Rafał Trzaskowski przedstawił swój program wyborczy. Abstrahuję od tego, że uczynił to „za pięć dwunasta”, czyli trzy dni przed wyborami, chociaż trzeba przyznać, że już to ma swoją wymowę. Pewnym problemem jest także nazwanie tego zbioru ogólników programem. To raczej zestaw postulatów niż poważny plan dla Polski.

Od dokumentów programowych oczekiwać należy czegoś więcej niż tylko lakonicznych deklaracji. Kandydat na prezydenta nie wysyła listu z prośbą o puszczenie ulubionej piosenki w koncercie życzeń. Powinien za to przedstawić podparte danymi diagnozy, a następnie możliwe do realizacji propozycje rozwiązań najbardziej palących problemów. Tymczasem czytając program (chociaż w tym kontekście to określenie zdecydowanie na wyrost) Trzaskowskiego, można odnieść wrażenie, że to zbieranina naszykowanych na kolanie ładnie brzmiących haseł.

Przykład? Oto, co kandydat KO ma do zaproponowania, jeśli chodzi o wsparcie inwestycji polskich przedsiębiorców:
„Będę domagał się od rządu takich działań, które przy wykorzystaniu Banku Gospodarstwa Krajowego jako narzędzia państwa do finansowania inwestycji, wspomagać będą finansowanie przedsiębiorców”.

Wydawać by się mogło, że to pierwsze zdanie zapowiada dopiero cały szereg konkretów. Nic bardziej mylnego. Trzaskowski będzie się domagał… Pozostaje pytanie, czy nie powinien domagać się dobrobytu dla wszystkich oraz pokoju na świecie? Taki postulat idealnie pasuje jako podsumowanie całej listy ogólników, których mnóstwo w jego, niech już będzie, programie.

Kolejne mocne uderzenie to wsparcie dla innowacji. Wiadomo, innowacje rzecz ważna, więc i tutaj kandydat ma świetny pomysł. A oto i on:
Wyjdę z inicjatywą stworzenia specjalnego funduszu inwestycyjnego, zarządzanego przez Polski Fundusz Rozwoju, który wspierałby kapitałowo polskie firmy tworzące gry i świadczące usługi producenckie, w tym produkcję międzynarodowych filmów i seriali”.

Tym razem nie będzie się „domagał”, ale nawet „wyjdzie z inicjatywą”! Brawo. Przecież wiadomo, że na gry stawiać trzeba. Ewidentnie Trzaskowski od innowacji ma doradców najwyższej próby, którzy dniem i nocą głowili się, jak w tym obszarze wesprzeć polską gospodarką. Myśleli, myśleli i wymyślili, że trzeba wesprzeć kapitałowo. Świetne! Naprawdę przednie.

I jeszcze pomysł na ratowanie branż, które najbardziej ucierpiały na lock – downie:
Będę mobilizował rząd do rozwiązania problemów branż, które najbardziej ucierpiały w wyniku pandemii i które szczególnie potrzebują przewidywalnych warunków działania, w tym jasnych planów postępowania w przypadku drugiej fali pandemii (branża transportowa i turystyczna)”.

Tutaj mamy coś z coachingu, Trzaskowski będzie bowiem mobilizował. Może jakieś korpo – hasło w rodzaju: „Do boju” albo „Naprzód, rządzie”!

Takich kwiatków znajdziecie Państwo znacznie więcej w „programie” obecnego włodarza stolicy. Przyznam, że publikacja ta poza walorem humorystycznym nie przedstawia większej wartości poznawczej. Jeśli ktoś posiada dystans do rzeczywistości i ma ochotę się pośmiać, powinien zerknąć na ów spis. Innych powodów do lektury nie znajduję.

Jako efekt „wow” proponuję prezentację tych postulatów na malowniczej łące z kolorowymi motylami w tle i wielkim banerem z napisem: „Domagamy się dobrobytu! Dla wszystkich! Oczywiście od zaraz!”.