Komisja Europejska rozpoczyna kampanię promującą Zielony Ład podczas rozgrywek organizowanych przez UEFA.

Klip promujący akcję #EveryTrickCounts ma być wyświetlany podczas meczów europejskich pucharów. Występują w nim: zdobywca Złotej Piłki z 2000 roku Luis Figo, włoski bramkarz (mistrz świata z 2006 roku) Gianluigi Buffon i francuska zawodniczka Delphine Cascarino.

Jego celem jest zachęcanie do – a jakże – oszczędzania energii. Na Twitterze udostępniła go m.in. szefowa Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen.

Rzecznik UEFA oznajmił, że ma nadzieję, iż wspólna kampania jego organizacji i Komisji Europejskiej wniesie „pozytywny wkład w walkę ze zmianami klimatycznymi”.

Deklaracje te stoją jednak w jawnej sprzeczności z faktycznymi działaniami UEFA. Jednym z głównych sponsorów tej organizacji jest przecież m.in. Gazprom, którego inwestycja Nord Stream budziła (i wciąż budzi) powszechną krytykę ekologów.

Sponsorami części z czołowych europejskich klubów są firmy z sektora energetycznego i naftowego. Ich działalność w znacznym stopniu przyczynia się do tak zwalczanego w ostatnich latach przez eurokratów „zanieczyszczenia środowiska” – m.in. zwycięzca poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, drużyna Chelsea Londyn, należy do Romana Abramowicza, który swoją fortunę zdobył budując, a potem sprzedając Gazpromowi naftową firmę Sibneft. Jego zespół pokonał w finale Manchester City, którego właściciel – szejk Mansour bin Zayed al-Nahyan – zasiada m.in. we władzach Abu Dhabi National Oil Company. Inny potężny klub (finalista Champions League z 2020 roku) Paris Saint-Germain należy do spółek z Kataru, które miały inwestować nadwyżki z handlu m.in. ropą.

A  do tego trzeba oczywiście dodać organizowane przez UEFA EURO 2020 (na skutek pandemii COVID-19 odbyło się w tym roku), które było imprezą generującą potężną dawkę zanieczyszczenia. Zorganizowano je przecież w kilkunastu krajach – od Półwyspu Iberyjskiego aż po Kaukaz (Baku). Drużyny, sztaby oraz dziesiątki tysięcy kibiców podróżowało wzdłuż i wszerz Europy, generując jakże znienawidzony przez eurokratów i pseudoekologów dodatkowy ślad węglowy.

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, kampania KE i UEFA zachęcająca do wyłączania światła wygląda doprawdy mało wiarygodnie…