Jeżeli tak zwana ustawa Hoca nakłaniająca pracowników do ujawniania swojego statusu medycznego oraz wzięcia szczepionki zostanie przyjęta przez Sejm i będzie poważnie traktowana w firmach, ich właściciele muszą się liczyć z poważnymi perturbacjami kadrowymi. Władza, przerzucając odpowiedzialność na przedsiębiorców za akcję szczepienną, najwyraźniej nie bierze pod uwagę, że przyczyni się do powstania chaosu w firmach. Już teraz borykających się z brakiem ludzi do pracy i z rosnącą presją płacową.

Wystarczy spojrzeć na to, co aktualnie dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Kraju bezapelacyjnie zamożniejszym od Polski oraz dysponującym proporcjonalnie większymi rezerwami finansowymi. W ostatnich dniach coraz więcej amerykańskich szpitali wycofuje się z wykonania rozporządzenia prezydenta Joe Bidena o obowiązkowym szczepieniu medyków. Tych bowiem zaczyna gwałtownie ubywać, co prowadzi już w większym stopniu do paraliżu opieki medycznej niż sam koronawirus.

– Ze względu na niedawne decyzje sądów federalnych o zablokowaniu mandatu dotyczącego szczepień (Centers for Medicare & Medicaid Services) zawieszamy wszystkie wymagania dotyczące szczepień zgodnie z naszą polityką szczepień przeciwko COVID-19 – oświadczył Neil Finkler, dyrektor AdventHealth, w liście wystosowanym do personelu tej firmy świadczącej usługi medyczne.

Już na początku grudnia AdventHealth na Florydzie ogłosiło zawieszenie wymogu szczepień dla około 83 tys. pracowników, powołując się na kilka ostatnich nakazów sądowych zamrażających stosowanie rozporządzenia Joe Bidena o obowiązkowych szczepieniach urzędników, personelu medycznego i w firmach zatrudniających minimum 100 pracowników.

Także korporacje Tenet Healthcare, HCA Healthcare oraz Cleveland Clinic ogłosiły, że nie będą zmuszać ludzi do szczepień. Ich szefostwo poważnie obawia się, że nie uda im się zatrzymać fali zwolnień personelu. Wraz z AdventHealth te trzy firmy świadczące usługi opieki zdrowotnej prowadzą łącznie 300 szpitali, zatrudniając ponad 500 tys. pracowników.

Firmy wycofują się z nacisków

Również firmy branży niemedycznej zaczynają wycofywać się z narzucania szczepień pracownikom. Ostatnio kierownictwo korporacji Amtrak oświadczyło, że nie będzie wymagać od niezaszczepionych iniekcji ani zmuszać ich do wzięcia bezpłatnego urlopu. Pomimo że tylko 500 z ponad 17 tys. pracowników jest nieszczepionych, ich absencja spowodowałaby zakłócenia w świadczeniu usług przez firmę.

Z sanitarystycznego dyktatu wycofał się także Huntington Ingalls Industries, największy producent okrętów wojennych w USA. Ogłosił właśnie, że nie będzie egzekwować federalnego rozporządzenia w sprawie szczepień na COVID-19. Firma poinformowała o tym oficjalnie 44 tys. swoich pracowników.

Czy segregacja się opłaci?

W Polsce jeszcze ustawa o segregacji sanitarnej i wywieraniu presji w firmach na szczepienia nie została przyjęta przez Sejm, a już niektórzy przedsiębiorcy – zapewne ze strachu przez wirusem i nadgorliwości w wykonaniu rozporządzenia o limitach obsługi gości lub po prostu dla reklamy – „wyrywają się” z segregowaniem klientów na tych „lepszych”, zaszczepionych i tych „gorszych”, niewyszczepionych i nieobsługiwanych lub obsługiwanych w ostatnim rzędzie.

Przedsiębiorcy, którzy decydują się pójść tą drogą – zarówno restauratorzy, jak i sklepikarze – muszą liczyć się z tym, że prawa rynku nie ulegają zwieszeniu tylko dlatego, że ktoś wydał jakiś odgórny przepis. Jeśli w tych trudnych czasach stać ich na komfort rezygnacji z dużej części klientów, to ich wola oraz ryzyko utraty dochodów.