Ani polski rząd, ani spółki energetyczne nie są winne wzrostowi cen energii w Polsce – wynika ze słów prezesa Taurona Pawła Szczeszka.

wilhei/Pixabay

Największą odpowiedzialność za coraz droższy prąd w naszym kraju ponoszą wojna na Ukrainie oraz wojna gospodarcza, w której kluczowe są rosyjskie surowce energetyczne. Według prezesa Taurona Pawła Szczeszka swoje znaczenie ma również przywiązanie Unii Europejskiej do zasad funkcjonowania europejskiego systemu handlu emisjami, co przekłada się na wysokie ceny emisji CO2.

Prezes Taurona w rozmowie z PAP zapowiedział też, że w 2023 r. wzrośnie cena prądu dla gospodarstw domowych i dodał, że „należy porzucić emocje towarzyszące temu zagadnieniu”.

– Część pojawiających się opinii jest przesadzona. Dotychczas dużą rolę w hamowaniu wzrostu cen energii odgrywało państwo. Tylko w tym roku gospodarstwo domowe ze średnim zużyciem 2 tys. kilowatogodzin rocznie, dzięki rządowej tarczy inflacyjnej zaoszczędzi średnio około 237 zł; to prawie 20 zł miesięcznie na rachunku mniej – powiedział Paweł Szczeszek. – Rząd robi wiele, aby stabilizować ceny energii. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że w innych krajach europejskich takie inicjatywy nie pojawiły się – zaznaczył prezes Taurona.

Paweł Szczeszek podkreślił, że obecnie koncern Tauron stoi w obliczu gigantycznego wyzwania, jakim jest transformacja miksu energetycznego Polski oraz związana z tym modernizacja i rozbudowa sieci dystrybucyjnych. Do 2030 r. Tauron ma wydać na transformację aż 48 mld zł.

PAP

Poprzedni artykułNasza gospodarka nie jest gotowa na czterodniowy tydzień pracy
Następny artykułCoraz gorsze perspektywy dla światowej gospodarki