fbpx
środa, 21 lutego, 2024
Strona głównaHistoriaPrzekręty gospodarcze III Rzeszy (cz.1)

Przekręty gospodarcze III Rzeszy (cz.1) [TAJEMNICE HISTORII]

Opinia publiczna Niemiec i świata po dojściu Hitlera do władzy karmiona była mitem potęgi gospodarczej III Rzeszy, której ojcem miał być genialny führer. Tymczasem dzisiaj nie ma cienia wątpliwości, że pod przykrywką wielkiego sukcesu Niemiec kryły się… jeszcze większe przekręty gospodarcze nazistów.

Gwoli ścisłości trzeba w tym momencie wspomnieć, że oprócz przekrętów gospodarczych sygnowanych ręką niemieckich nazistów, dużą pomocą w zdobyciu środków na zbrojenia była wyrafinowana polityka niepłacenia reparacji wojennych za I wojnę światową (jakże zbieżny jest ten temat z „chęcią” płacenia reparacji za II wojnę światową, zwłaszcza Polsce). O tym jednak innym razem, tymczasem warto przyglądnąć się mitowi potęgi gospodarczej przedwojennych Niemiec i przekrętom gospodarczym nazistów.

Niemieckie bezrobocie i kreatywne statystyki

O tym, jak ważna jest propaganda wiedział już Stefan Batory, który podczas wojen z Moskwą rozkazał, by w jego taborze wojennym była drukarnia. Wszystko po to, by wieści z wojny z Rosjanami jak najszybciej mogły się rozprzestrzeniać w Europie. Tyle że, na nasze szczęście, drukarze mogli wówczas pisać prawdę o polskich zwycięstwach. W przypadku III Rzeszy – a mowa o czasie od roku 1933, czyli od momentu dojścia Hitlera do władzy – nowa ekipa chciała jak najszybciej udowodnić Niemcom, że ci nie mogli zrobić dla siebie i kraju lepiej, jak wybrać tego właśnie kanclerza (który wcześniej chciał być malarzem). Największą bolączką Republiki Weimarskiej było ogromne bezrobocie, które jeszcze w styczniu 1933 roku oscylowało wokół przeraźliwej liczby 6 milionów bezrobotnych. Tymczasem w styczniu 1934 roku nazistowska propaganda mogła odtrąbić ogromny sukces ogłaszając, iż bezrobocie jest o niemal połowę mniejsze. Według niemieckich statystyk miało ono spaść aż o 2,7 miliona. Czy rzeczywiście naziści byli tak dobrymi gospodarzami? Wręcz „nadludźmi” w dziedzinie gospodarki? No niekoniecznie.

Tutaj w sukurs nowej władzy przyszła kreatywna księgowość. Otóż z nowych statystyk najzwyczajniej wykluczono bezrobotne kobiety uznając, że ich miejsce jest w domu, a nie w fabryce. Niemiecka hausfrau miała bowiem rodzić dzieci i zajmować się domem. Dodatkowo, gdy tylko to było możliwe, zwalniano pracujące dotąd kobiety zatrudniając w ich miejsce bezrobotnych mężczyzn. I tak statystyki „na papierze” szybko się poprawiły, ku uciesze narodu i (zwłaszcza) partii narodowosocjalistycznej. Kolejnym etapem kreowania sukcesu w walce z niemieckim bezrobociem był… antysemityzm. Krótko mówiąc Żydzi – jako naród dyskryminowany w III Rzeszy – byli także dyskryminowani w zakładach pracy, wyrzucani z nich i pozbawiani środków do życia. A zważywszy, że w Niemczech mieszkało wówczas około pół miliona Żydów – rachunek jest prosty.

„Ein Volk, ein Reich, ein Führer”, ein… związek zawodowy

Propagandowy plakat przed plebiscytem w sprawie aneksji Austrii, 1938 r./fot. Wikipedia

Na tym jednak nie koniec cudu tej kreatywnej statystyki. Na dalszy spadek bezrobocia w kolejnych latach miała wpływ… niemiecka armia. Wehrmacht – poprzez przywrócenie obowiązkowego poboru do wojska, kiedy to po prostu wielu bezrobotnych trafiło w żołnierskie kamasze – stał się de facto jednym z największych pracodawców w III Rzeszy.
W tym momencie warto może dodać, że młodzi Niemcy, którzy dostali bilet do wojska mieli alternatywę dla niestawienia się przed komisją poborową – tyle że tą alternatywą był jeden z nowych obozów koncentracyjnych, do których trafiali wrogowie führera (zwłaszcza komuniści).

Kolejnym, faktycznym, etapem walki z bezrobociem stały się ogromne nakłady na rozwój przemysłu zbrojeniowego i rozpoczęcie dużych robót publicznych, których symbolem stała się zbudowana sieć autostrad.

