125 miliardów euro w bezzwrotnych dotacjach i 34 miliardy euro pożyczek na korzystnych warunkach – tak dla Polski łącznie przekładają się ustalenia unijnego szczytu. Są to pieniądze z funduszu odbudowy oraz unijnego budżetu na lata 2020-2027.

– To potężny zastrzyk, potężny impuls. Postawiliśmy weto nie tylko dla skąpstwa, ale również dla tych, którzy chcieli podziału Europy na Europę słabszą i wyżej rozwiniętą, na postkomunistyczną i taką, która miała więcej szczęścia w historii – powiedział premier Mateusz Morawiecki. – Polska będzie jednym z najszybciej rozwijających się krajów Europy.

Jak dodał szef rządu, trwające od czwartku negocjacje były „twarde i wyczerpujące”.
– Najbliższych sojuszników mieliśmy w państwach grupy wyszehradzkiej na czele z Węgrami, ale zawarliśmy też 10 innych sojuszy, których ustalenia zostały dotrzymane m.in. przez Niemcy i Francję. Nie jesteśmy już tymi od poklepywania po plecach, ale tymi, którzy współdecydują – relacjonował Mateusz Morawiecki.

Na co Polska przeznaczy pieniądze z funduszu odbudowy? – Na infrastrukturę, innowacyjność, badania, rozwój wdrożeń i rozwój cyfrowy – wyliczał premier.

– To konkretne pieniądze, które mogą wesprzeć najbardziej potrzebujące regiony. Wyrównywanie poziomu to jedno z fundamentalnych zadań, bo chcemy realizować europejską zasadę zrównoważonego rozwoju – dodał wicepremier Jacek Sasin.

Najwięcej emocji wzbudza kwestia powiązania wypłat dla Polski ze sprawą praworządności. Według Morawieckiego, w ostatecznych konkluzjach szczytu takiego powiązania nie ma.

– Nie ma bezpośredniego połączenia z oceną praworządności – oświadczył premier. Jak dodał „jest przekonany”, że w Polsce nie ma problemów z praworządnością. Tyle że wielu europejskich polityków zaraz po zakończeniu szczytu prezentowało odmienne stanowisko.

– Po raz pierwszy jednym z kryteriów będzie praworządność – mówił szef Rady Europejskiej Charles Michel na konferencji prasowej po ogłoszeniu porozumienia. Powiązanie z art. 2 Traktatu o UE podkreślali również szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz prezydent Francji Emmanuel Macron.

– Mechanizm, który ma być wypracowany, i tak będzie podlegał „walidacji Rady Europejskiej”. A więc Rada Europejska jednomyślnie ma się na to zgodzić. Bez zgody Węgier, bez zgody Polski, bez zgody Grupy Wyszehradzkiej nic się tutaj nie zadzieje – odpowiadał polski premier.

O tej kwestii mówił także minister w KPRM Michał Dworczyk. – Na tym właśnie polegała ta nieuczciwość, ten pomysł na możliwość szantażowania mniejszych państw, żeby właśnie te kryteria były nieprecyzyjne. To udało się wszystko zablokować. Znalazły się zapisy, które de facto są nie do zrealizowania, ponieważ jest wymagana jednomyślność Rady Europejskiej, jeżeli w ogóle miałby być poruszany temat praworządności, no a jak wiemy, taki zapis już istniał, dlatego że między innymi artykuł 7 nie został wobec Polski nigdy uruchomiony ze względu na to, że ta jednomyślność była wymagana. No to w konsekwencji uważam, że jesteśmy tutaj w sposób odpowiedni zabezpieczeni nie tylko jako Polska, ale cała unia, nasz region może w szczególności – stwierdził Dworczyk w Polskim Radiu 24.

O tym, że transfery nie będą powiązane z kwestiami oceny praworządności mówił także premier Węgier Wiktor Orban na wspólnej konferencji z polskim szefem rządu. Według niego „chciano zapoczątkować nowy reżim” – bo „nie była to modyfikacja już obowiązujących procedur, tematów czy przedsięwzięć”.

– Ich zamiarem było wprowadzić nowy reżim, czy też nowy instrument, mechanizm, który mógłby połączyć politykę i pieniądze, a my to zatrzymaliśmy. Nie ma już szans, by stworzyć taki reżim – zapewnił Orban.

Polska opozycja nie mówi jednym głosem w sprawie ustaleń szczytu. Jedynie Lewica, jak na razie, skrytykowała urobek rządu po zakończeniu szczytu jednoznacznie wskazując, że wypłaty dla Polski będą uzależnione od oceny praworządności. A i PSL i Platforma wypowiadały się znacznie łagodniej. Wicemarszałek Piotr Zgorzelski z PSL przyznał dość dyplomatycznie w Sejmie, że ustalenia „cieszą”, europoseł Andrzej Halicki z Platformy stwierdził, że premier Morawiecki przeprowadził dobre negocjacje, bo nie zerwał rozmów.

– Premier Morawiecki, i chciałbym powiedzieć, że bardzo dobrze, skapitulował przed takim dictum, które niektórzy mu podpowiadali, weto albo śmierć, jeżeli mowa o tej kwestii [praworządności], dlatego że w polskim interesie jest wynegocjowanie jak najpoważniejszych kwot, ale także w interesie całej wspólnoty jest przejrzystość w ich wydatkowaniu – mówił w radiowej Jedynce europoseł Halicki.

Opozycja po wynikach szczytu będzie miała problem. Dlaczego? Dlatego, że urobek finansowy dla Polski jest imponujący, a kwestie „wiązania z praworządnością” transferów są niejasne i niepewne i nie wiadomo, jakiej perspektywy czasowej miałyby dotyczyć. Nie pozwala to opozycji jednoznacznie krytykować rządu, bo trudno ludziom jasno wytłumaczyć dlaczego niby trzeba iść na wojnę z rządem, skoro wywalczył dla Polski tak wiele.