Fot. Pixabay

Sektor HoReCa to jedna z pierwszych branż dotkniętych bezpośrednio przez epidemię koronawirusa. Konieczność zamknięcia lokali gastronomicznych praktycznie z dnia na dzień spowodowała nie tylko zatrzymanie sprzedaży, ale i nagromadzenie zapasów towarów, w tym piwa. Ponieważ napój ten jest drugą po jedzeniu kategorią produktów pod względem wartości dla dziesiątek tysięcy lokali w Polsce, producenci zrzeszeni w Związku Browary Polskie niemal natychmiast podjęli decyzję o odbiorze niewykorzystanego piwa.

– Piwo jest szczególnym napojem alkoholowym ze względu na fakt, że jako jedyny trunek posiada termin przydatności do spożycia. Dlatego bary i restauracje, na co dzień oferujące swoim gościom jak najświeższe i najlepsze piwo, po zamknięciu z powodu epidemii, znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Tym bardziej cieszy, że nasze browary tak szybko uruchomiły działania, które pomagają polskiej gastronomii ograniczać ogromne straty. Są to działania na szeroką skalę, gdyż w lokalach znajduje się 60-70 tysięcy tzw. KEG-ów. W tej chwili wartość udzielonego wsparcia szacujemy na co najmniej 12 milionów zł. Ta kwota może okazać się wyższa, jeśli lokale miałyby pozostać zamknięte również w maju i czerwcu. W planach są kolejne inicjatywy, które powinny pomóc polskiej gastronomii – opowiada Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Wdrażane są też inne formy wsparcia dla placówek gastronomicznych. Wśród nich są takie instrumenty jak choćby wydłużony termin płatności dla swoich partnerów, co korzystnie wpłynie na ich płynność finansową. Ponadto, mimo zamknięcia lokali gastronomicznych, firmy nadal zapewniają profesjonalny serwis instalacji do piwa beczkowego. Dzięki temu będą one przygotowane do bezpiecznego uruchomienia i podłączenia beczek ze świeżym piwem w dniu ponownego otwarcia.

– Przykłady te pokazują, że produkcja i konsumpcja piwa odbywa się w systemie naczyń połączonych. Bo piwo to nie tylko browary, ale również gastronomia, mały i duży handel, usługi transportowe i wiele innych branż powiązanych z jego wytwarzaniem i dystrybucją. Wszyscy ponosimy konsekwencje zaistniałej sytuacji i musimy robić wszystko, aby przetrwać te trudne chwile – podsumowuje Bartłomiej Morzycki.