Marketingowo obudowane pakiety zwolnień podatkowych dla przedsiębiorców to najnowsza propozycja sfinansowania, z kieszeni podatnika, ulg na rzecz podtrzymania zysków banków. Odbywa się to w służbie wdrożenia w Polsce docelowo wyłącznie obrotu bezgotówkowego. Ministerstwo Finansów, teoretycznie reprezentujące wszystkich podatników, zamierza aktywnie nagradzać z naszych pieniędzy tych przedsiębiorców, którzy dadzą zarobić bankom i operatorom obrotu bezgotówkowego.

program podatnik bezgotówkowy - grafika wpisu

W ramach pierwszej „opcji pakietowej” – pod oryginalną nazwą Silver – wydatki za kupno terminala płatniczego i obsługę transakcji płatniczych przedsiębiorca będzie mógł w 100 proc. zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów. Mało tego! Będzie miał prawo do podwójnej ulgi, czyli jeszcze raz w całości odliczy te koszty także od dochodu.

Ulga obejmie przy tym – jak chce tego Ministerstwo Finansów – „szereg kosztów” (czytaj: bardzo dużo!) związanych z obsługą transakcji płatniczych „takich jak opłaty za najem, opłaty kartowe interchange, czy opłaty systemowe”. Po prostu bosko! Żyć nie umierać!
Fiskus chce przy tym wyznaczyć maksymalną wysokość odliczenia na poziomie 1 tys. zł rocznie. Dla podatników zwolnionych z kas rejestrujących ma być to już 2,5 tys. zł.

Ostatecznie nie powinno być tych ulg… wcale. Nie ma absolutnie żadnego powodu, by je wprowadzać, ale o tym za moment.

„Zbratani” będą zadowoleni

– Na programie skorzystają sprzedawcy i konsumenci. Ci pierwsi, ponieważ dla nich będzie to wygodna możliwość płacenia kartą w jak największej liczbie punktów i brak konieczności dbania o odpowiednią ilość gotówki w portfelu czy szukania bankomatu – troszczy się o „Kowalskiego” minister finansów Tadeusz Kościński. – Dla firm to ulga na terminal i większa płynność dzięki szybszemu zwrotowi VAT – zachęca minister, a zarazem zwierzchnik KAS (Krajowej Administracji Skarbowej).
Ta – skoro już o niej mowa – zanotowała ostatnio kolejny sukces. W Koszalinie funkcjonariusze tamtejszego oddziału KAS złapali na działkach bimbrowników, którzy wytworzyli aż… 47 litrów bimbru pod chwytliwą nazwą: Bimber pędzony nocą.
Toż to ogromny sukces skarbówki! W owych ujętych na gorącym uczynku przedsiębiorcach administracja skarbowa nie mogła w żaden sposób „zyskać wiarygodnych i transparentnych partnerów, którym będzie mogła wcześniej zwrócić VAT, bez konieczności ich kontrolowania”. Obiecuje to zaś dziś wszystkim, którzy przejdą na bezgotówkową stronę mocy.

Resort chciałby, by z ulgi skorzystali ci przedsiębiorcy, którzy nie przyjmowali płatności bezgotówkowych przy użyciu terminali przez ostatni rok. A także ci, którzy już wcześniej „zbratali się” ze środowiskiem finansowym, korzystając z dobrodziejstw przygotowanych przez probankową, agresywnie promującą likwidację gotówki, organizację „Polska Bezgotówkowa”. Jeden warunek: muszą tylko utrzymywać u siebie płatności bezgotówkowe nawet po zakończeniu programów sponsorowanych przez promotorów kart płatniczych. „Zbratani” w ten sposób przedsiębiorcy będą mogli korzystać z ulgi podatkowej na terminal do dwóch lat od momentu, gdy zaczęli ponosić koszty obsługi transakcji płatniczych.

Złoty terminal i najszybszy zwrot daniny w Europie!

Podatnik bezgotówkowy Gold, wzorem rozwiązań skopiowanych wprost z tzw. personal banking, ma zostać zaliczony przez ministerstwo do Klientów Premium. Kusi się go dwoma bonusami: wyższą, bezterminową ulgą na terminal i – jak to określono (to nie żart!) – „najszybszym zwrotem VAT w całej Unii Europejskiej – 15 dni”.

Terminal ma zostać objęty ulgą… bezterminowo. Odliczenie w wysokości 200 proc. ma być możliwe przy maksymalnym limicie w wysokości 2 tys. zł rocznie. Ale będzie też dodatkowy warunek: z preferencyjnej ulgi na terminal ma móc skorzystać przedsiębiorca, który zostanie podatnikiem bezgotówkowym co najmniej przez siedem miesięcy w danym roku podatkowym.

Jeśli resort przeforsuje planowane ulgi, lobbing bankowy odnotuje kolejny sukces. Kolejny, bo tegorocznym sukcesem wizytowania urzędniczych korytarzy jest już kilkukrotne odroczenie sprawy poszkodowanych przez banki tzw. frankowiczów. Lobbing ów próbuje tak oddziaływać (nie tylko medialnie), by Sąd Najwyższy stanął po stronie bezwzględnych i odpornych na koncyliację krzywdzicieli, a nie na gruncie już ukształtowanej linii orzecznictwa i po stronie oczywistych ofiar „frankowej” hucpy.

Z konstytucyjną równością podmiotów wobec prawa ministerialny plan ulg, który miałby zacząć działać od początku przyszłego roku, nic wspólnego nie ma. Jak najszybszy zwrot VAT należy się wszystkim przedsiębiorcom jak psu buda. Premiowanie jednych podatników nie może odbywać się kosztem innych. Za akcje promujące podtrzymanie zysków sektora bankowego powinni płacić sami najbardziej zainteresowani, czyli banki.