Mimo obaw, w czasie pandemii współpraca banków spółdzielczych z przeżywającymi kłopoty firmami sektora MŚP nie tylko nie została zerwana, ale nadal jest tak samo ścisła.
– Obecna sytuacja pandemiczna jest prawdziwym sprawdzianem siły tych relacji – mówi Mirosław Skiba, prezes SGB-Banku S.A. w rozmowie z fpg24.pl.

Z czego wynika ta, wyróżniająca się korzystnie w całym sektorze finansowym, współpraca banków spółdzielczych z małymi i średnimi firmami?

Banki spółdzielcze praktycznie od początków swojego istnienia są integralnym elementem lokalnych społeczności, w tym przede wszystkim środowisk gospodarczych. Małe i średnie przedsiębiorstwa są więc, tak bym to określił, naturalnymi klientami BS-ów (banków spółdzielczych). Rzadko zdarza się, by bank spółdzielczy nie znał firmy na swoim terenie, by była ona dla niego bezimienna, a bank patrzył na nią tylko przez pryzmat dostarczanej dokumentacji, np. sprawozdań finansowych. To część naszej misji: być blisko swoich klientów, znać ich potrzeby, historię działania i aspiracje.

W dzisiejszych czasach ta współpraca z firmami staje się szczególnym wyzwaniem. Wszystkie banki spółdzielcze stale podkreślają konieczność posiadania dobrych relacji z klientami, którzy nie są dla nich tylko „numerami statystycznymi”, jak w bankach komercyjnych, ale firmami prowadzonymi przez konkretnych ludzi. To tworzy pewną, utrwaloną przez lata, naszą przewagę nad komercyjną konkurencją: decydenci i pracownicy banku spółdzielczego żyją w tej samej społeczności, znają się.
W ten sposób dużo łatwiej poznaje się historie przedsiębiorstw i przedsiębiorców, ich relacje rodzinne, tradycje itd. Współpracujemy z kontrahentami MŚP na bieżąco, dlatego też posiadamy pogłębioną wiedzę o tym, czy firma jest solidna, jak radzi sobie z kryzysem, jakie są jej plany inwestycyjne, itp.

Obecna sytuacja pandemiczna jest prawdziwym sprawdzianem siły tych relacji. Czy są one mitem, czy też naszym realnym atutem? Czy banki posiadają aktualną wiedzę o swoich klientach? Czy wczuwają się w ich sytuację, gotowe są służyć pomocą? To jest dla nas test, który do tej chwili zdajemy bardzo dobrze. Ale ciągle musimy być blisko klientów, zdobyta wiedza zmniejsza poczucie niepewności związanej z dalszą współpracą z klientem, poprawia też komfort obsługi, pozwala uniknąć nieuzasadnionej paniki, a przede wszystkim – tworzy realne podstawy do dobrej współpracy na przyszłość.

Czy banki spółdzielcze i obsługiwane przez nie firmy potrafiły skorzystać z rządowych tarcz finansowych? Czy te tarcze realnie pomogły mniejszym firmom?

Nasze firmy aktywnie wykorzystywały udostępnione wsparcie publiczne, korzystając z różnego rodzaju tarcz, w tym też z Tarczy Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Swoim klientom środki udostępniliśmy w tym samym momencie, co banki komercyjne. Jeśli chodzi o Tarczę PFR, warto przypomnieć, że było to ponad 60 mld zł pomocy dla firm, rozdysponowane przy bardzo aktywnej współpracy sektora bankowego, w tym sektora bankowości spółdzielczej, a nasza obsługa i zastosowane narzędzia i doradztwo absolutnie nie odbiegały od tego, co jest praktykowane w największych nawet bankach działających w Polsce.

Dzięki pomocy Banków Spółdzielczych SGB, polskie firmy otrzymały ponad 2,1 mld złotych. To tysiące uratowanych firm funkcjonujących w małych miejscowościach i dziesiątki tysięcy ocalonych miejsc pracy. Moim zdaniem udało się to zrealizować z dużą sprawnością głównie dlatego, że środki były udostępniane przez bankowość elektroniczną i mobilną.
Wszyscy nasi klienci, którzy potrzebowali wsparcia, złożyli wniosek i spełniali warunki, taką pomoc otrzymali.

Tu nasuwa się pytanie: jakie znaczenie, z punktu widzenia Banków Spółdzielczych SGB – drugiej największej grupy banków spółdzielczych w Polsce – ma informatyzacja i cyfryzacja banków oraz ich klientów?

