Zapadła decyzja o tym, że Jerome Powell, obecny szef Fed, czyli banku centralnego Stanów Zjednoczonych, zostanie na kolejną czteroletnią kadencję. O tym, kto pokieruje jedną z najważniejszych instytucji dla światowej gospodarki, zdecydował prezydent Joe Biden.

Jerome Powell, przewodniczący Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej. Fot. PAP/EPA.

Zgodę na kandydaturę Powella musi jeszcze wyrazić Senat USA. Wydaje się jednak, że nie będzie z tym większego problemu. Powell jest republikaninem, dlatego może liczyć na poparcie tej partii podczas głosowania. Nie do końca zadowolona z tej nominacji jest część senatorów Partii Demokratycznej. Dla nich jest on zbyt mało progresywny, jeśli chodzi o takie kwestie jak wsparcie dla zielonej transformacji, czy dokręcenie śruby regulacyjnej rynkom finansowym. Większość z nich jednak zapewne także poprze go podczas głosowania.

Co ciekawe, właśnie kwestia podejścia do zielonych finansów była jednym z kluczowych czynników decydujących o tym, czy Powell będzie miał szansę kierować Fed przez kolejną kadencję. Jego główną konkurentką była bowiem Lael Brainard, dla której te zagadnienia są szczególnie istotne. Są one ważne także dla progresywnego skrzydła demokratów, od przyszłego zarządzającego Rezerwą Federalną oczekiwali zatem jasnych deklaracji w tej sprawie. Takie deklaracje padły także ze strony Powella, co najpewniej przypieczętowało jego nominację. Warto zwrócić uwagę na to, że zarówno Brainard, jak i Powell reprezentują niezwykle gołębie podejście do polityki pieniężnej. Jest to o tyle zastanawiające, że w USA panuje teraz bardzo wysoka inflacja. 6,2 proc to poziom niewidziany tam od ponad 30 lat!

Przyczyniła się do tego sytuacja związana z pandemią. Trudno jednak nie zauważyć także wpływu ekstremalnie luźnej polityki pieniężnej na poziom cen za oceanem. Rezerwa Federalna uruchomiła w związku z kryzysem ekonomicznym wywołanym koronawirusem program skupu aktywów wart 120 mld USD miesięcznie, dodatkowo stopa procentowa Fed jest w przedziale 0– 0,25 proc. Niedawno amerykański bank centralny zapowiedział zmniejszenie skali skupu obligacji w ramach programu luzowania ilościowego (o 15 mld USD miesięcznie), niemniej wciąż nie ma deklaracji dotyczącej podwyżki stóp procentowych ze strony jego kierownictwa.

Oczekiwanie co do tego, że cykl podwyżek zacznie się szybciej, niż myślano, wywołały ruchy w cenach aktywów państw rynków wschodzących. U nas szczególnie widać to po notowaniach złotego. Ale osłabiały się też w ostatnim czasie inne waluty z naszego regionu, co pokazuje, jak wielki wpływ ma ta instytucja na światową gospodarkę.

Proces wyboru kandydata na szefa Fed wzbudził w USA pewne wątpliwości, szczególnie te dotyczące mandatu banku. Część komentatorów zwraca uwagę, że mając na względzie poziom inflacji, ani Brainard, ani Powell nie powinni być w gronie kandydatów na to stanowisko. Tu przydałby się raczej ktoś, kto ma pomysł, jak walczyć z inflacją, a nie zagorzały zwolennik zielonych finansów. Główny mandat kierownictwa Fed sprowadza się właśnie do trzymania w ryzach tempa wzrostu cen i dbania o niskie bezrobocie. Rozszerzanie go o kolejne elementy i ocenianie działań władz Rezerwy Federalnej od ich wykonania może rodzić poważne i negatywne skutki dla realizacji głównego mandatu.

Lael Brainard została przez prezydenta Bidena powołana na stanowisko zastępcy Powella.