fbpx
czwartek, 25 kwietnia, 2024
Strona głównaPodatkiPora na stymulację fiskalną, ale inną niż dotychczas

Pora na stymulację fiskalną, ale inną niż dotychczas

Polska gospodarka wciąż potrzebuje bodźców prorozwojowych. Dotąd, jeszcze przed pandemią, rosła głównie dzięki popytowi konsumpcyjnemu. Ten z kolei był wspierany przez transfery społeczne z 500 plus na czele. Pora znowu pomóc gospodarce, tyle że teraz trzeba to zrobić inaczej.

Problemem jest jednak niełatwa sytuacja finansów publicznych w związki z lockdownem. Państwo aby nie dopuścić do fali upadłości przedsiębiorstw i gwałtownego wzrostu bezrobocia uruchomiło pakiet antykryzysowy, na który składały się kolejne edycje tzw. tarcz. Dzięki nim zaistniały szok udało się zamortyzować. Niemniej nie oznacza to, że unikniemy w tym roku recesji. Niepewna jest także siła ewentualnego odbicia, chociaż wiele wskazuje na to, że ono będzie. Przy okazji polski dług publiczny wzrośnie w tym roku, według prognoz Komisji Europejskiej z 46 do 58 proc. w relacji do PKB (metodologia obliczania długu w UE jest inna niż wynika to z naszej ustawy o finansach publicznych, ten liczony przez instytucje unijne jest o kilka punktów procentowych wyższy od krajowych kalkulacji). To oznacza, że rząd ma mniej możliwości do wdrażania tzw. luzowania fiskalnego. Powstaje bowiem niebezpieczeństwo przekroczenia konstytucyjnego progu zadłużenia – wynosi on 60 proc. wartości nominalnego PKB.

W tym momencie można postawić pytanie, które pewnie niejednemu zjeży włos na głowie. Czy nie warto pomyśleć o podniesieniu tego wskaźnika, wynikającego z ustawy zasadniczej? Dlaczego? Ano dlatego, że tego wymaga sytuacja. Przy tej okazji koniecznie trzeba zastrzec, że wzrost długu nie może się wiązać ze wzrostem nakładów na transfery społeczne. W tej kwestii zrobiono w ostatnich latach bardzo wiele. Teraz pora na inną formę stymulacji gospodarki. Czas na rewolucję podatkową. Przede wszystkim na uproszczenia! Ale nie tylko, zmian wymagają progi podatkowe, kwota wolna od podatku oraz ulgi związane z inwestycjami. Ten pierwszy należy podnieść i wpisać do ustawy o PIT jego waloryzację o wskaźnik inflacji. Kwota wolna musi wzrosnąć, jest zdecydowanie za niska i tej tezy chyba nie trzeba nawet specjalnie uzasadniać.

Kolejna sprawa to inwestycje, te prywatne także przed pandemią nie wyglądały najlepiej. Daleko było do założeń wynikających ze strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Różne zachęty podatkowe w tym obszarze nie do końca działały, bo nie były dość odważne. Trzeba tutaj pójść dalej i wysłać do firm jasny sygnał, pora rozwijać swój biznes! Paradoksalnie jest na to dobry czas, nastroje konsumentów zaczynają się poprawiać, stopy procentowe są ultraniskie, a wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku nastąpi odbicie dynamiki PKB. Jakie, nie wiadomo tego na pewno, ale jest duża szansa, że będzie znaczne. Aby ten sygnał wysłać trzeba zmienić system podatkowy na bardziej proinwestycyjny. Wydajesz pieniądze na rozwój biznesu, możesz liczyć na ekstra premię podatkową – można to osiągnąć poprzez: „ukosztowienie” podatkowe wydatków na nakłady inwestycyjne, zmiany w amortyzacji środków trwałych na znacznie szybszą i łatwiej dostępną, podniesienie wysokości hipotetycznych odsetek od kapitału własnego zainwestowanego w rozwój firmy i estoński CIT, który nie będzie estoński tylko z nazwy.

W krótkim okresie takie działania mogą negatywnie odbić się na wyniku budżetu państwa, i w konsekwencji przełożyć na wzrost długu publicznego. Prawdą jest jednak także to, że już dawno nie było tak korzystnych warunków do zaciągania zobowiązań przez rząd. Na długim końcu krzywej dochodowości widnieje wynik 1,3 proc. To oprocentowanie obligacji skarbowych z okresem zapadalności 10 lat. Jeszcze rok temu było to ponad 2 proc. Działając mądrze można tę sytuację zdyskontować zwiększając jednocześnie potencjał wzrostu polskiej gospodarki. Kluczowe jest oddziaływanie na endogeniczne warunki wzrostu, głównie dzięki zmiany w podatkach. Emisje zaś powinny być denominowane w walucie krajowej i trafić do rezydentów.

Aby ten plan zrealizować konieczny byłby jednak ponadpolityczny pakt dla gospodarki, a tu już wchodzimy w sferę political fiction. Bo zmienić trzeba by konstytucję, dogadać się co do formuły reform, tak aby nie zwiększać już socjalu i na dodatek te ustalenie zrealizować. Apelować jednak warto, nawet kiedy szanse nie są zbyt duże.

INNE Z TEJ KATEGORII

Szykują nam nowy podatek. Efektem będą drastyczne podwyżki cen gazu, węgla i paliwa

Jak informuje „Rzeczpospolita”, węgiel będzie droższy nawet o połowę, a olej napędowy o ponad 50 gr na litrze. Taki będzie efekt wprowadzenia przez rząd nowego podatku wynikającego z unijnej dyrektywy o systemie handlu emisjami gazów cieplarnianych. Jej uchwalenie ma nastąpić do końca 2024 r.
2 MIN CZYTANIA

Apel rzecznika MŚP do premiera w sprawie składki zdrowotnej

Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, zwrócił się do premiera Donalda Tuska z listem dotyczącym dwóch szczególnie ważnych dla przedsiębiorców zapowiedzi rządu.
2 MIN CZYTANIA

Będzie ZUS od wszystkich umów cywilnoprawnych?

Rząd prowadzi prace nad ozusowaniem wszystkich umów cywilnoprawnych oraz likwidacją tak zwanych zbiegów tytułów do ubezpieczeń społecznych.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

RAPORT: Banki centralne wobec podwyższonej inflacji

Patrząc na wskaźnik inflacji, można odnieść wrażenie, że jakaś maszyna przeniosła nas o kilka dekad do tyłu. Polski odczyt dynamiki cen jest najwyższy od 20 lat, inflacja konsumencka w Stanach Zjednoczonych osiągnęła poziom niewidziany tam od ponad trzech dekad. Podobnie jest w strefie euro. Niemcy mają inflację porównywalną z tą z początku lat 90. Dziennikarze pytają ekonomistów i polityków, kiedy ceny wyhamują i wszystko wróci do normy.
11 MIN CZYTANIA

DEBATA WIDEO: Skąd ta inflacja? Odpowiadają Kluza, Liberadzki, Sokal

Nie wiesz, skąd ta inflacja? Obejrzyj naszą debatę z udziałem wybitnych ekspertów. Wiele pytań i równie dużo trafnych odpowiedzi!

Prof. Dariusz Gątarek: „Przyczyn inflacji szukałbym poza Polską” [WYWIAD]

O bieżącej sytuacji gospodarczej w Polsce rozmawiamy z prof. Dariuszem Gątarkiem, światowej renomy ekonomistą zajmującym się tematyką zarządzania ryzykiem i wyceną pochodnych instrumentów finansowych. Byłym doradcą prezesa NBP Sławomira Skrzypka.
5 MIN CZYTANIA