Większość małych i średnich przedsiębiorców jest przekonana, że kondycja ich biznesów słabnie i dalej będzie się tylko pogarszać. Oznak kryzysu nie widać jedynie w sektorze budowlanym, chociaż i tu są już pewne symptomy pogorszenia. Ostro hamują natomiast przemysł, handel oraz usługi.

Fot. Pixabay

Koniunktura w sektorze małych i średnich firm bardzo szybko słabnie. Nic niestety, nawet zapowiedzi interweniowania przez rząd na rynku energii i paliw, nie wskazuje na powrót optymizmu w najbliższych miesiącach. Przedsiębiorcy borykają się z codziennymi wyzwaniami – nie tylko spadają zamówienia i słabnie sprzedaż, ale przez zakłócone łańcuchy dostaw brakuje surowców, a często nawet najprostszych komponentów do produkcji.

– Nie jest to dobry prognostyk. Znacząco rosną koszty działalności, a firmy szukają ratunku w cięciu inwestycji i zmniejszaniu zatrudnienia. Widać więc, że będziemy mieli do czynienia ze znacznym spowolnieniem gospodarczym, co zapewne będzie już widoczne w danych o PKB za drugie półrocze – uważa Tomasz Rodak, dyrektor sprzedaży Bibby Financial Services, firmy, która już od jedenastu lat bada nastroje polskich przedsiębiorców, ich sytuację płatniczą oraz oczekiwania i plany biznesowe.

Produkcja przed zawałem?

W najnowszym badaniu Bibby MSP Index uwagę zwraca przede wszystkim ogromny spadek indeksu producentów. W ciągu zaledwie kilku miesięcy (od ostatniego, wiosennego pomiaru) zmniejszył się aż o 18 pkt – do 40,5 pkt. Nastrojów przedsiębiorców nie zmąciła nawet wojna na wschodzie. Teraz przewidują spadki sprzedaży.

Zły rozwój sytuacji pokazują też inne badania. Wskaźnik S&P Global PMI dla polskiego sektora przemysłowego sygnalizuje gwałtowny spadek produkcji i nowych zamówień oraz rosnące tempo redukcji miejsc pracy. Jakby tego było mało, coraz większe obawy przedsiębiorców wiążą się też z rosnącą inflacją, która przekroczyła właśnie 17,2 procent. Przedsiębiorcy muszą się wspierać (drożejącym) kredytem, by móc przetrwać. Według Krajowego Rejestru Długów BIG, w pierwszym półroczu 2022 roku blisko 200 firm w Polsce ogłosiło upadłość, a 862 wybrało postępowanie restrukturyzacyjne. I na tym zapewne się nie skończy.

Kto się boi najbardziej?

Najbardziej „obrywają” przy tym firmy sklasyfikowane jako tzw. „działalność pozostała”, czyli funkcjonujące w określonych niszach i o działalności rozproszonej – co może nieco dziwić, bo na ogół dywersyfikacja zmniejsza ryzyko powstania poważnych problemów. Niemniej to właśnie u nich istnieje największe ryzyko redukcji zatrudnienia, przy towarzyszącym temu spadku inwestycji, sprzedaży oraz zamówień.

Z kolei usługodawcy mówią o swoim coraz wyższym zadłużeniu, o słabszej płynności i niższym zatrudnieniu. Jedynie ich przewidywania dotyczące inwestycji są trochę lepsze, choć do zeszłorocznego poziomu optymizmu jest jeszcze daleko.

Kto się za bardzo nie boi?

Oznak kryzysu nie widać natomiast w budownictwie. Jeszcze. Inwestycje, zatrudnienie i przede wszystkim sprzedaż – według przewidywań przedsiębiorców tej branży – pozostają w miarę niezagrożone. Niemniej i w budownictwie nie widać dużego optymizmu mierzonego skalą przewidywanych przez branżę inwestycji. Stabilna sytuacja, nie wykazująca oznak pogorszenia, charakteryzuje również branżę transportową. Jednak nawet w przodujących branżach i sektorach rynku MŚP widać już subtelne symptomy nadciągającego spowolnienia. Na razie cieszmy się chociaż z tego, że są jeszcze przedsiębiorcy, którzy nie mają wielu powodów do narzekań.

Poprzedni artykułWielka Brytania opuściła Unię i zmierza w kierunku… Pacyfiku
Następny artykułUkraińcy wezmą udział w masowej orgii, jeśli Putin naciśnie czerwony guzik