Dobre wyniki naszych eksporterów powinny cieszyć każdego, niezależnie od poglądów politycznych i sposobu patrzenia na gospodarkę. Jest to szczególnie ważne w obliczu ograniczanego przez lockdawny popytu wewnętrznego. Przedsiębiorców eksportujących należy wspierać zdecydowanie i bardzo konsekwentnie.

Jeśli w październiku 2020 r. dodatnie saldo na rachunku bieżącym Polski przekroczyło w okresie ostatnich 12 miesięcy aż 80 mld zł (stanowiąc ok. 3,5 proc. PKB; podczas, gdy rok wcześniej to saldo było ujemne), świadczy to o wyjątkowej sile naszego eksportu. Gdy wielu międzynarodowych przedsiębiorców traciło na skutek koronawirusowego zerwania łańcucha dostaw, nasze firmy nie tylko nie wypadły z rynków, ale z sukcesem zdobywały nowe. – Pandemia wzmocniła pozycję wielu polskich firm na zagranicznych rynkach. To jest ogromnie ważne dla pola manewru w polityce makroekonomicznej – z taką obserwacją głównego ekonomisty PKO BP Piotra Bujaka, wyrażoną na Twitterze, trudno się nie zgodzić.

Eksport nowym filarem polskiej gospodarki

Dobre rezultaty naszych eksporterów godne są nie tylko pochwały, ale wymiernej nagrody. Nagroda ta może, oczywiście w uzasadnionych sytuacjach, przybierać formę mądrej interwencji na rynku walutowym hamującej zbyt szybko wzmacniającego się złotego. Niewątpliwie też mile widziane jest rządowe wparcie w różnych formach, udzielane firmom  dla ich lepszego pozycjonowania na zagranicznych rynkach.

Eksport był przez cały kończący się 2020 rok jednym z ważniejszych filarów naszej gospodarki. Być może nawet – najważniejszym. Nasi przedsiębiorcy umiejętnie wykorzystali moment wiosennego, największego uderzenia koronakryzysu i skutecznie włączyli się w międzynarodowe łańcuchy dostaw zdobywając nowe rynki. Także polski sektor MŚP zanotował niewątpliwe, chociaż wypracowane w trudnych warunkach i „w pocie czoła”, sukcesy w biznesie międzynarodowym.

61,1 proc. polskiego eksportu realizowanego przez sektor MŚP to sprzedaż wewnątrz Unii Europejskiej, ale już 38,9 proc. naszych firm eksportuje swoje towary i usługi także na rynki poza Unią – wynika z raportu pod nazwą Rozwój sektora MŚP w Europie przygotowanego na zlecenie firmy PayPal.
W pierwszej połowie 2020 r. produkty polskich firm trafiały przede wszystkim do odbiorców z Niemiec. Potem (w kolejności największych odbiorców): do Czech, Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii, Włoch, USA oraz do Rosji. Były to maszyny i różne urządzania, sprzęt transportowy, wyroby przemysłowe, żywność, a nawet żywy inwentarz.

Dlaczego tak dobrze idzie?

Nasi przedsiębiorcy potrafili wykorzystać fakt, że europejscy konsumenci zmrożeni lockdownami zrezygnowali na jakiś czas z usług restauracji, kin, SPA itp. na rzecz remontów mieszkań oraz zakupów elementów wyposażenia wnętrz, np. mebli i sprzętu AGD/RTV, w których Polska się specjalizuje. Mogliśmy też sprzedać na unijne rynki więcej żywności, w tym produktów wysoko przetworzonych. Wzrósł nasz eksport chemikaliów; również tych stosowanych w rolnictwie.

Sytuacja polskich firm handlujących z zagranicą dodatkowo poprawiła się w ostatnich miesiącach 2020 roku. Gdy jeszcze w maju 42 proc. eksporterów z sektora MŚP miało trudności z realizacją zamówień dla swoich zagranicznych klientów, to obecnie ma je już tylko 32 proc. eksportujących firm – wynika z ostatniego badania KoronaBilans MŚP.

Mit o kluczowym popycie wewnętrznym

Wysoki udział naszego eksportu w tworzeniu PBK i podtrzymywaniu wzrostu gospodarczego, a obecnie amortyzowaniu zjawisk recesyjnych, nie przekonuje jednak tych, którzy zawsze krzyczą o bezwzględnym prymacie konsumpcji wewnętrznej. Tymczasem, patrząc w dłuższej perspektywie (na przykład jedenastu ostatnich lat) widać, że to popyt zewnętrzny odpowiada za dwie trzecie wzrostu wytwarzanej w Polsce tak zwanej wartości dodanej.

„Popyt wewnętrzny, w tym konsumpcyjny, nie był głównym motorem rozwoju polskiej gospodarki” – takie stwierdzenie znajdziemy w marcowej analizie firmy doradczej Ernst&Young. Jest to teza kontrowersyjna, bo według oficjalnych i w prosty sposób przygotowywanych danych GUS, to popyt krajowy dodał 2,3 pkt. proc. do 4,1 proc. wzrostu gospodarczego w 2019 roku, podczas, gdy eksport netto zaledwie 0,8 pkt. proc.

Utrzymaniu mitu o kluczowej roli konsumpcji wewnętrznej napędzającej polską gospodarkę nie sprzyja jednak jeszcze coś innego – nadal niekorzystne zmiany demograficzne, czyli zbyt szybkie starzenie się społeczeństwa.
Marek Rozkrut, główny ekonomista EY nie ma wątpliwości mówiąc, że musimy w tej sytuacji szczególnie dbać o konkurencyjność polskiego eksportu i że należy zmniejszać bariery dla firm, nie koncentrując się przy tym na stymulowaniu konsumpcji wewnętrznej”.

Polska dzięki sile swojej gospodarki wyjdzie z koronakryzysu zapewne mniej poturbowana niż inne kraje – takie przekonanie wyraził sekretarz generalny OECD Angel Gurría, odnosząc się do najnowszego raportu tej organizacji.
Tak zapewne będzie. Ale bez wątpienia trzeba dalej i szczególnie troskliwie dbać o wspieranie firm eksportujących i dynamiczne rozwijanie handlu zagranicznego.