Coraz więcej firm oferuje wynajem elektrycznych skuterów i hulajnóg. To nie tylko moda – ich częstsze używanie może okazać się nawet koniecznością. Wygląda bowiem na to, że wysokie ceny paliw zostaną z nami na dłużej.

Fot.Pixabay

To nie żart. Przy cieplejszym klimacie i wydłużaniu się dni o zdecydowanie dodatnich temperaturach, używanie małych „elektryków” będzie coraz powszechniejsze. Już teraz przedsiębiorcy wynajmujący te pojazdy zauważając zainteresowanie władz samorządowych wychodzą z ofertą ich wynajmu, także do mniejszych miast.

– Jesteśmy już w 43 miastach Polski – różnej wielkości. Partycypacja samorządów lokalnych w naszych kosztach jest racjonalna i niezbędna, bo pozwala zmniejszyć cenę przejazdu, by się to opłacało – powiedział nam Marcin Maliszewski, założyciel firmy Blinkee.city, zajmującej się wynajmem małych pojazdów elektrycznych.

Wielu mieszkańców szuka alternatywnych, elektrycznych środków transportu. W sukurs mikromobilności przychodzą także rządowe programy dofinansowujące zeroemisyjne pojazdy.

Postpandemiczne ożywienie

Według raportu „Analizy Mobilnego Miasta” w drugim roku pandemii (2021 r.) mobilność polskiego społeczeństwa powróciła do przedpandemicznego poziomu. Jak się okazuje, rynek ten urósł w stosunku do 2020 r. o 58 proc. – w użyciu jest w naszym kraju już prawie 69 tysięcy pojazdów: motorowerów, skuterów i rowerów elektrycznych oraz czterokołowców i hulajnóg.
W tym czasie europejski rynek wzrósł w tym segmencie średnio o 49 proc. Polska należy więc do czołówki krajów, jeśli chodzi o rozwój mikromobilności. Użytkownicy (zarówno na Zachodzie, jak i w Polsce) preferują elektryczne, postrzegane jako ekologiczne, skutery i motocykle. Prognoza Global Market Insights, firmy monitorującej poszczególne rynki usług wskazuje, że do roku 2024 światowy rynek e-skuterów i e-hulajnóg osiągnie wartość 22 mld dolarów, a według raportu Grand View Research Inc. – 30 mld dolarów.

Ważne: zasięg i energooszczędność

Oprócz usług wynajmu cały czas rośnie sprzedaż importowanych, na ogół z Chin i Indii, urządzeń. Elektryczna hulajnoga to koszt rzędu 1,5-2 tys. złotych, a na ekologiczny skuter (adekwatny mocą do spalinowego o pojemności 50 cm3) trzeba przeznaczyć ok. 5 tys. złotych. Kluczowy jest zasięg, zarówno dla skuterów jak i hulajnóg. Elektryczne skutery przejadą na jednym ładowaniu 30-45 kilometrów, przy maksymalnej prędkości 40-50 kilometrów na godzinę. Koszt przejazdu jest przy tym zdecydowanie niższy od każdego innego środka transportu.

Coraz więcej usług

Przybywa firm udostępniających wynajem małych pojazdów elektrycznych, na razie przede wszystkim w największych miastach. Hop.City (dawniej JedenŚlad) swoją działalnością obejmuje Warszawę, Łódź, Częstochowę, Trójmiasto i Szczecin. Szybko rozwija się polska firma Blinkee.city, oferująca oprócz skuterów także wynajem elektrycznych hulajnóg, rowerów i samochodów – obecna jest już m.in. w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Trójmieście, Łodzi, Bydgoszczy, Kielcach, Lublinie, Białymstoku, Koszalinie i we Wrocławiu. Na firmę tę warto zwrócić szczególną uwagę ze względu na dynamiczny rozwój i systematyczne pokrywanie całego kraju usługami i szeroką ofertę (patrz też: link). Natomiast Eco Share operuje z kolei na terenie Poznania, Szczecina i Trójmiasta.

Hulajnogą do pracy?

Elektryczne hulajnogi mogą być przydatne do przemieszczania się w obrębie miast. Są wygodne, można je pożyczać na minuty i poruszają się z prędkością ok. 25 kilometrów na godzinę. Udostępnia je już pięć firm: Lime, Hive, Bird, CityBee i wspomniana Blinkee.city.

Mikropojazdy nie zastąpią transportu samochodowego czy komunikacji miejskiej. W dobie drogiego paliwa warto mieć je jednak na szczególnej uwadze. Tym bardziej, że koszt ich używania nie będzie rósł tak szybko, jak pojazdów spalinowych – zadziała tu efekt skali rozwoju rynku.

Poprzedni artykułStagflacja na horyzoncie
Następny artykułDrobiarze apelują do rządu