Mimo pandemii kornawirusa, która sparaliżowała wiele rynków rolno-spożywczych, polski eksport sektora rolnego w pierwszych pięciu miesiącach 2020 roku miał się dobrze – szczególnie, gdy porównamy go z wynikami osiąganymi przez inne państwa Unii Europejskiej. Znaczące spadki eksportu w omawianej grupie zanotowały na przykład Niemcy, Włochy czy Francja.

Najsilniejszą pozycję wśród eksporterów w okresie od stycznia do maja 2020 miała branża mięsna. Nasz kraj z tytułu sprzedaży żywca, mięsa i jego przetworów zarobił ponad 2,6 mld euro. Sektor produkcji mięsnej odpowiadał za 19 proc. ogółu sprzedaży zagranicznej towarów rolno-spożywczych z Polski, mimo spadku o 4,5 procenta.

Wzrosty kilku branż

Tego spadku nie należy rozpatrywać zresztą tylko jako skutku pandemii. Nie bez wpływu były epidemia afrykańskiego pomoru świń i wciąż obecna w Polsce ptasia grypa. Obie choroby, przez wprowadzenie mechanizmu regionalizacji handlu, znacznie obniżyły możliwość wysyłki towarów do Niemiec będących głównym odbiorcą mięsa. Szczególnie wystąpienie ASF na obszarze Wielkopolski stworzyło potężną lukę w eksporcie mięsa do naszego zachodniego sąsiada.

Inne istotne branże zanotowały jednak wzrosty. Tak na przykład drudzy w klasyfikacji eksporterzy ziarna zbóż osiągnęli 42-procentową zwyżkę, przy wartości sprzedaży rzędu 2 mld euro.
Także wyroby tytoniowe okazały się polskim hitem eksportowym. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku sprzedaliśmy ich poza granice kraju o 13 procent więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, co dało 1,7 mld euro.
Zwyżkę eksportu odnotowaliśmy także w innych kategoriach, jak: alkohol (+ 14 proc.), pasze (+ 13 proc.), owoce (+ 7 proc.) czy ryby (+ 1 proc.).

Gdzie trafiają nasze towary?

Niezmiennie, nawet w warunkach pandemii, najważniejszym partnerem handlowym polskich rolników pozostaje Unia Europejska, która w pierwszych pięciu miesiącach 2020 roku odebrała aż 79 proc. polskich artykułów rolno-spożywczych o wartości niemal 11 mld euro.
Najważniejszym bezpośrednim rynkiem dla polskich rolników okazały się natomiast Niemcy, które zagospodarowały niemal 25 procent polskiego eksportu artykułów rolno-spożywczych o wartości 3,3 mld euro.
Znaczące kwoty pojawiły się także, gdy popatrzymy na eksport do Wielkiej Brytanii (1,2 mld euro), Niderlandów (0,8 mld euro), Włoch i Francji (po 0,7 mld euro) oraz Czech (0,6 mld euro).

Mądre polskie ryzyko

Siłą polskiego eksportu rolno-spożywczego jest dywersyfikacja ryzyka eksportowego osiągnięta dzięki zwiększenia wysiłków ku otwieraniu nowych rynków jeszcze przed pandemią. W pierwszych pięciu miesiącach bieżącego roku, mimo globalnego paraliżu, na rynki pozaunijne nasz kraj wyeksportował artykuły rolno-spożywcze o wartości 2,9 mld euro wobec 2,4 mld w roku ubiegłym.

Na pierwszym miejscu w tym zestawieniu znalazła się Wspólnota Niepodległych Państw, do której trafiły polskie produkty rolne o wartości 719 mln euro, czyli o 12 procent więcej niż w roku ubiegłym (w czasie, gdy przecież świat nie słyszał jeszcze o koronawirusie).
Wartość eksportu na Ukrainę to natomiast 301 mln euro, do Rosji 230 mln euro, a na Białoruś 120 mln euro.
Poza Stary Kontynent polscy rolnicy sprzedali żywność o wartości 2,2 mld euro, czyli o 26 procent więcej niż w pierwszych pięciu miesiącach 2019 roku. Najważniejszymi odbiorcami w tym gronie były Arabia Saudyjska, USA, RPA, Algieria i Izrael.

A jednak można

Polskie rolnictwo, dzięki nadwyżkom, potrafiło w trudnym okresie globalnej pandemii zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe na rynku wewnętrznym, a jednocześnie osiągnąć niezwykle zadowalające wyniki na arenie międzynarodowej.
To efekt ciężkiej pracy polskich rolników, właściwego kierunku działań rządu oraz szeregu czynników globalnych. Niemniej Polska ma szansę wyjść z pandemii obronną ręką jako kraj, który zawojuje kolejne rynki żywnościowe.

*autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej