Pandemia już zdołowała gospodarkę w Stanach i jeżeli nasi amerykańscy sojusznicy myślą o zachowaniu roli globalnego lidera, a z pewnością myślą, to jak najszybciej winni przestawiać gospodarkę z fali strachu i obostrzeń na falę normalnego funkcjonowania w reżimie bezpieczeństwa – mówi prof. dr hab. Konrad Raczkowski, ekonomista i menedżer, dyrektor Instytutu Ekonomicznej Społecznej Akademii Nauk, członek oraz kierownik zespołów badawczych Linz University oraz University of Cambridge, były wiceminister finansów.

W jakim stopniu gospodarki Polski i USA są dziś zintegrowane? Co można jeszcze poprawić w naszym wspólnym biznesie?

Amerykańskie PKB jest ponad 37 razy wyższe niż PKB Polski i m.in. z tego powodu obie gospodarki nie mogą być porównywalne. Co nie oznacza, że nie mogą się bardziej integrować. Do takiej integracji z pewnością przyczynia się odrobiony historycznie dystans Polski do USA i innych państw rozwiniętych. Zagregowana dynamika polskiego PKB w ostatniej dekadzie była ponad 100 proc. lepsza niż w USA, a od 2019 r. mamy po raz pierwszy ruch bezwizowy do Stanów. Każdego roku zmniejsza się deficyt w handlu towarami amerykańskimi, a USA zamykają pierwszą dziesiątkę państw pod względem obrotów handlowych. Do tego dochodzą liczne zawarte porozumienia handlowe, jak chociażby ostatnia umowa o współpracy między rządami Polski i USA w celu rozwoju Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz cywilnego przemysłu jądrowego w Polsce. Na pewno warto lepiej popracować nad większą integracją przedsięwzięć strategicznych, które najpierw należałoby w Polsce opracować. Dużą rolę mogłoby odegrać Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii w przygotowaniu takiej strategii inwestycyjnej aktywów państwowych i realnym odblokowaniu postrzegania i prowadzenia samych rozmów z amerykańskimi inwestorami. Niestety bezwładność urzędnicza potrafi zniszczyć najlepsze projekty inwestycyjne, a rodzące się fake newsy przy każdej dużej inwestycji nie mogą stanowić prawd objawionych ochrony danej grupy zawodowej, niejednokrotnie uwłaszczonej na majątku państwowym. Trzeba zrozumieć, że tylko duże, samodzielne lub wspólne projekty inwestycyjne z automatu objęte są ochroną prawną i fizyczną USA. Jeżeli chcemy mieć wojska amerykańskie w Polsce jako gwarant naszego bezpieczeństwa i mniej za to płacić, to wspólne inwestycje są właściwym drogowskazem.

Mówi się, że gdy Ameryka kichnie, cała Europa ma katar. Świat zmaga się obecnie z wielkim kryzysem gospodarczym, który odczuwają też w USA. Jaka byłaby najlepsza z naszego punktu widzenia, walka ze skutkami kryzysu, którą powinien obrać przyszły prezydent USA?  

Jestem zwolennikiem modelu szwedzkiego w podejściu do pandemii w ogóle, dostosowanym do danych warunków krajowych oraz przyjęciu dobrych praktyk ekspansji gospodarczej i pragmatyzmu Chin. Jeżeli zrobimy lokalne obostrzenia, mniejsze lub większe lockdowny, to co osiągniemy? Większą frustrację osób siedzących w domach, większą liczbę upadłości firm, większą skalę zadłużenia publicznego i zadłużenia przedsiębiorstw, większą falę strachu i odspołecznienia; mniejsze szanse odbudowy gospodarki i czasowo mniejszą liczbę zakażeń, która będzie rosła, gdy tylko zmniejszymy obostrzenia.  Pandemia już zdołowała amerykańską gospodarkę i jeżeli nasi amerykańscy sojusznicy myślą o zachowaniu roli globalnego lidera, a z pewnością myślą, to jak najszybciej winni przestawiać gospodarkę z fali strachu i obostrzeń na falę normalnego funkcjonowania w reżimie bezpieczeństwa.

