Coraz więcej banków chce być jeszcze bardziej eko i zwracać uwagę swoim klientom na to, że produkują być może za dużo CO2. Udzielone przez klientów zgody marketingowe i inne pozwalają na śledzenie ich biznesowych kroków dzięki rozwiązaniom informatycznym. Na razie dzieje się to głównie za granicą, ale krajowe banki nie zamierzają pozostać w tyle.

Fot. za kape.gov.pl

Australijski bank Commonwealth Bank (CBA) ma specjalną funkcję „wmontowaną” do bankowości internetowej, którą dostarczyła firma informatyczna CoGo. Pozwala ona „zarządzać” tzw. śladem węglowym. Na podstawie analizy miesięcznych wydatków klienta generowany jest raport o owym śladzie, jaki ma pozostawiać ten, a nie inny zakup dokonany przez firmę. Wcześniej bank policzył skrupulatnie, że średniomiesięczna emisja dwutlenku węgla przez jego klientów wynosi obecnie na ogół 1280 kilogramów. Tymczasem tak zwana „emisja zrównoważona”, czyli dopuszczona przez bank, wynosi 200 kilogramów CO2 i ani kilograma więcej! Klient CBA nie powinien więc być zdziwiony, jeśli bank wezwie go do uiszczenia opłaty specjalnej mającej na celu – jak się to określa – „zrównoważenie śladu węglowego”. Bank liczy ów „ślad” nie tylko na podstawie analizy rozchodów z rachunku osobistego, ale i wydatków dokonanych za pomocą kart kredytowych. Nie zapomina także o transakcjach zrobionych przy pomocy aplikacji mobilnej.

– Łącząc nasze bogate dane o klientach i wiodące w branży możliwości CoGo w zakresie pomiaru emisji dwutlenku węgla, będziemy w stanie zapewnić klientom większą przejrzystość, aby mogli podejmować praktyczne kroki w celu zmniejszenia swojego śladu środowiskowego – napisał w oświadczeniu dla mediów Angus Sullivan, dyrektor CommBank Group. – Nasze możliwości przetwarzania danych zapewnią większą personalizację, w tym bardziej szczegółowe informacje o ich śladzie węglowym z opcją kompensacji poszczególnych transakcji – zapewnia dyrektor.

Klienci „mają możliwości”

Bank zaznacza przy tym, że klienci mają więcej możliwości podjęcia praktycznych kroków w celu zmniejszenia i zrównoważenia emisji niż kiedykolwiek wcześniej. Mogą kupować „czystą energię” za pomocą zielonego kredytu oprocentowanego niezwykle promocyjnie, bo na 0,99 proc. w skali roku i mają także dostęp do energii odnawialnej po kosztach hurtowych. CBA zarzeka się przy tym, że nie udostępnia danych CoGo i nie są one agregowane na inne sposoby niż tylko na powyższe funkcjonalności.

Kilka miesięcy temu ślad węglowy zaczął liczyć swoim klientom także jeden z włoskich banków. Niektórzy bankowcy nawet już nie kryją faktu, że te nowe „funkcjonalności” są odpowiedzią na wezwanie Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) o poszanowanie zasad zrównoważonego rozwoju. Szanować środowisko i być ekologicznym powinny, a nawet muszą, nie tylko największe korporacje. Rzecz dotyczy też firm z sektora MŚP, chociaż tu na razie jest trudniej egzekwować „ekopostawy”.

Ten projekt koordynuje Mastercard

Pisaliśmy już o tym na łamach „Forum Polskiej Gospodarki”, że jednym z głównych inicjatorów oraz animatorów liczenia śladu węglowego firmom i klientom indywidualnym jest ponadnarodowa korporacja Mastercard. Rekomenduje ona bankom używanie do tego specjalnego kalkulatora, który organizacja ta implementowała wspólnie z firmą Doconomy. Kalkulator jest zintegrowany w aplikacjach bankowych poprzez tzw. API i działa na wszystkich kartach Mastercard, a także „plastikach” innych organizacji płatniczych.

– Zrobiliśmy badania. Okazało się, że ponad połowa Polaków chce, żeby firmy zachowywały się w sposób zrównoważony, 19 proc. konsumentów jest skłonnych zrezygnować z marek, które nie mają zamiaru być odpowiedzialne społecznie. Przy tym aż 44 proc. respondentów uważa, że banki powinny udostępniać narzędzia i usługi, które pozwalają im działać na niwie wspierania działań ekologicznych i prospołecznych – powiedział wortalowi „Subiektywnie o finansach” Damian Zieliński, dyrektor ds. rozwoju produktów i nowych platform płatniczych w Europie Centralnej Mastercard.

W Polsce też zaczynają liczyć

Bank BNP Paribas w Polsce ma w szczególnej pieczy firmy z sektora MŚP oraz klientów korporacyjnych. Używanie narzędzia umożliwiającego samodzielne i kompleksowe liczenie śladu węglowego w łańcuchu dostaw, oczywiście według standardów Komisji Europejskiej, nie jest (na razie) obowiązkowe. Tylko do tego się „zachęca”.
– Coraz więcej przedsiębiorstw zobowiązanych jest do raportowania swojej emisyjności. Rośnie także świadomość, że ograniczony ślad węglowy może stanowić dla wielu firm przewagę konkurencyjną. Zwiększa się grono przedsiębiorstw, które podejmują działania minimalizujące wpływ ich działalności na środowisko naturalne – mówi Jarosław Rot, chief sustainability officer oraz dyrektor wykonawczy obszaru zrównoważonego rozwoju w Banku BNP Paribas. – Chcemy wspierać naszych klientów biznesowych w tych wysiłkach, m.in. dostarczając narzędzie, które w przystępny sposób pozwoli rzetelnie raportować dane dotyczące emisji. W tym celu szukamy rozwiązania, które będzie przyjazne dla użytkowników i pozwoli samodzielnie policzyć emisyjność prowadzonej działalności, zgodnie z obowiązującymi i nadchodzącymi standardami – dodaje.

Trudno powiedzieć, na ile klienci firmowi banków poczuwają się do bycia „ekologicznymi” i przy swoich zakupach kierują się wiarą, że pozostawiają taki, a nie inny ślad węglowy. Niewątpliwie jednak liczenie czegoś, co samo w sobie stanowi przedmiot kontrowersji i czego przekroczenie jest na dodatek sankcjonowane specjalną opłatą, stanowić może nadużycie przewagi kontraktowej, jaką bank zyskuje nad swoim klientem. Jak się wydaje, mniej to ma wspólnego z kształtowaniem postaw prośrodowiskowych, a więcej z generowaniem nowego strumienia przychodów dla banków. Nie mówiąc już o agregowaniu dodatkowych danych o preferencjach zakupowych ich klientów, czego wielu z nich może sobie po prostu nie życzyć.

Być może byłoby lepiej, by zamiast tego banki skupiły się na lepszym zabezpieczeniu swoich systemów bankowości internetowej i mobilnej. Najnowsze trojany bankowe to coraz bardziej wymagający przeciwnicy…

Poprzedni artykułBranża HoReCa w coraz gorszej kondycji
Następny artykułMój Boże, rakieta, ale nie wolno mi o tym mówić!