Polska gospodarka wciąż potrzebuje bodźców prorozwojowych. Dotąd, jeszcze przed pandemią, rosła głównie dzięki popytowi konsumpcyjnemu. Ten z kolei był wspierany przez transfery społeczne z 500 plus na czele. Pora znowu pomóc gospodarce, tyle że teraz trzeba to zrobić inaczej.

NULL

Problemem jest jednak niełatwa sytuacja finansów publicznych w związki z lockdownem. Państwo aby nie dopuścić do fali upadłości przedsiębiorstw i gwałtownego wzrostu bezrobocia uruchomiło pakiet antykryzysowy, na który składały się kolejne edycje tzw. tarcz. Dzięki nim zaistniały szok udało się zamortyzować. Niemniej nie oznacza to, że unikniemy w tym roku recesji. Niepewna jest także siła ewentualnego odbicia, chociaż wiele wskazuje na to, że ono będzie. Przy okazji polski dług publiczny wzrośnie w tym roku, według prognoz Komisji Europejskiej z 46 do 58 proc. w relacji do PKB (metodologia obliczania długu w UE jest inna niż wynika to z naszej ustawy o finansach publicznych, ten liczony przez instytucje unijne jest o kilka punktów procentowych wyższy od krajowych kalkulacji). To oznacza, że rząd ma mniej możliwości do wdrażania tzw. luzowania fiskalnego. Powstaje bowiem niebezpieczeństwo przekroczenia konstytucyjnego progu zadłużenia – wynosi on 60 proc. wartości nominalnego PKB.

W tym momencie można postawić pytanie, które pewnie niejednemu zjeży włos na głowie. Czy nie warto pomyśleć o podniesieniu tego wskaźnika, wynikającego z ustawy zasadniczej? Dlaczego? Ano dlatego, że tego wymaga sytuacja. Przy tej okazji koniecznie trzeba zastrzec, że wzrost długu nie może się wiązać ze wzrostem nakładów na transfery społeczne. W tej kwestii zrobiono w ostatnich latach bardzo wiele. Teraz pora na inną formę stymulacji gospodarki. Czas na rewolucję podatkową. Przede wszystkim na uproszczenia! Ale nie tylko, zmian wymagają progi podatkowe, kwota wolna od podatku oraz ulgi związane z inwestycjami. Ten pierwszy należy podnieść i wpisać do ustawy o PIT jego waloryzację o wskaźnik inflacji. Kwota wolna musi wzrosnąć, jest zdecydowanie za niska i tej tezy chyba nie trzeba nawet specjalnie uzasadniać.

Kolejna sprawa to inwestycje, te prywatne także przed pandemią nie wyglądały najlepiej. Daleko było do założeń wynikających ze strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Różne zachęty podatkowe w tym obszarze nie do końca działały, bo nie były dość odważne. Trzeba tutaj pójść dalej i wysłać do firm jasny sygnał, pora rozwijać swój biznes! Paradoksalnie jest na to dobry czas, nastroje konsumentów zaczynają się poprawiać, stopy procentowe są ultraniskie, a wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku nastąpi odbicie dynamiki PKB. Jakie, nie wiadomo tego na pewno, ale jest duża szansa, że będzie znaczne. Aby ten sygnał wysłać trzeba zmienić system podatkowy na bardziej proinwestycyjny. Wydajesz pieniądze na rozwój biznesu, możesz liczyć na ekstra premię podatkową – można to osiągnąć poprzez: „ukosztowienie” podatkowe wydatków na nakłady inwestycyjne, zmiany w amortyzacji środków trwałych na znacznie szybszą i łatwiej dostępną, podniesienie wysokości hipotetycznych odsetek od kapitału własnego zainwestowanego w rozwój firmy i estoński CIT, który nie będzie estoński tylko z nazwy.

W krótkim okresie takie działania mogą negatywnie odbić się na wyniku budżetu państwa, i w konsekwencji przełożyć na wzrost długu publicznego. Prawdą jest jednak także to, że już dawno nie było tak korzystnych warunków do zaciągania zobowiązań przez rząd. Na długim końcu krzywej dochodowości widnieje wynik 1,3 proc. To oprocentowanie obligacji skarbowych z okresem zapadalności 10 lat. Jeszcze rok temu było to ponad 2 proc. Działając mądrze można tę sytuację zdyskontować zwiększając jednocześnie potencjał wzrostu polskiej gospodarki. Kluczowe jest oddziaływanie na endogeniczne warunki wzrostu, głównie dzięki zmiany w podatkach. Emisje zaś powinny być denominowane w walucie krajowej i trafić do rezydentów.

Aby ten plan zrealizować konieczny byłby jednak ponadpolityczny pakt dla gospodarki, a tu już wchodzimy w sferę political fiction. Bo zmienić trzeba by konstytucję, dogadać się co do formuły reform, tak aby nie zwiększać już socjalu i na dodatek te ustalenie zrealizować. Apelować jednak warto, nawet kiedy szanse nie są zbyt duże.