Turystyka bardzo mocno odczuła, odczuwa i jeszcze przez dłuższy czas odczuwać będzie skutki epidemii COVID-19. Pensjonatom i hotelom pozwolono działać dopiero od 4 maja, po długim weekendzie majowym i przy rygorystycznych obostrzeniach sanitarnych. Ale w ciągu pierwszych dwóch tygodni otwarto dopiero 25 proc. obiektów. Obecnie trwa pełna mobilizacja.

– W większości przypadków hotele planują rozpocząć przyjmowanie gości na przełomie maja i czerwca i przed kolejnym długim weekendem czerwcowym – informuje Marek Łuczyński, prezes Polskiej Izby Hotelarstwa (PIT).

Ostra wojna cenowa
Jest jednak poważny problem, szczególnie dla większych obiektów. Nadal zamknięte muszą być baseny i siłownie wewnątrz obiektów noclegowych oraz restauracje hotelowe. Dla hoteli wellness i spa, czy medical SPA, ich brak a także brak dostępu do basenu, praktycznie odbiera sens funkcjonowania. Klienci jeżdżą tam nie tyle po to, żeby nocować, ale by móc korzystać z dodatkowych usług. Z kolei hotele konferencyjne i eventowe opłaca się dopiero otworzyć, mając zabukowane większe grupy gości.

Jak w każdym kryzysie, niestety najbardziej ucierpią ci, którzy nie mają znaczących zapasów kapitału. Dotyczy to przede wszystkim mniejszych i stricte polskich obiektów turystycznych. Tu już zaczęła się ostra wojna cenowa. Większe sieci, szczególnie międzynarodowe, stać na duże rabaty. Jedna z nich obniżyła swoją ofertę cenową… o ponad 40 proc. Tak ostrego dumpingu cenowego mogą nie wytrzymać mniejsze, należące do polskich właścicieli hotele, zajazdy, czy pensjonaty. Warto, by ktoś z decydentów o tym pomyślał.

Za to dobry czas nastał dla campingów. Są tańszą forma spędzania czasu wolnego, a przy tym koszty ich prowadzenia są relatywnie niższe niż hoteli czy pensjonatów. Te bowiem muszą utrzymywać „pod parą” pracowników i opłacać stałe rachunki – czy goście są, czy ich nie ma.

– Od 4 maja campingi przeżywają istne oblężenie w rezerwacjach. Ludzie zaczęli przyjeżdżaj już w pierwszy weekend po zniesieniu obostrzeń. Uważam, że w tym roku będziemy bardzo popularni – cieszy się Sebastian Klauz, redaktor naczelny portalu Polski Caravaning i wiceprezes Stowarzyszenia Polska Grupa Caravaningowa.

Wyścig po turystę
W niewesołej sytuacji znalazły się biura podróży zajmujące się zagraniczną turystyką przyjazdową i wyjazdową. Z utęsknieniem oczekują otwarcia granic, spora część obiektów bazuje bowiem na klientach przyjezdnych.

– Karkonosze, rejon Kołobrzegu, Międzyzdrojów, to przykłady miejsc, gdzie 80-90 proc. to klient niemiecki – zauważa Marek Łuczyński z PIT. O turystów walczą już bowiem inne kraje europejskie, które otworzyły swoje granice. Według Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego (TFG), w kwietniu br. biura podróży sprzedały o 97 proc. mniej wyjazdów niż rok wcześniej. Liczba chętnych na wycieczki w kategorii „Polska i kraje ościenne” spadła praktycznie o 100 proc. Umów na wyjazdy zagraniczne, organizowane z wykorzystaniem innych niż czartery środków transportu, było mniej o 96 proc. od analogicznego miesiąca poprzedniego roku , a na imprezy czarterowe – o 93 proc.

– W maju i w czerwcu liczba podpisywanych przez biura podróży umów będzie nadal znikoma – prognozuje Renata Mentlewicz, dyrektor TFG.

Można przypuszczać, że lepiej poradzą sobie mniejsze agencje turystyczne, zajmujące się turystyką krajową. Tu sytuacja jest nieco prostsza niż touroperatorów na zagranicę, bo nie dotykają ich bardziej skomplikowane przepisy zewnętrzne i wewnętrzne dotyczące odwoływania i zmiany terminów wyjazdów i przyjazdów zagranicznych.

Pomysły wspierające branżę
Pierwsze tarcza antykryzysowa, wprowadzona jeszcze 31 marca br., uprawniła przedsiębiorców z branży turystycznej do ulg w należnościach, w tym udogodnień w płatnościach podatków i składek ZUS, do instrumentów na rzecz poprawy płynności finansowej i rekompensat „postojowych”. Jedno z rozwiązań ma umożliwiać zwrot pieniędzy za odwołaną imprezę turystyczną. Jest to możliwe, ale dopiero po upływie 180 dni od rozwiązania umowy. Zamiast więc zwrotu pieniędzy, wycofywania wpłat czy zaliczek, zachęca się organizatorów turystyki do przyznawania klientom ważnych przez rok voucherów na inną imprezę turystyczną, najczęściej zbliżoną charakterem do odwołanej. Ogólnopolska akcja odbywa się pod hasłem #ZmienTerminNieOdwoluj.

