Fot. Pixabay

Obecnie jest tak, że jeśli jakiś kraj chciałby wesprzeć rodzime firmy, musi uzyskać na takie ruch zgodę Komisji Europejskiej. Jeśli ta jej udzieli, można uruchomić środki. Jeśli nie, bo np. uzna, że dany pakiet pomocowy narusza przepisy traktatowe, ma prawo go zakazać. W obecnych okolicznościach jednak trudno sobie wyobrazić obowiązywanie takich wymogów. Państwa członkowskie powinny mieć swobodę, jeśli chodzi o wsparcie dla przedsiębiorców, inaczej być nie może, nie teraz!

Do takiego wniosku doszły władze Austrii, które wystąpiły do Komisji Europejskiej o zawieszenie obowiązywania unijnych regulacji udzielania pomocy publicznej. Minister finansów Gernot Bluemel i minister gospodarki Margarete Schramboeck napisali w tej sprawie list do wiceprzewodniczącej KE Margarethe Vestager. Politycy liczą, że ich inicjatywa spotka się z poparciem innych krajów należących do Wspólnoty. Dobrze, żeby tak się właśnie stało. Nadarza się znakomita okazja, aby także Polska wzięła udział w cennej inicjatywie zwiększającej kompetencje państw narodowych w walce ze skutkami pandemii.

Stąd mój apel do polskiego rządu, szczególnie zaś do wicepremier Jadwigi Emilewicz i ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o zaangażowanie się w inicjatywę płynącą z Austrii. Wiele wskazuje na to, że na wsparcie z Unii, takie, które będzie można uznać za adekwatne do sytuacji, nie można liczyć. Przynajmniej niezbyt prędko. W tych warunkach państwa narodowe muszą poluzować krępujące je więzy ograniczające możliwość szybkiej i stosownej reakcji na trwający już kryzys.

Podobne poluzowanie powinno dotyczyć także zamówień publicznych, tak aby poprzez wydatki publiczne można było wspierać przede wszystkim rodzime podmioty z narodowym kapitałem. Warto włączać się lub samemu inicjować działania, które uczynią to możliwym. Teraz jest ku temu znakomita okazja.