Wszystkie te inwestycje potrzebowały rzeszy ciężko pracujących robotników. I faktycznie: setki tysięcy Niemców znalazło zatrudnienie w zbrojeniówce czy na budowach. Nie wspomina się jednak o tym, że los niemieckiego robotnika wcale taki różowy nie był zważywszy, że już od 1936 roku zaczęli oni raczej przypominać… feudalnych chłopów. Niemiecki robotnik nie mógł bowiem odejść z pracy bez pozwolenia pracodawcy; nie chroniły go też żadne związki zawodowe, bo te szybko zdelegalizowano wsadzając opornych do obozów koncentracyjnych. Zadbano jednak (oczywiście) o alternatywę. Robotnik mógł wstąpić do związku zawodowego pod warunkiem, że był to nazistowski – i jedyny – Niemiecki Front Pracy (ein Volk…). Jedną z najważniejszych jego decyzji było… podniesienie tygodniowej liczby godzin pracy z 60 do 72. I w tym przypadku robotnicy mieli wybór: podporządkowanie się albo obóz koncentracyjny.

Przekręt „na garbusa”, czyli auto dla ludu, a pieniądze na zbrojenia

Zajęcia organizowane przez KdF/fot. Wikipedia

Warto jednak zaznaczyć, że choć za nazistowskich rządów niemieccy robotnicy nie zarabiali dużo, to jednak władza oprócz kija (obozy koncentracyjne) potrafiła zadbać także o marchewkę. I odpowiednio wykorzystać to w swojej propagandzie. Zakłady pracy rozdawały robotnikom – uznaniowo – różne dobra po bardzo atrakcyjnych cenach. Szczególną popularnością cieszył się program organizacji Kraft durch Freude (siła przez radość), który organizował czas wolny niemieckich robotników. Ludzie pracy w ramach tego programu mogli korzystać z atrakcyjnych cenowo wycieczek, np. na narty w bawarskie Alpy za 28 marek albo promem na Wyspy Kanaryjskie za 62 marki (dla porównania: miesięczne wynagrodzenie robotnika w fabryce Kruppa wynosiło 180 marek).

Największą popularnością cieszył się jednak program oszczędzania (robotniczych pensji) na volkswagena garbusa, który jednak okazał się klasycznym przekrętem. Jak się okazało na ten „samochód dla ludu”, który kosztował niemal 1000 marek, robotnik mógł wpłacać 20 marek miesięcznie. Po uzbieraniu 750 marek uczestnik programu miał się już cieszyć nowym autem, spłacając potem brakującą kwotę. Niemieccy robotnicy byli zadowoleni z takiej cywilizacyjnej szansy, a machina propagandowa mogła pokazać, jak narodowi socjaliści o nich dbają. W praktyce naziści faktycznie wywiązywali się jedynie z programu Kraft durch Freude i ze sprzedaży robotnikom niektórych produktów w bardzo atrakcyjnych cenach. Była to cena propagandy. Jednak już „samochód dla ludu” okazał się klasycznym przekrętem. W praktyce auta nie otrzymał żaden z uczestników programu, a zebrane na kontach robotnicze pieniądze rząd przeznaczył na (a jakże) zbrojenia. A te szły pełną parą.

Nie był to jedyny gospodarczy przekręt III Rzeszy. O następnym niebawem…

Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Tajemniczy filantrop i pierwsze zimowe wejście na Everest

44 lata temu polska wyprawa jako pierwsza na świecie zdobyła Mount Everest zimą. Mało kto wie, że wyprawa na najwyższą górę świata była możliwa dzięki nieoczekiwanej pomocy tajemniczego sponsora, którym okazał się zasłużony weteran 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.
5 MIN CZYTANIA

Szpieg, który zapobiegł III wojnie światowej?

Mija 20. rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego, który jako wysoki oficer PRL podjął w latach 70. XX w. (pod pseudonimem Jack Strong) współpracę z CIA. Zdaniem wielu historyków ujawnienie sowieckich planów agresji na Zachód mogło uchronić świat przed III wojną światową.
4 MIN CZYTANIA

Tłusty czwartek, czyli comber

Dzisiaj tłusty czwartek, czyli ostatni czwartek przed wielkim postem, który w polskiej tradycji nieodłącznie kojarzy się z jedzeniem pączków. Jak się okazuje korzenie tłustego czwartku sięgają zamierzchłych czasów i nie zawsze kojarzony był z pączkami. Skąd wziął się zwyczaj objadania się słodkościami?
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Tajemniczy filantrop i pierwsze zimowe wejście na Everest

44 lata temu polska wyprawa jako pierwsza na świecie zdobyła Mount Everest zimą. Mało kto wie, że wyprawa na najwyższą górę świata była możliwa dzięki nieoczekiwanej pomocy tajemniczego sponsora, którym okazał się zasłużony weteran 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.
5 MIN CZYTANIA

Szpieg, który zapobiegł III wojnie światowej?

Mija 20. rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego, który jako wysoki oficer PRL podjął w latach 70. XX w. (pod pseudonimem Jack Strong) współpracę z CIA. Zdaniem wielu historyków ujawnienie sowieckich planów agresji na Zachód mogło uchronić świat przed III wojną światową.
4 MIN CZYTANIA

Najrzadsza, najdroższa, najpiękniejsza

Muzeum Historii Polski wzbogaciło się o złotą 50-dukatówkę Zygmunta III Wazy. Cenna moneta została kupiona na aukcji za 2,7 mln złotych, a licytacja trwała… minutę. 50 dukatów w złocie jest prawdziwym białym krukiem wśród kolekcji numizmatycznych na świecie.
3 MIN CZYTANIA