Początek maja przyniósł odwrót dotychczasowego spadkowego trendu sprzedaży firm, ale już w okresie od 18 do 24 maja dalszej poprawy w porównaniu z wcześniejszym tygodniem nie było. Przynajmniej tak twierdzą analitycy BIG InfoMonitor.

– Sprzedaż firm zmniejszyła się o 34 proc. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, tydzień wcześniej spadek ten wynosił 33 proc. W okresie kwarantanny najgorzej wyglądała druga połowa kwietnia, wówczas sprzedaż przedsiębiorstw szacowana liczbą raportów pobieranych z biura Infomonitora spadła nawet o 47 proc. – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

W maju już lepiej
Optymizmem tchnie badanie opinii przeprowadzone wśród przedsiębiorców w I połowie maja przez Pracodawców RP. Pytano przedsiębiorców o stan gospodarki oraz ich biznesów. Badanie wykazało, że polskie firmy nieco mniej pesymistycznie niż przed miesiącem oceniają swoją kondycję i płynność finansową. W skali od 0 do 10, gdzie 5 oznacza poziom neutralny, średnia ocena wyniosła 4,5. W I połowie kwietnia było to 3,6. Widać jednak poprawę. Pomimo, że 42 proc. podmiotów ocenia swoją sytuację jako złą; miesiąc wcześniej tego zdania była ponad połowa przedsiębiorców.

Ministerstwo Rozwoju podało w międzyczasie informację, że z kolejnych tarcz antykryzysowych rozdysponowano łącznie ponad 48,5 mld zł (na dzień 25 maja). Z tych danych wynikać ma też, że dzięki tarczy finansowej udało już się uchronić 1,8 mln miejsc pracy.

– Prawie 36 mld zł subwencji trafiło już do ponad 182 tys. firm, zatrudniających 1,8 mln pracowników. Wsparcie w ramach tarczy finansowej PFR dla mikrofirm wyniosło już łącznie 10 mld zł, a dla MŚP 26 mld zł – ogłasza Polski Fundusz Rozwoju.

Przypomnijmy: tarcza dla małych firm zatrudniających do 9 osób zakłada finansowanie w postaci subwencji wypłacanych za pośrednictwem banków. Maksymalna kwota do pozyskania przez firmę to 324 tys. zł, na 3 lata. Aż 75 proc. z tego może zostać po 12 miesiącach zwrócone – pod warunkiem jednak kontynuowania działalności i utrzymania poziomu zatrudnienia w ciągu 12 miesięcy. Z kolei tarcza dla firm zatrudniających od 10 do 249 pracowników adresowana jest do MŚP, które mogą liczyć na finansowe wsparcie w kwocie do 3,5 mln zł, na okres 3 lat. Subwencje wypłacane są za pośrednictwem banków. Również w tym przypadku do 75 proc. finansowego zastrzyku może stać się bezzwrotną dotacją – pod warunkiem prowadzenia działalności przez firmę i utrzymania zatrudnienia w ciągu roku oraz zanotowania straty na sprzedaży.

Nie zawsze jednak to, co wynika ze statystycznego podsumowania, znajduje odbicie w codziennej praktyce firm:
– Firmy w większości oceniają, że tarcze są zbyt skomplikowane, a przepisy niejasne. Już mamy tarczę 5.0, w tej numeracji można się pogubić. To już jest chyba kilkaset stron różnego rodzaju skomplikowanych przepisów i firmy, szczególnie małe, gubią się w nich – twierdzi dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP. – One nie korzystają z doradców podatkowych, finansowych, kancelarii prawnych, stąd ponad 50 proc. mówi, że przepisy są skomplikowane.

Umorzenie ZUS i mikropożyczka z PUP
Niektóre instrumenty należące do pakietów „tarczowych” znajdują większe uznanie przedsiębiorców niż inne, ciesząc się nawet szczególną popularnością. Spośród różnych instrumentów kolejnych tarcz antykryzysowych mikro- i małe firmy szczególnie dobrze oceniają umorzenie składek ZUS. Prawie 60 proc. firm przebadanych przez Pracodawców RP wskazuje, że jest nimi zainteresowane.

– Po mikropożyczkę sięga ok. 40 proc. uprawnionych podmiotów – informuje dr Sławomir Dudek. – Ale, co istotne, wiele firm aktywnie zadziałało, złożyło wniosek, ale tylko 1/3 ma już decyzję pozytywną i otrzymała środki. Nadal 2/3 jest w tej grupie, która złożyła wniosek, ale oczekuje.

Potrzeba więc usprawnienia w wydawaniu decyzji. Dobrą zmianą będzie także taka, że bezzwrotna pożyczka dla firm zostanie umarzona automatycznie, a nie tak jak pierwotnie zakładano – na wniosek przedsiębiorcy. O korektę przepisów w tym zakresie wystąpił właśnie rzecznik MŚP Adam Abramowicz. Pożyczka ma bowiem stanowić realną pomoc finansową udzielaną przez rząd z powodu trwającej epidemii koronawirusa.

Z wnioskiem o umorzenie mikropożyczki może wystąpić każdy przedsiębiorca, który kontynuował prowadzenie działalności gospodarczej przez kolejne 3 miesiące, od dnia jej udzielenia. Nowy wzór wniosku umożliwia już złożenie oświadczenia o zerowym zatrudnieniu, co oznacza, że mikropożyczka jest już dostępna także dla osób samozatrudnionych. Co istotne, pieniądze z niej uzyskane mogą zostać przeznaczone na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności, czyli np. na opłacenie podatków, składek czy kosztów wynajmu lokalu. Wydatków tych nie trzeba przy tym dokumentować, więc de facto można je przeznaczyć na dowolny cel związany z działalnością przedsiębiorstwa.

Czego oczekują firmy?
Właściciele firm postulują wprowadzenie kolejnych ułatwień, które pomogłyby im w zwiększeniu płynności finansowej. Bardzo często pożądanym instrumentem jest uwolnienie pieniędzy z rachunków VAT-owskich utworzonych po wprowadzeniu split paymentu. Obecnie środki z VAT mogą być przeznaczone tylko na uregulowanie podatków i składek. Gdyby przedsiębiorcy mogli wydać te pieniądze na inny cel, np. wypłatę pensji, ułatwiłoby to im zarządzanie bieżącymi zobowiązaniami. Tymczasem ok. 10 proc. deklaruje, że już utraciło płynność finansową, drugie tyle – że oszczędności wystarczy im najdalej na miesiąc. Tak jak to zostało wspomniane, jest już lepiej niż w kwietniu, gdy do tych dwóch kategorii łącznie zaliczało się 36 proc. badanych. Wzrosła też liczba przedsiębiorstw, którym poduszka finansowa wystarczy na przetrwanie pół roku i więcej. Twierdzi tak co czwarty ankietowany przez Przedsiębiorców RP, podczas gdy w kwietniu zdania tego było zaledwie kilka procent firm.

– Z naszych badań wynika, że o ile pesymizm co do oceny własnej kondycji nieco złagodniał, o tyle w przypadku oceny stanu całej gospodarki jest on na podobnym poziomie jak w kwietniu – mówi główny ekonomista Pracodawców RP. – Ta średnia ocena wynosi około 3 w skali od 0 do 10, podczas gdy sytuację własną oceniają na 4,5. Odsetek firm, które negatywnie oceniają sytuację, w przypadku stanu całej gospodarki wynosi 3/4 w porównaniu do około 42 proc. w przypadku własnej kondycji. Firmy boją się, że będzie w Polsce recesja. Największy pesymizm cechuje przy tym najmniejsze firmy zatrudniające do dziewięciu pracowników, w tym samozatrudnionych. Minorowe nastroje dotyczą zarówno oceny własnej kondycji, jak i stanu gospodarki.

O ile wśród dużych przedsiębiorstw przeważa delikatny optymizm (średnia ocen 6, czyli powyżej neutralnego poziomu), o tyle nastroje właśnie drobnego biznesu są dużo poniżej tego poziomu. Najgorzej oceniały swoją sytuację branże usługowe, które nie były jeszcze w momencie przeprowadzania badania objęte odmrożeniem. Wśród nich branża beauty, która z obostrzeniami mogła znów zacząć działać dopiero 18 maja. Jej przedstawiciele ocenili swoje położenie na 2 w skali od 0 do 10.

– Na pewno w kolejnym badaniu ich nastroje się poprawią, ale trzeba pamiętać, że to nie jest pełne otwarcie gospodarki. Dużo bardziej negatywne oceny są w przypadku branży turystycznej i gastronomicznej, ale z kolei lepsze są w branży budowlanej czy produkcji – podsumowuje dr Sławomir Dudek.