O tym, jakie kroki podejmie rząd w związku ze wzrostem zachorowań na koronawirusa w Polsce, będzie wiadomo po 15 sierpnia – zapowiedział premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu stwierdził, że lockdownu „chciałby uniknąć”.

Ostatnie dwa tygodnie to czas, kiedy w naszym kraju odnotowywany jest zdecydowany wzrost zachorowań na COVID-19. Ostatnie zaś dni to nawet ponad 500 czy już ponad 600 zachorowań dziennie. Ministerstwo Zdrowia uważa, że powodem jest niestosowanie się Polaków do zaleceń, czemu sprzyja czas wakacji i ogólnego rozluźnienia. Tyle tylko, że efektem może być jeszcze większy wzrost zachorowań. Co wtedy? Czy jesienią czeka nas ponowny lockdown, bo to będzie także czas zachorowań na zwykłe grypy, co razem może dać bardzo dużą liczbę osób chorych i problemy z rozróżnieniem „zwykłych” infekcji od koronawirusowych.
– Lockdownu chciałbym uniknąć, bo wiem, jak bardzo poturbowana została [poprzez poprzedni – przyp.red] nasza gospodarka – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Jak podkreślił, lockdown to zamykanie nie tylko gospodarki, ale także i służby zdrowia.
– To byłoby fatalne w skutkach – stwierdził szef rządu. I dodał, że gabinet uważnie przygląda się krokom podejmowanych w innych państwach, gdzie dochodzi do wzrostów zakażeń oraz wsłuchuje się w opinie naszych ekspertów wirusologów.
– Wirusolodzy prognozują, że przy ciepłym sierpniu liczba zachorowań powinna się zmniejszyć – mówił Mateusz Morawiecki. Jak oświadczył, o nowych ewentualnych obostrzeniach rząd będzie informował po 15 sierpnia: wtedy Rada Ministrów po opiniach ekspertów podejmie decyzje, co dalej.
O tym, że Polski, jak i żadnego innego kraju, nie stać na ponowny lockdown mówił niedawno portalowi fpg24.pl wiceszef PFR Bartłomiej Pawlak.