Praca na odległość potrafi być nieefektywna. Zwłaszcza wtedy, gdy zbyt często organizuje się wirtualne spotkania. Oczekiwania na połączenie, ciągłe zmienianie aplikacji do komunikacji, problemy techniczne – to wszystko sprawia, że zarówno pracownicy, jak i menadżerowie stają się mało wydajni.

projekt ustawy dotyczący pracy zdalnej - grafika wpisu
fot. StockSnap/Pixabay.com

Praca zdalna osiągnęła szczyt swojej popularności podczas tzw. pandemii. Początkowo taki sposób wykonywania zawodowych obowiązków narzucała kwarantanna. Szybko też okazało się, że zarówno wielu pracowników, jak i ich szefowie preferują pracę w domu. Przedsiębiorcom prowadzącym małe i średniej wielkości firmy też to odpowiadało, bo nie musieli ponosić kosztów wynajmu lokali oraz ich eksploatacji. Pracownicy również byli zadowoleni z tego, że nie muszą dojeżdżać do pracy tracąc pieniądze na drożejące paliwo oraz nerwy na stanie w korkach.

Obecnie nadal wiele firm utrzymuje co najmniej hybrydowy model pracy. Jednak ta ma również wady, z których warto zdawać sobie sprawę.

Mnogość używanych aplikacji

Amerykańska firma projektująca wirtualne wnętrza RedRex przeprowadziła ostatnio reprezentatywne badanie pod kątem efektywności pracy z domu przy wykorzystaniu popularnych komunikatorów typu Zoom czy Teams. Okazuje się, że pracownicy używają średnio około… dziewięciu aplikacji do wykonywania codziennych zadań, a ich szefostwo aż dziesięciu aplikacji dziennie „przerzucając się” tylko pomiędzy jednym komunikatorem a drugim. Samo częste zmienianie komunikatora powodowało, że 21 proc. pracowników sygnalizowało spadek wydajności swojej pracy, a 19 proc. mówiło o tym, że w efekcie nie potrafi skoncentrować się na wykonywanym zadaniu.

Jedna trzecia czasu przegadana

Od 2020 roku liczba pracowników w krajach Zachodu korzystających w domach z oprogramowania do wideokonferencji wzrosła o 37 proc. Istotną informacją jest też, że aż 83 proc. pracowników spędza nawet jedną trzecią swojego tygodnia pracy na różnego rodzaju spotkaniach wideo. Również aż 71 proc. narzeka na to, że marnuje czas na niepotrzebne lub odwołane spotkania, a 56 proc. twierdzi, że chce spędzać mniej czasu na wirtualnej gadaninie, a bardziej koncentrować się na wykonaniu powierzonych zadań.

Badanie pracy zdalnej firmy RedRex wykazało również, że oczekiwanie na rozpoczęcie spotkania zajmuje średnio jedenaście minut dziennie.

Są też aspekty psychologiczne pracy zdalnej – niekoniecznie pozytywne. Częsty widok twarzy współpracowników oraz szefostwa może zwiększać stres i potęgować zmęczenie. Dzieje się tak także dlatego, że brak komunikacji niewerbalnej prowadzi do różnych niezręczności i nieporozumień.

Wniosek z tego płynie jeden: używajmy narzędzi pracy zdalnej z umiarem i wtedy, gdy korzystanie z nich jest naprawdę potrzebne.

Poprzedni artykułPrzyszłość będzie bezobsługowa? Powstał pierwszy McDonald’s bez pracowników!
Następny artykułPierwsza w Europie fabryka producenta tajwańskich chipów może powstać w Niemczech