ma znaczny potencjał do wzrostu. Co więcej, ze względu na położenie geograficzne i poprawiającą się infrastrukturę Polska może stać się istotnym punktem na produkcyjnej i transportowej mapie świata.

Pamiętać trzeba także o tym, że chociaż odczuliśmy skutki pandemii dosyć mocno, to i tak na tle wielu krajów Starego Kontynentu nasze wskaźniki prezentują się całkiem nieźle. W dalszym ciągu na niskim poziomie jest bezrobocie, powoli odbija popyt, poprawiają się nastroje w przemyśle. To nie są oczywiście powody do huraoptymizmu, ale do skromnej i umiarkowanej nadziei już tak.

Wiele zależy od decydentów, osób na szczytach władzy odpowiedzialnych za gospodarkę. Na ile będą wsłuchiwać się w głos biznesu, na ile wyjdą naprzeciw oczekiwaniom związanym z legislacyjnym spokojem i powstrzymaniem się od nachalnego fiskalizmu. Nie najlepszym prognostykiem jest tutaj sprawa podwójnego opodatkowania spółek komandytowych, mimo licznych próśb i apeli od przyszłego roku będą one podatnikami CIT. Można było się od tego ruchu powstrzymać, można też było wprowadzić go później, np. w 2022 roku. Klamka jednak zapadła i Sejm w ekspresowym tempie przyjął nowe prawo, praktycznie rzutem na taśmę. Oby podobnych sytuacji było jak najmniej, a najlepiej, aby nie było ich wcale.

Polska gospodarka potrzebuje postpandemicznej strategii, nowego kompasu pozwalającego odnaleźć drogę wzrostu w ciągu najbliższych kilku lat. Nie możemy opierać się tylko na pieniądzach z Unii Europejskiej, musimy szukać własnych dróg trwałego rozwoju i stawiać sobie realistyczne, acz ambitne cele.
Jak w przypadku każdej strategii, konieczna jest także konsekwencja w jej realizacji i przede wszystkim kompetentni ludzie, którzy będą potrafili ją wdrożyć. Ileż to już podobnych dokumentów przyjmowano w ciągu ostatnich lat i ile tak naprawdę z nich zostało?
Może pora wyciągnąć z tego wnioski i szczególnie teraz opracować dokument, który zrealizowany zostanie od A do Z. Tego też powinniśmy sobie życzyć – dobrze przygotowanego, skonsultowanego z biznesem i odpowiadającego na najważniejsze potrzeby naszego kraju planu dla gospodarki.

A na koniec to, co najważniejsze: radosnych i pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku!