Rekordowy – mimo braku rosyjskich dostaw – poziom importu skroplonego gazu ziemnego (LNG) wraz z ciepłym klimatem w wielu europejskich krajach, stworzyły iluzję bezpieczeństwa. Rezerwy gazu Unii Europejskiej przekraczają 94 proc., a ceny spadły do poziomu z dnia wybuchu wojny na Ukrainie. Tymczasem instytucje takie jak np. Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) ostrzegają, że kryzys wcale nie został zażegnany.

Część zamówień LNG (skroplonego gazu ziemnego) złożonych latem otrzymujemy teraz, gdy magazyny w Europie są niemal pełne, co stanowi nadpodaż. Ceny gazu spadły. Wiatraki pracują pełną parą. Do tego pogoda w regionie jest niezwykle łaskawa i niektóre europejskie kraje doświadczają obecnie ciepła nawet powyżej 20 stopni Celsjusza, co zmniejsza zapotrzebowanie na energię. Jednak według analityków nie możemy odetchnąć z ulgą. Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) ostrzega, że kryzys energetyczny wcale nie został zażegnany, a eksperci ostrzegają europejskich polityków przed nadmiernym samozachwytem.

Nikoline Bromander, analityk w firmie konsultingowej Rystad Energy także uważa, że co prawda polityczne porozumienie w UE w sprawie wspólnych działań energetycznych oraz wysoka produkcja energii wiatrowej przyczyniły się do obniżenia cen, ale kryzys energetyczny jeszcze się nie skończył.

Europa nie uporała się z kryzysem

W Europie po ciężkiej pracy i trudnych decyzjach, które zostały podjęte w związku z wojną na Ukrainie wszyscy chcieliby w końcu odetchnąć z ulgą. Jednak wciąż istnieje wiele czynników, które zagrażają unijnym cenom – od potencjalnego wzrostu popytu na LNG w Azji po brak wystarczających instalacji regazyfikacji w Europie. Oznacza to, że jest zbyt wcześnie, by świętować zwycięstwo.

Przedstawiciele branży zauważają, że popyt na LNG wystrzeli, gdy Chiny w pełni otworzą swoją gospodarkę. Pekin był największym na świecie nabywcą gazu przed polityką „zero COVID”, która uniemożliwiła gospodarce działanie na pełnych obrotach. Jeśli w najbliższych miesiącach ta dynamika ulegnie zmianie, zapotrzebowanie na gaz oferowany na światowych rynkach wzrośnie, a to przełoży się na ceny surowców, pogłębiając kryzys zaopatrzeniowy.

Henning Gloystein, dyrektor ds. energii w firmie konsultingowej Eurasia Group, powiedział w wywiadzie dla CNBC, że „obecna sytuacja nie powinna być postrzegana jako znak, że następnej zimy nie zabraknie prądu”.

W Europie praktycznie nie ma już rosyjskiego gazu, a dostawy od innych producentów są ograniczone. Gdy nadejdą mrozy, może się okazać, że zapasy są niewystarczające. Jeśli późną zimą nastąpi ochłodzenie, na początku 2023 r. sytuacja energetyczna Europy może drastycznie się pogorszyć, co oznacza potencjalny wzrost cen i potencjalne niedobory energii. To dlatego nadal tak ważne jest, aby przemysł i gospodarstwa domowe starały się ograniczać konsumpcję.

Szef analiz departamentu ds. rynku gazu w firmie doradztwa energetycznego ICIS Tom Marzec-Manser potwierdził, że spadek cen gazu w ostatnich dniach nie powinien być interpretowany jako znak, że Europa uporała się z problemem, jeśli chodzi o zarządzanie utraconymi przepływami z Rosji. Przed rosyjską inwazją na Ukrainę UE pozyskiwała około 40 proc. całego swojego gazu ziemnego z Moskwy. Obecnie zaopatrzenie spadło poniżej 10 proc. „Analizy rynku wskazują, że wysokie ceny wkrótce powrócą: co więcej – z danych ICIS wynika, że zakup gazu z dostawą w styczniu jest ponad czterokrotnie droższy od gazu zakupionego na rynku spotowym za pośrednictwem holenderskiego TTF”.
Zdaniem części analityków wysoki poziom wypełnienia magazynów w Europie to zasługa wcześniejszych dostaw z Rosji. Nawet Xavier Bettel, premier Luksemburga, przyznał na początku tego miesiąca, że unijne magazyny w większości są zapełnione gazem rosyjskim.

Przyszła i kolejne zimy będą o tyle trudniejsze, że celem Europy jest całkowite uwolnienie się od rosyjskich paliw kopalnych. Surowca brakuje nie tylko dla celów grzewczych. Już od kilku miesięcy europejski przemysł energochłonny apeluje o ogólnounijne środki ograniczające ceny gazu. Z powodu jego wysokich cen unijni producenci nawozów musieli znacząco ograniczyć produkcję lub nawet czasowo zamknąć fabryki. Mimo że Komisja Europejska już zapowiedziała opracowanie tzw. strategii nawozowej, a szczegółowe rozwiązania ma przedstawić 9 listopada, eksperci nie mają złudzeń, że Unijny przemysł czeka głęboka recesja. Innymi słowy potrzeby rosną, a gazu brak.

Poprzedni artykułBIG InfoMonitor oraz Biuro Informacji Kredytowej trafnie zidentyfikowały problemy sektora MŚP
Następny artykułCo dalej z inflacją?