Jednym ze wspólnych działań Polski i USA jest uporządkowanie sprawy Nord Stream 2. Pod koniec 2019 roku prezydent Trump zalegalizował karanie sankcjami firm uczestniczących w budowie tego gazociągu. Do sporu o NS2 włączył się PGNiG, a UOKiK nałożył na Gazprom ponad 29 miliardów zł kary oraz 234 mln zł na pięć pozostałych spółek uczestniczących w budowie NS2. Jakie mogą być dalsze scenariusze w przypadku wygranej lub przegranej Donalda Trumpa oraz zmiany, która nastąpiła w ostatnich dniach na stanowisku prezesa PGNiG?

Bez względu na nakładane kary projekt budowy Nord Stream 2 zostanie wcześniej czy później ukończony, ponieważ tego chcą Niemcy. Amerykanie jedynie to przedsięwzięcie geopolitycznie opóźniają, ale jako całość postrzegają je przede wszystkim w wymiarze strategicznym i ekonomicznym, o marketingu politycznym. Budowa umocni pozycję Rosji w Europie, de facto zwiększając jej strefę wpływów na arenie międzynarodowej. Dobrze, że w tej sprawie zareagował UOKiK, jednak sprawy sądowe potrwają co najmniej kilka lat. Ewentualnie będzie to karta przetargowa strony polskiej w 2022 r. Pamiętajmy, że 31 grudnia 2022 r. wygaśnie „Kontrakt Jamalski”, którego brak woli przedłużenia PGNiG potwierdziło w ubiegłym roku, a wcale nie jest powiedziane, czy do tego czasu zbudujemy polską odpowiedź na Nord Stream 2, czyli Baltic Pipe. W przetargu na budowę polskiego systemu przesyłowego wyłoniono firmy również z Litwy i Niemiec, które z różnych powodów doznać mogą opóźnień w budowie, co w sytuacji skrajnej zmusiłoby stronę Polską do negocjacji w sprawie dalszych zakupów gazu z Rosji, a radzić musielibyśmy sobie sami. W tej konstelacji prezydent Trump byłby większym orędownikiem spraw zbieżnych z interesem Polski, jednak pamiętajmy, że nawet dla niego żelazną i pierwszoplanową zasadą jest pragmatyzm interesów własnych USA, „America first”. Z tego też powodu należałoby raczej wzmocnić byłego już prezesa PGNiG dr. Jerzego Kwiecińskiego, niż pozwolić na polityczne ataki na niego i dalsze próby obsadzenia PGNiG innym garniturem politycznym. Najgorszą rzeczą, jaką niestety robimy, to wymiana w zaprzęgu wytrawnych i sprawnych „koni” na słabsze szkapy, w dodatku w trakcie trwającego wyścigu – i dotyczy to wielu spółek. Gazprom, który współtworzy politykę zagraniczną Kremla, a swoją niekwestionowaną pozycję zawdzięcza w dużej mierze swojemu prezesowi Aleksiejowi Millerowi, który kieruje Gazpromem od 2001 r., szanuje tylko tych graczy, którzy mają silną kartę budowy kwalifikacji własnych, a do tego mają mandat polityczny. Przy czym te dwie rzeczy muszą iść w parze. W samym zarządzie Gazpromu jest ośmiu doktorów nauk ekonomicznych, technicznych czy humanistycznych, co wprost świadczy, że zarządzania nie opierają na przypadkowości i chwilowym wietrze politycznym, a na fachowości i pragmatyzmie. Bardzo ważną rzeczą jest, kto po stronie polskiej z PGNiG zasiądzie do rozmów nie tylko z Gazpromem, ale innymi podmiotami prawa krajowego i międzynarodowego, stając się również skutecznym menedżerem i liderem zmian w polskiej polityce zagranicznej.

Rozmawiała Natalia Ostrowska