Pod tym względem okresem szczególnie ożywionym dla banków spółdzielczych, które działają w ramach Zrzeszenia SGB, było ostatni rok. Dzięki daleko idącemu unowocześnieniu narzędzi informatycznych oferowanych przez nasze banki zyskaliśmy dodatkową możliwość podtrzymywania i rozwijania relacji z klientami za pomocą zdalnych kanałów obsługi. Jeszcze przed wybuchem pandemii wdrożyliśmy wszystkie produkty i usługi cyfrowe, jakie posiadają nawet najbardziej rozwinięte banki komercyjne.
Proszę uwierzyć, że nie tylko zniwelowały one różnice pomiędzy nami i bankami – spółkami akcyjnymi, ale w wielu kwestiach, np. najnowocześniejszych aplikacji do obsługi bankowości mobilnej, szybkich płatności, zdalnych czynności urzędowych i biometrii, banki te dogoniliśmy. I to w czasie kryzysu wywołanego pandemią; w czasie, kiedy większość naszych zespołów pracowała zdalnie.

Proszę o określenie pozycji firm sektora agrobiznesu w strategii SGB Banku oraz banków w nim zrzeszonych.

Sektor banków spółdzielczych bardzo często jest utożsamiany z obsługą rolnictwa. To tylko część prawdy, przejaw stereotypowego widzenia naszego sektora. Obsługa rolnictwa obejmuje około jedną trzecią naszej działalności. Obsługa ludności to kolejne trzydzieści procent naszego wolumenu, a pozostały udział należy właśnie do sektora MŚP. Ale z tej jednej trzeciej wynika, że sektor rolno-spożywczy, tak jak był w przeszłości, tak i dziś jest naszym oczkiem w głowie. W przygotowywanej obecnie strategii naszego Zrzeszenia na kolejne cztery lata, agrobiznes – rozumiany jako obsługa rolników indywidualnych i lokalnie działającego przetwórstwa rolno-spożywczego – znalazł swoje szczególne miejsce.
Mamy nie tylko długą tradycję w obsłudze tych klientów, ale też bardzo kompetentnych pracowników, którzy się nimi opiekują.

Część sektora tzw. banków komercyjnych przeżywa różnego rodzaju kłopoty, a sektor banków spółdzielczych zanotował tylko niewielki spadek wyników. Dzieje się to przy tym w środowisku wyjątkowo niekorzystnych dla banków niskich stóp procentowych. Z czego wynika relatywnie dobry wynik sektora spółdzielczego?

Składa się na to kilka czynników; o niektórych już wspomniałem. Wygrywamy elastycznością, relacjami, środowiskową bliskością, wiedzą o kliencie, która pozwala adekwatnie reagować. Na pewno jesteśmy mniej uwrażliwieni na sytuację makroekonomiczną, gdyż bardziej dotyczy nas to, co lokalne, wypracowane w bliskiej relacji z klientami, w tym z sektorem MŚP, a nie problemy, które dotykają całą gospodarkę w sensie globalnym. Sektor banków spółdzielczych zwykle reaguje nieco inaczej na cykle koniunkturalne – pełni swoistą rolę antycykliczną „zmiękczając” efekty kryzysów gospodarczych. Tę stabilizującą rynek rolę banków spółdzielczych rozumieją zarówno regulatorzy, KNF i BFG, a także, jak się wydaje, Ministerstwo Finansów i NBP.
Byłbym jednak ostrożny w nadmiernym optymizmie – rynek cały czas jest poddawany próbie. Nie wiemy jak to ostatecznie wpłynie na nasze małe ojczyzny i naszych klientów, jak ostatecznie to zniosą, a od tego zależy nasza sytuacja w przyszłości.

Czy nadzorcy i regulatorzy stosują wobec banków spółdzielczych przyjętą praktycznie w wielu krajach zachodnich tzw. zasadę proporcjonalności? Czego jeszcze potrzeba, by nasze państwo zrozumiało, że banki spółdzielcze są nie tylko realnymi przyjaciółmi firm i z tego choćby tytułu należy im się szczególne traktowanie, ale także pełnią ważną rolę w amortyzowaniu kryzysów gospodarczych?

Zasada ta jest w moim odczuciu stosowana, ale niestety w ograniczonym zakresie. Jesteśmy tu cały czas w dialogu z nadzorem z KNF i BFG i mam nadzieję, że wymogi nam stawiane staną się ostatecznie bardziej adekwatne do skali i charakteru działania naszych banków. Pewne rozwiązania, które proponujemy, głównie w zakresie ograniczenia wymaganej od nas, uciążliwej i powtarzalnej sprawozdawczości, wymagają oczywiście ostrożności oraz uzgodnień z odpowiednimi instytucjami na różnych szczeblach.
Jestem jednak dobrej myśli. Sektor banków spółdzielczych jest bardzo potrzebny – nie tylko firmom, ale całej polskiej gospodarce i powinien móc rozwijać się w możliwie najlepszych warunkach.