– „Nie rezygnuj – zmień termin! Nic na tym nie tracisz” – prosi turystów Polska Organizacja Turystyczna (POT). Wspólnie z Ministerstwem Rozwoju promuje w internecie akcję #WybierzVoucher, zachęcając, by klienci pytali swoich touroperatorów, hotele oraz organizatorów innych atrakcji turystycznych o możliwość zamiany wykupionej usługi na voucher. Nie powinien on być przy tym niższej wartości od kosztów poniesionych do tej pory przez klienta. Takie vouchery mogą wydawać wszyscy organizujący imprezy turystyczne, usługi hotelarskie, przewodnickie i pilotów wycieczek. Firmy mogą proponować też, zamiast zwrotu pieniędzy, zaproszenia na inne terminy na imprezę wystawową, na kongres, do kina, teatru, muzeum, na koncert czy imprezy plenerowe.

Powszechny bon turystyczny?
Dobrowolne, rynkowe oferty firm turystycznych to jedno, a systemowe działania rządu, mające ożywić biznes turystyczny – drugie. Duże nadzieje wiązane są z bonem turystycznym o wartości 1000 zł, o którym już informowaliśmy w fpg24.pl. Mieliby je otrzymać wszyscy pracownicy na etatach – tak to widzi obecnie wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Oprócz wymaganego etatu dochód potencjalnego beneficjenta bonu nie mógłby przekraczać średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (obecnie ok. 5200 zł brutto). Bon turystyczny ma przybrać formę karty prepaidowej na 1000 zł i byłby do wykorzystana na opłacenie usług turystycznych w Polsce. Prace nad nim toczą się w Ministerstwie Rozwoju z udziałem POT a zamysłem jest, by został wydany i mógł być być realizowany jeszcze w te wakacje.

Kryteria jego przyznawania wydają się jednak zbyt sztywne i jednak nie przystające do naszych czasów. Słusznie rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz negatywnie ocenił ten pomysł, bo ze wsparcia wykluczeni zostali właśnie przedsiębiorcy. Na dobrą sprawę, by taki bon spełnił swoją rolę, nie tylko dając impuls rozwojowi branży turystycznej i gospodarce, ale i rolę społeczną, powinien przysługiwać każdemu obywatelowi płacącemu w Polsce podatki. Przy tym powinno być nieistotne, czy są one odprowadzane od umowy o pracę, cywilnoprawnej, emerytury czy też przedsiębiorca opłaca je sam od swojej działalności.

Faktycznie, uprzywilejowanie etatowców, często pracowników szeroko pojętej sfery budżetowej, kosztem pozostałej części społeczeństwa i w sytuacji, gdy rynek pracy wygląda zgoła odmiennie, niż jeszcze 30 lat temu, nie jest najlepszym pomysłem.

Zdaniem rzecznika MŚP, otrzymanie bonu nie powinno być także uzależnione od wysokości dochodu. Lepiej, by był on nieco niższej wartości, a był bardziej dostępny, powszechniejszy. – Bon turystyczny ma w założeniu pomóc branży wyjść głębokiego dołka, w który wpadła w obliczu pandemii. Jednak powinno to być tak zorganizowane, że otrzyma go każdy kto płaci podatki, a nie tylko ograniczona grupa osób. Będzie to lepsze rozwiązanie, nawet jeśli ta kwota zostanie zmniejszona. W interesie firm turystycznych jest, aby jak najwięcej osób skorzystało z bonu, ponieważ każdy dodatkowo zostawi w branży własne środki – tak widzi tę sprawę Abramowicz.

Przekonać nieufnych
To jednak jeszcze nie wszystko. Oprócz problemów finansowych, barierę dla odnowy rynku mogą stanowić kwestie psychologiczne. Mimo atrakcyjnych cenowo ofert, pomimo zachęt typu vouchery czy bony, część turystów może obawiać się, że epidemia trwa. Lękając się, że zbyt pospieszne decyzje wyjazdowe narażą ich i ich rodziny na niebezpieczeństwo.

Dlatego Polska Organizacja Turystyczna chce wdrożyć projekt „Odpoczywaj w Polsce – bezpiecznie”, certyfikując obiekty świadczące usługi noclegowe dla turystów. Takie działanie, obejmujące profilaktykę i kontrolę w zakresie potencjalnych zagrożeń epidemiologicznych, miałoby odbudowywać zaufanie Polaków do korzystania z obiektów turystycznych. Tu najprawdopodobniej powstanie baza obiektów przystosowanych do świadczenia usług zgodnych z wytycznymi GIS. Program POT skierowany jest do wszystkich podmiotów świadczących usługi noclegowe na terenie Polski, które mogą zgłosić się do niego bezpłatne. Nie jest to obowiązkowe, ale certyfikat, który byłby ważny rok od momentu potwierdzenia przestrzegania zasad i wytycznych GIS, mógłby przydać się obiektom turystycznym, którym w tym szczególnym czasie powrotu do tzw. nowej normalności zależy szczególnie na przyciągnięciu klientów.

Rzeczą oczywistą powinno być, że wszelkie działania samej branży czy wokół branży turystycznej, muszą być prowadzone i sfinalizowane bardzo szybko. Nadejście pełni sezonu turystycznego to kwestia naprawdę krótkiej chwili.